3 podciągnięcia na drążku i 30 skłonów w 2 minuty to absolutne minimum. Tak wyglądają (?) testy sprawnościowe w armii

Nowy dowódca 14. Suwalskiego Dywizjonu Artylerii Przeciwpancernej ppłk Krzysztof Świderski to ten po prawej.
Nowy dowódca 14. Suwalskiego Dywizjonu Artylerii Przeciwpancernej ppłk Krzysztof Świderski to ten po prawej. Fot. mł. chor. Zbigniew Łupiński / 14dappanc.wp.mil.pl
Normy są wyznaczone surowo i konkretnie. Nawet kapelani wojskowi oraz członkowie orkiestr powinni raz do roku zdać test sprawności fizycznej. I tu nie chodzi o podśmiewanie się z wyglądu – tu chodzi o ustawowy obowiązek, który dotyczy każdego żołnierza. Przynajmniej teoretycznie.

Pytanie to stawia wielu internautów, którzy odnaleźli zdjęcia z uroczystości powołania nowego dowódcy 14. Suwalskiego Dywizjonu Artylerii Przeciwpancernej. Na czele jednostki od wtorku stoi ppłk Krzysztof Świderski. W internetowej dyskusji nikt nie kwestionuje kompetencji ppłk. Świderskiego jako dowódcy, wielu jednak pyta o to, czy ma on za sobą obowiązkowy test sprawnościowy. Niewykluczone także, że obecna forma wojskowego może być efektem nie zaniedbania, ale np. stosowanych leków i/lub choroby, co zmieniałoby postać rzeczy. Skupmy się jednak nie na nowym dowódcy, ale na samych testach sprawnościowych.
W armii wszystko musi być konkretnie, no i jest – są dokładne normy opisujące, kto, na jakim stanowisku, co powinien potrafić, aby zaliczyć test sprawnościowy przynajmniej na trójkę.



I tak na przykład żołnierz zawodowy zajmujący stanowisko służbowe w pododdziałach desantowo-szturmowych, desantowych, czy rozpoznania powinien umieć pokonać 3 km marszobiegiem w co najmniej 19 minut 20 sekund. Zamiast marszobiegu – może też przepłynąć przez 12 minut co najmniej 375 metrów. Normy te dotyczą  żołnierzy najstarszych, z tzw. VIII kategorii wiekowej. Muszą oni także umieć zrobić minumum 30 skłonów tułowia w przód w ciągu dwóch minut, czy przynamniej 3 razy podciągnąć się na drążku. Nieco mniej rygorystyczne normy obowiązują zawodowych żołnierzy z korpusu medycznego, duszpasterstwa lub z orkiestr. Dla tych najstarszych minimum to jedno podciągnięcie na drążku czy 10 skłonów (całą tabelę norm można znaleźć tutaj).

Żołnierski test sprawności W 34. Brygadzie Kawalerii Pancernej rozpoczął się egzamin sprawności fizycznej, który co...

Opublikowany przez Radio Żagań na 19 maja 2016
Z pytaniem o to, czy podpułkownik Świderski ma aktualne testy sprawnościowe, zwróciliśmy się do rzeczniczki 14. Suwalskiego Dywizjonu Artylerii Przeciwpancernej. – Nie jestem osobą, która jest uprawniona do udzielania tego typu odpowiedzi – powiedziała por. Emilia Kimszal, obiecując, że przekaże sprawę dowódcy. Na razie odpowiedzi nie otrzymaliśmy.
Tekst o internetowej burzy wokół ppłk. Świderskiego wywołał skrajne komentarze na naszym profilu na Facebooku. W dyskusji wzięli udział również żołnierze. Jeden z nich ostro stanął w obronie nowego dowódcy suwalskiej jednostki, przekonując, że sprawność fizyczna na takim stanowisku jest nieistotna.

W łeb się p***cie prymitywy. To zdolny i lubiany oficer. Specjalista. Nie wasza sprawa jak wygląda. Dno i kilo mułu.

Inny żołnierz, już na emeryturze, wskazywał jednak, że to nie do pomyślenia...

Przez prawe 30 lat pracy w wojsku musiałem zaliczać co roku testy sprawnościowe. Nie mogłem sobie pozwolić na taką sylwetkę. W całej mojej służbie nigdy nie spotkałem tak opasłego oficera, a już na pewno nie dowódcę, który to ma świecić przykładem dla swoich podwładnych. Taka natura wojska. Zatem wskazywanie na sylwetkę Dowódcy Dywizjonu jest tym bardziej wskazane, bo jakim on przykładem ma świecić? Może mają go na noszach nosić?

Problem sprawności fizycznej żołnierzy nie jest nowy. Dwa lata temu portal-mundurowy.pl pisał, że obowiązkowe testy są tak naprawdę... nieobowiązkowe. Co dziesiąty żołnierz w ogóle do nich nie przystępował. I co? W sumie prawie nic, bo przed laty zrezygnowano z karania wyrzuceniem z wojska tych, którzy dwukrotnie nie zdali egzaminu sprawnościowego. Były dyrektor prasowo-informacyjny MON (gdy na czele ministerstwa stał Tomasz Siemoniak) komandor Janusz Walczak w twitterowej dyskusji przyznał, że sprawa jest znana nie od dziś, a zwolnienia z wf-u ma nawet więcej niż co dziesiąty wojskowy.
W lutym tego roku ówczesny rzecznik MON Bartłomiej Misiewicz zapowiadał zmiany w systemie testów sprawnościowych w wojsku. Jak pisał portal polska-zbrojna.pl, planowano m.in. ujednolicenie testów dla mężczyzn i kobiet oraz zaostrzenie norm. A właściwie powrót do takich, jakie obowiązywały przed laty.

Eksperci przeanalizowali normy sprawdzianu dla mężczyzn. Proponują je podnieść. Jednak, jak zaznacza ppłk Mirosław Bembnowicz (szef Wydziału Wychowania Fizycznego i Sportu Zarządu Planowania Użycia Sił Zbrojnych i Szkolenia Sztabu Generalnego WP – przyp. naTemat), żadnej rewolucji tu nie będzie. – Po prostu wracamy do rozwiązań sprzed kilku lat. Obecnie żołnierz w wieku 26-30 lat, aby dostać piątkę z biegu na 3000 metrów musi pokonać ten dystans w 13 minut i 15 sekund. Po zmianach będzie musiał zmieścić się w czasie 12,45 – dodaje oficer.

Ostrzejsze będą też normy ćwiczeń sprawdzających siłę mięśni brzucha. Na przykład 23-letni żołnierz, który nie jest dowódcą, nie służy w wojskach specjalnych oraz siłach powietrznych, zamiast 60 brzuszków, będzie musiał robić 70. Starszych – w wieku 31-35 lat – zamiast 55 czekają 62 brzuszki. W przypadku pływania dystans dla każdej męskiej grupy wiekowej wydłużono o 25 metrów.
Czytaj więcej

polska-zbrojna.pl
Na jakim etapie są prace nad projektem zaostrzającym normy sprawnościowe dla żołnierzy? – o to zapytaliśmy nową rzecznik MON. Gdy otrzymamy odpowiedź, wrócimy do tematu sprawności fizycznej polskich żołnierzy.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...