To prawdziwa inwazja pluskiew. Możesz przywieźć je z wakacji, zabrać z pociągu, ale z domu prędko ich nie wyrzucisz

Najczęściej pluskwy pojawiają się w blokach
Najczęściej pluskwy pojawiają się w blokach Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta
Atakują nocą. Chyba, że są bardzo głodne. Wtedy nawet w dzień. Żywią się ludzką krwią. Gryzą tylko samice. Pozostawiają ukąszenie podobne do komara. Pluskwy to wstydliwy, ale coraz większy i trudny do wyplenienia problem. Można je przywieźć z wakacji, przynieść z kina czy autobusu. – W Warszawie jest makabra. Pluskwy są tu bardzo dużym obciążeniem mniej więcej od czterech lat – mówi nam właściciel firmy Vespa. – Jeżeli brać pod uwagę zwalczenie wszystkich szkodników, którymi się zajmujemy u osób prywatnych, to pluskwy są numerem jeden – dodaje Krzysztof Karkoszka.

Pociąg jadący do czeskiej Pragi. Zajmuję miejsce w wagonie restauracyjnym. Zjadam obiad. Potem mimochodem zasypiam. Kilka dni później na rękach i nogach zauważam ugryzienia. Wyglądają jakby dopadła mnie chmara komarów, ale znacznie bardziej swędzą. Nie znikają po kilku dniach, idę więc do lekarza. I słyszę, że pogryzły mnie pluskwy. Ale gdzie, ale jak? Przecież nie w domu, nie u rodziny, może więc w PKP? Ale przecież nawet przez sen bym czuła. Zaczynam szperać, szukać, pytać znajomych.
Wierzyć mi się nie chce, że w XXI wieku mamy problem z pluskwami. Okazuje się, że faktycznie mamy. W czym utwierdza mnie parę godzin po wyjściu od lekarza pani w aptece. Pyta, po co mi maść. Szczerze odpowiadam. Okazuje się, że nie jestem pojedynczym przypadkiem. Przyjaciółka farmaceutki długo leczyła się na alergię. Kiedy okazało się, że podczas remontu do jej mieszkania wtargnęły pluskwy, kilka miesięcy później zrobiła kolejny. Musiała pozbyć się niektórych mebli. Kobieta wciąż dopytuje, jakim pociągiem podróżowałam, bo jej też się szykuje wyprawa PKP.

Pluskwa z autobusu, pociągu

Te insekty w dalekobieżnych pociągach pojawiają się dość często. W sieci aż roi się od historii zbulwersowanych pasażerów, którzy na własnej skórze doświadczyli ich obecności. Kilka lat temu jedna z kobiet sfotografowała nawet swoje ugryzienia i domagała się od PKP rekompensaty. Tak to opisała:

"Jechałam z Bielska-Białej w wagonie z miejscami do leżenia. Nie zorientowałam się, co się dzieje w pociągu, ale zaraz po powrocie do domu, gdy zobaczyłam jak wygląda moje ciało, domyśliłam się co mi się przytrafiło. Natychmiast wytrzepałam cały bagaż, wyprałam odzież, torby zapakowałam w worki szczelnie, aby się insekty nie rozeszły po moim mieszkaniu". Czytaj więcej

– Temat powraca po każdym sezonie wakacyjnym, po feriach. One pojawiają się nawet w najbardziej ekskluzywnych hotelach. Pluskwy i wszy, to jest coś, czego nie wyeliminujemy. Funkcjonują razem z nami w tym świecie. Ludzie jeżdżą na wakacje, a na wakacjach różnie bywa – mówi nam Joanna Narożnik, rzecznik prasowa Państwowej Inspekcji Sanitarnej. – Można też sobie zafundować pluskwę ze środków komunikacji i przynieść ją do domu. To się dosyć często zdarza – opowiada właściciel firmy Vespa, która zajmuje się dezynsekcją. Kiedy pytam, czy faktycznie w ostatnim czasie ma więcej pracy w związku z pluskwami, odpowiada: – W Warszawie jest makabra. Z moich obserwacji to tak od czterech lat – podkreśla.
Krzysztof Karkoszka
firmy dezynsekcyjnej Overland ze Śląska

Przychodzę do normalnych ludzi, którzy się wstydzą tego problemu, bo w większości może to świadczyć o brudzie, co nie jest prawdą. Pluskwa nie rozróżnia statusu społecznego. Jestem i u lekarzy, i u nauczycieli. Ostatnio zauważyłem, że coraz więcej zgłoszeń mamy z kabin ciągników siodłowych.


Nie dają spać

Wydawać by się mogło, że państwa rozwinięte z problemem pluskiew poradziły sobie lata temu. Ale te znów dają o sobie znać. – Wiąże się to z dużą migracją, jeździmy po świecie. Zaczęło się od Euro 2012. To była pierwsza fala, po której nastąpił wzrost usług w zwalczaniu pluskwy. Anglia, Irlandia są całe zapluskwione. W 99 proc. obsługujemy ludzi, którzy nie mają problemów z alkoholem. Patologia nie ma finansów na tego typu działania – zaznacza Krzysztof Karkoszka.



Magda i jej rodzina na wyplenienie pluskiew wydała w trzy miesiące prawie 2 tysiące złotych, dodatkowo kupili karchera. Z domu musieli pozbyć się łóżka i kilku innych mebli. – Jest prawdziwa inwazja. One jeszcze do tej pory się u nas zdarzają, ale sporadycznie – opowiada Magda. Nie wie, skąd w ich domu pluskwy. Najpierw jej mama na prześcieradle zauważyła niewielkie czerwone plamki. – Rozgniatała je w czasie spania. Poźniej powoli zaczęły wychodzić. Jednej nocy potrafiłyśmy cały słoik nałapać – wspomina Magda. Pamięta, że w marcu insekty tak ją pogryzły, że miała bąble wielkości dłoni. – Albo i większe. Później zostały mi siniaki, jakby mnie ktoś pobił – dodaje. Nie pomogły dwie dezynsekcje chemiczne, poskutkowała dopiero trzecia – termiczna.
Magda
jej rodzina z pluskwami walczyła kilka miesięcy

Najgorsze jest, że one tylko w nocy do jedzenia wychodzą, jak ktoś leży na łóżku. Moja mama wylądowała w szpitalu przez uczulenie, jakie na nie dostała. Prawie się udusiła.

Z pluskwami walczą też w kamienicy na warszawskiej Pradze. Zarejestrowały to kamery Superstacji. – Najgorzej jest wieczorem, wieczorem córka śpi, chodzą po człowieku. Na ścianach je córka zabija. Ja już sobie poradzić nie mogę – żali się kobieta, zabijając na zielonej ścianie robaki. Podobny problem mają w wielu innych miejscach w całej Polsce. Wystarczy, że jeden z sąsiadów w bloku mieszka z insektami. Te szybko znajdą sposób, by się przemieścić: szybami wentylacyjnymi, rurami.
Jarosław Baprawski
specjalista DDD z firmy Prusator.pl

Ludzie często nie śpią przez pluskwy, robią nocne polowanie na insekty, są niewyspani, agresywni, nie pracują efektywnie.

Bo pluskwy nie dają spać, wychodzą najczęściej nocą – między północą a trzecią nad ranem. – To dla nich idealny czas, bo człowiek leży w łóżku i pluskwa na podstawie temperatury ciała i dwutlenku węgla, który przez skórę wychodzi, po prostu wyczuwa nas i gryzie – mówi jeden ze specjalistów.

Żywią się krwią

Pluskwy żywią się ludzką krwią. Ale ich ugryzienie jest bezbolesne. – Aplikują substancje znieczulające, rozrzedzające krew i antybakteryjne, dlatego nic nas nie boli – mówi Jarosław Baprawski, specjalista DDD. Krzysztof Karkoszka z firmy dezynsekcyjnej Overland ze Śląska uściśla, że gryzą tylko samice. – Potrzebują krwi do rozmnażania się. Kiedy pluskwa jest opita i nie chce jeść, to nie ugryzie. Gdy natomiast potrzebuję krwi, wychodzi – zaznacza. Ugryzienie wprawdzie jest bezbolesne, ale pozostały po nim ślad jest uciążliwy. Swędzi i jest widoczny przez kilka dni. – W przeciwieństwie do karaczanów czy prusaków, pluskwy nie przenoszą chorób – słyszę. To samo powtarza Jarosław Baprawski. – Nie roznoszą żadnych chorób. Natomiast ugryzienie może powodować wtórne zakażenie, ponieważ są to bardzo swędzące odczyny alergiczne. Nie u każdego się one objawiają – mówi nam specjalista.
Jarosław Baprawski

Pluskwy zawsze podążają za emisją dwutlenku węgla i ciepła. Czyli za ofiarą, gryzą miejsca nieowłosione. Jak są głodne, to mogą atakować nawet w dzień. Natomiast, jeśli nie, to zwykle robią to między 12 a 3 w nocy. Nie lubią ubrań, wolą zaszycia, szwy, łączenia mebli, łóżka. Jedna pluskwa gryzie zwykle co 2-4 dni.

– Nie słyszałem, żeby ktoś zachorował z tego powodu. Ale wie pani, jeśli wcześniej taka pluskwa była na gościu, który się latami nie myje, to sądzę, że sama myśl sprawia, iż człowieka przechodzi dreszcz – zaznacza właściciel firmy Vespa. Ale największym problemem pojawia się, gdy pluskwy na dobre zadomawiają się w naszych mieszkaniach. – To są tygodnie i one składają po kilkaset jajek – słyszę. – To problem długotrwały. Upiornie trudno jest pluskwy wyplenić. To wielomiesięczna walka – zaznacza Joanna Narożnik, rzecznik prasowa Państwowej Inspekcji Sanitarnej.

Gnieżdżą się w łóżkach, materacach, przypodłogowych listwach. Wchodzą w gniazdka, panele, za ramy obrazów. Wszędzie, gdzie jest ciemno. I o tym, jak ciężko je wyplenić najlepiej wiedzą specjaliści, którzy na co dzień z nimi walczą. – Zdarzyło mi się kilka razy po prostu wręcz uciec z lokalu. To trochę nieprofesjonalne. Ale była ich taka ilość, że stwierdziłem, iż gra nie jest warta świeczki – przyznaje jeden z pracowników firmy zajmującej się dezynsekcją.

Co zrobić, gdy z wakacji wróci się z pluskwą w walizce? – Najgorzej, jeśli przyniesiemy skądś do domu samicę. Ta, by mogła składać jaja, musi być wcześniej zapłodniona. A by mogła być płodna, musi trzy dni wcześniej napić się krwi – tłumaczy Baprawski. I o tym, że z wakacji nie wróciliśmy sami, przekonać możemy się nawet po kilku tygodniach. – Mogą wyjść z kokonów po 2 czy 3 tygodniach. Ale wtedy nie wyglądają jak dorosłe pluskwy. Mają około 1 milimetra i są przezroczyste – dodaje Baprawski. I wszyscy zgodnie powtarzają, że jeśli już mamy je w domu, to łatwo nie będzie się ich pozbyć. – Uodparniają się na środki chemiczne – słyszę. – Na jaja nie działa żadna substancja chemiczna, która jest dopuszczona do obrotu czy zastosowania w mieszkaniach. Na jaja działa wysoka i niska temperatura – dodaje Karkoszka. Magda po swoich kilkumiesięcznych doświadczeniach z pluskwami, ma krótką radę: – Od razu trzeba działać temperaturą i zrobić dezynsekcję termiczną.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...