Grupa naTemat

"Na Euro zarobić może tylko UEFA"? Fotograf chciał wydać album ze zdjęciami kibiców, ale nie może użyć nazwy Euro

Fotoreporter
Fotoreporter Shutterstock
Absurdów z UEFA w roli głównej ciąg dalszy. Fotograf chce wydać album ze zdjęciami z ulic polskich miast w czasie Euro 2012. Nie ze stadionów, nie ze stref kibica, a jedynie z ulic. Co na to UEFA? Standardowo: zabrania, zakazuje i nie pozwala. – Na Euro może zarobić tylko UEFA, nikt inny – żali się w rozmowie z naTemat Mariusz Forecki.

Każdy, kto choć trochę śledził przygotowania do Mistrzostw Europy wie, że w trakcie turnieju UEFA ma zaskakująco dużo praw. Nakazuje, zakazuje, praktycznie nie płaci podatków i skrupulatnie sprawdza, czy wszyscy tych przepisów przestrzegają. Zapędy piłkarskiego giganta nieco ostudził wyrok sądu, który potwierdził, że wszystkie klauzule związane ze sprzedażą biletów są niezgodne z prawem. I choć turniej dobiega już końca, to jeszcze przez wiele tygodni, a może miesięcy będzie na ustach wszystkich.


(Nie)legalny album?
Mariusz Forecki jest zawodowym fotoreporterem. Jak sam o sobie pisze, zajmuje się głównie fotografią społeczną i dokumentuje zmiany zachodzące w Polsce po 1990 roku.

Od jakiegoś czasu planuje ruszyć z wydawnictwem książek-albumów fotograficznych, które rozprowadzałby poprzez App Store. – W kolejce czekało już parę tytułów, ale pomyślałem, że można by sfotografować i zjawisko zachowań społecznych w trakcie dużych wydarzeń sportowych. Oczywiście chodziło między innymi o zachowania w czasie Euro 2012 – mówi w rozmowie z naTemat Mariusz Forecki.

Mistrzostwa od blisko miesiące trwają w najlepsze, więc fotograf miał sporo roboty. Do wyboru, do koloru. – Mam trochę zdjęć wcześniejszych, ale i te najbardziej aktualne. Zacząłem po prostu fotografować to, co widzę na ulicach w czasie turnieju – wyjaśnia.

Zobacz koniecznie: Polska nie podniosła rękawicy, czy nie miała wyjścia? Sprawdzamy, dlaczego UEFA nie zapłaci w Polsce podatków

Mariusz Forecki
fotograf

To, czego się dowiedziałem przeszło moje wszelkie oczekiwania. Powiedziano mi coś w stylu, że oprócz UEFA nikt nie może zarabiać na czymkolwiek związanym z Euro lub na sytuacjach, które bezpośrednio wynikają z mistrzostw

Fotograf do współpracy zaprosił jeszcze kilku kolegów po fachu, dzięki czemu zgromadził już spory materiał. – Ważne, że nie fotografowaliśmy stadionów czy stref kibiców. To mnie zupełnie nie interesowało, nie to miało być tematem albumu. Chciałem pokazać jak działa miasto w czasie tak wielkiej imprezy, komunikacja, zachowania ludzi i tego typu sprawy, czyli wszystko to, co działo w przestrzeni publicznej - podkreśla nasz rozmówca.

"Nic nie będzie"
Pan Mariusz, wiedząc, że UEFA jest dość restrykcyjna, postanowił sprawdzić, jak wydanie albumu wygląda od strony prawnej. – To, czego się dowiedziałem, przeszło moje wszelkie oczekiwania. Powiedziano mi mniej więcej, że oprócz UEFA nikt nie może zarabiać na czymkolwiek związanym z Euro lub na sytuacjach, które bezpośrednio wynikają z mistrzostw – opowiada. Fotograf wyjaśnił dokładnie, na czym polega jego album, ale już na wstępnie usłyszał, że nigdzie nie może użyć nawet słów Euro 2012 lub UEFA. - Zamurowało mnie, lista zastrzeżonych znaków była naprawdę długa – dodaje.

Dokładną listę znaków zastrzeżonych przez UEFA znajdziesz tutaj.

UEFA jest cwana, więc pan Mariusz próbował ją przechytrzyć. Spytał, co gdyby użył tytułu: Mistrzostwa Europy w Piłce Kopanej. W zamian usłyszał, że to obchodzenie przepisów i licencji. – Nie wiem, co dokładnie może grozić, jeżeli wydam ten album, ale chyba nie chcę wiedzieć. Można sobie tylko wyobrażać - mówi nasz rozmówca.

Przykładowe zdjęcia Mariusza Foreckiego


To, co w końcu wolno?
Mikołaj Piotrowski, rzecznik spółki PL.2012 wyjaśnia, że fotograf faktycznie mógł usłyszeć coś takiego w UEFA. – Ja osobiście nie widzę przeciwwskazań do wydania albumu prezentującego fantastyczną atmosferę i społecznie uniesienie, które było udziałem Polaków i gości z zagranicy w czasie Euro 2012. Oczywiście przy założeniu, że w takim albumie nie zostaną wykorzystane znaki będące własnością UEFA, czyli wszystkie logotypy i znaki towarowe związane z organizatorem – mówi.

Zobacz: Polska mogła zarobić miliony na piłkarzach, ale zwolniła UEFA z podatku


– Nawet zachęcałbym do zbierania wspomnień, czy to w obrazie, słowie czy w wideo, z tego co działo się podczas turnieju. Tak, żebyśmy jak najdłużej pamiętali ten niecały miesiąc turnieju. Przecież po to go wszyscy razem robiliśmy – dodaje Mikołaj Piotrowski. Nasz rozmówca potwierdza jednocześnie, że fotograf nie mógłby nigdzie użyć nawet oficjalnej nazwy turnieju. – To własność UEFA – usłyszeliśmy.

Ustaliliśmy, że faktycznie - jakiekolwiek wykorzystanie zdjęć z imprezy do celów komercyjnych jest całkowicie zabronione. Podobno nie ma żadnego problemu z wykorzystywaniem zdjęć zawierających logotypy w mediach, ale już używanie własności UEFA do własnego zarobku jest niedozwolone.

Uważaj na logo i nazwę
Tomasz Zahorski z PL.2012 wyjaśnia, że interpretacja odnośnie braku możliwości wydania albumu ukazującego wydarzenia związane z Euro 2012 jest raczej zbyt daleko posunięta. – UEFA i jej partnerzy mają rzeczywiście bardzo szerokie a często wyłączne prawa związane z turniejem, niemniej sama możliwość pokazywania setek tysięcy kibiców bawiących się w czerwcu 2012 r. na polskich ulicach, czy w innych miejscach nie jest objęty żadnymi szczególnymi ograniczeniami. Znajdują tu zastosowanie ogólne przepisy prawa autorskiego. Rzeczą, którą rzeczywiście trzeba brać pod uwagę jest natomiast niemożliwość użycia znaków towarowych zastrzeżonych na rzecz UEFA, w tym znaku słownego Euro 2012, np. w tytule albumu. Działanie takie stwarzałoby mianowicie wrażenie, że jest to oficjalna publikacja UEFA.

Tomasz Zahorski zaznacza jednocześnie, że ciężko oceniać pod względem prawnym ewentualną publikację nie widząc konkretnych zdjęć i efektu końcowego.

A zatem chcąc wydać album ze zdjęciami z Euro 2012 organizowanymi przez UEFA, nie możemy tego napisać wprost w tytule.

– Jestem fotografem-dokumentalistą i moja praca polega na fotografowaniu zachowań społecznych. Uważam, że poprzez takie ograniczenia zostałem pozbawiony możliwości wykonywania pracy. UEFA zawładnęła w ten sposób obszar publiczny o wiele większy niż stadion czy strefa kibica, zawładnęła całą moją działalnością nie dając nic w zamian – kończy Mariusz Forecki.
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
FotografiaEuro 2012UEFA
Skomentuj