Smutni Trenerzy bardzo dają radę na Facebooku. Prawdziwe perełki dla wszystkich, którzy nie wierzą już w coaching

Smutni Trenerzy Rozwoju Osobistego robią sobie żarty z bezmyślnego coachingu. Pod warstwą internetowej "beki" kryje się gorzka refleksja o tzw. ideologii wellness.
Smutni Trenerzy Rozwoju Osobistego robią sobie żarty z bezmyślnego coachingu. Pod warstwą internetowej "beki" kryje się gorzka refleksja o tzw. ideologii wellness.
Więcej, szybciej, lepiej... Ze wszystkich stron otaczają nas komunikaty, że możemy – wróć: musimy – się poprawić, działać sprawniej, osiągać sukcesy. Mieć wszystko i być wszystkim. Pędzić, biec, ścigać się z innymi i sami ze sobą. Smutni Trenerzy Rozwoju Osobistego postanowili położyć temu kres, a zaczęli od założenia fanpage'a na Facebooku.

Śledzi ich już ponad 26 tysięcy osób. Zbierają serduszka, lajki i "heheszki" przedrzeźnianiem stylu coachów, którzy przekonują, że sukces leży na wyciągnięcie ręki, jeśli tylko wystarczająco mocno się staramy.



Trolling poziom trener
Pada deszcz? To wina twojego negatywnego nastawienia – śmieją się Smutni Trenerzy. Jak dojść do dużych pieniędzy? Ustalić adres miejsca, gdzie pieniądze się znajdują i do nich dotrzeć – podpowiadają. Numer 5 wśród 11 nawyków oddalających cię od sukcesu i bogactwa? Bycie kobietą – uczą.

Ilu trenerów rozwoju osobistego potrzeba, by ludzie zaczęli się rozwijać? Żadnego.

Opublikowany przez Smutni Trenerzy Rozwoju Osobistego na 5 września 2016
Jednak fanpage Smutnych Trenerów nie jest po prostu jazdą po coachingu jako takim. To krytyka bezmyślnej pogoni za sztampowo rozumianym sukcesem i lekceważeniem tego drobnego szczegółu, że jest jeszcze coś takiego jak społeczeństwo, które w znacznym stopniu determinuje nasze możliwości. I choć zdarzają się talenty jak Pierre Bourdieau, który został gwiazdą socjologii mimo skromnego pochodzenia (kapitału kulturowego), to jest to wyjątek, a nie reguła. Nie jesteśmy równi, nie mamy równych szans, nie na wszystko mamy wpływ – taka jest smutna rzeczywistość, o której przypominają Smutni Trenerzy.

Starasz się na maksa. Nie znamy w swoim otoczeniu osoby, która codziennie nie pracowałaby ciężko. Różnica polega tylko...

Opublikowany przez Smutni Trenerzy Rozwoju Osobistego na 14 kwietnia 2016
Antywarsztaty
Myliłby się ten, kto podejrzewałby, że za Smutni Trenerzy to dzieło niezadowolonych klientów, którzy boleśnie sparzyli się na coachingu i walczą ze szkoleniem z umiejętności miękkich. Za stroną na Facebooku stoi Marcin Ilski, terapeuta zajęciowy.

Swoją karierę z rozwojem osobistym podsumowuje z gorzką szczerością (i w liczbie mnogiej, odpowiadającej nazwie Smutni Trenerzy). "18 lat spędziliśmy na salach szkoleniowych. Pouczaliśmy ludzi i wmawialiśmy im, że wiemy lepiej czego im potrzeba. Przerobiliśmy spory kawałek mitologii rozwoju osobistego, mierzyliśmy się z jego zaletami i zawieraliśmy przymierza (chciane lub też nie) z jego demonami.

Przechodziliśmy przez fazy pychy i pokory. Oddech nam się uspokoił, mimo że nie uprawiamy medytacji" – piszą Smutni Trenerzy i... zapraszają na warsztaty.
Jak być zadowolonym z życia i nie odnosić sukcesów
Tak brzmi tytuł szkolenia, które pod koniec lipca przeprowadzą w Warszawie Smutni Trenerzy. Piętnastu uczestników, którzy zapłacą po 100 zł, będzie się uczyć krytycznego myślenia. Wolnych miejsc nie ma od dawna. Wydarzeniem na Facebooku interesuje się 21 tys. osób. Warsztat zilustrowany jest grafiką kobiety i dzieci wpatrzonych w płonące miasto.

Skąd to szalone powodzenie wśród interautów? "Większość z nich dołączyła do wydarzenia, bo uważa, że to świetny dowcip" – śmieje się Ilski w rozmowie z naTemat. – Tymczasem to poważny warsztat o tym, co pojęcie "sukcesu" robi z naszym życiem – dodaje już całkiem na serio. A czym jest sukces życiowy? Ilski odpowiada krótko: nie istnieje. Ale to nie znaczy, że trzeba załamać ręce.

– Możemy się starać dobrze żyć, zdobywać wiedzę, doświadczenia, wyciągać wnioski z błędów, lepiej rozumieć i komunikować się z innymi. Dbać to, by nie doprowadzać do przemocy. – wyjaśnia Ilski. A sukces jako taki? Przekonuje, że istnieje w sporcie i wszędzie tam, gdzie pojawia się rywalizacja, ale nie dotyczy życia. – Chcę pokazać podstawowe narzędzia myślenia systemowego i krytycznego jak największej ilości ludzi – tłumaczy Ilski. I dodaje, że prawdziwy rozwój osobisty to nie usługa z rynku szkoleniowego, która obiecuje osiągnięcie niedoścignionego ideału, ale edukacja, która bardzo często jest związana z dysonansem poznawczym, trudnością i dłuższym treningiem, która ma emancypować do samodzielnego myślenia.

Dobranoc.

Opublikowany przez Smutni Trenerzy Rozwoju Osobistego na 31 maja 2017
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...