Przyjaciółka Izabeli Jarugi-Nowackiej nie zostawia suchej nitki na radnych PiS. "Obrzydliwe, śliskie, paskudne"

Katarzyna Kądziela, współpracownica i przyjaciółka Izabeli Jarugi-Nowackiej, jest oburzona tym, że słupscy radni PiS głosowali przeciwko nazwaniu ronda jej imieniem.
Katarzyna Kądziela, współpracownica i przyjaciółka Izabeli Jarugi-Nowackiej, jest oburzona tym, że słupscy radni PiS głosowali przeciwko nazwaniu ronda jej imieniem. fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta
Słupscy radni PiS zagłosowali przeciwko upamiętnieniu ofiary katastrofy smoleńskiej. Chodzi o Izabelę Jarugę-Nowacką, lewicową posłankę ziemi słupskiej, byłą wicepremierkę w rządzie Marka Belki, znaną obrończynię praw kobiet i innych praw człowieka. W rozmowie z naTemat trzej politycy Prawa i Sprawiedliwości wyjaśniają, dlaczego nie chcieli nazwać ronda jej imieniem. "To obrzydliwe, śliskie i paskudne" – mówi redakcji naTemat Katarzyna Kądziela, współpracownica i przyjaciółka Izabeli Jarugi-Nowackiej.

Radny Wojciechowicz głosował przeciwko upamiętnieniu Izabeli Jarugi-Nowackiej, bo popierała prawo kobiety do przerwania niechcianej ciąży, a on jest katolikiem i uważa, że nie jest wzorem dla młodzieży. Powiedział także, że w katastrofie smoleńskiej zginęli dobrzy i źli ludzie. Co pani na to?



Katarzyna Kądziela*: Zastanawiam się, komu chciał się podlizać. Biskupowi? Wyborcom? To obrzydliwy tekst.

Miał obowiązek zagłosować za rondem Izabeli Jarugi-Nowackiej?

Nie. Wystarczyłoby, żeby powiedział, że się z nią nie zgadzał, dlatego zagłosował przeciw. Ale te rozważania o tym, kto jest dobrym, a kto złym człowiekiem? To paskudne. Nigdy bym sobie na coś takiego nie pozwoliła, choć wśród 96 osób, które zginęły, było wiele takich, których poglądów nie podzielałam.

Pan radny zaprezentował się jako fanatyk religijny, który chce zniszczyć pamięć o Izabeli Jarugi-Nowackiej. Dla mnie była wielka. Jest wzorem konsekwentnej, nieustraszonej i wiernej swoim przekonaniom polityczki lewicy i wielu rodziców wychowuje dzieci zgodnie z wyznawanymi przez nią wartościami.

Kolejna „miesięcznica” katastrofy smoleńskiej – za chwilę odgrodzony barierkami i kordonem policji, za to skierowany do...

Opublikowany przez Barbara Nowacka na 9 października 2017
Radny Kujawski głosował przeciw rondu jej imienia, bo "tryb wprowadzenia tej uchwały przez prezydenta Biedronia był nadzwyczajny".

To słaby pretekst i świadectwo uzależnienia radnego od linii partii. On swoje wie, ale musi zagłosować tak, jak chce partia. Czy bycie biernym, miernym ale wiernym jest zachowaniem godne radnego? Niech ocenią wyborcy.

Radny Bobrowski tłumaczy, że głosowanie PiS przeciwko upamiętnieniu Izabeli Jarugi-Nowackiej to zemsta prawicy za "lament i żałosne dyskusje" na komisjach ws. upamiętnienia prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

A co ma wspólnego jedno z drugim? Pan radny prezentuje postawę typu wet za wet, oko za oko, pomnik za pomnik. To obrzydliwe, śliskie i paskudne podejście do pamięci o osobie, której odejście nadal opłakujemy. Wśród tych 96 osób które zginęły są też takie, które wspominają już tylko najbliżsi. To bardzo smutne. Tym bardziej jestem wdzięczna władzom i mieszkańcom Słupska za to, że upamiętnili Izabelę Jarugę-Nowacką.

PiS chce uchodzić za strażnika pamięci o ofiarach katastrofy smoleńskiej.

Pamięć o tych, którzy zmarli na posterunku, jest ważna. Podkreślam, że zmarli na posterunku, bo lecieli oddać hołd oficerom pomordowanym w Katyniu, a nie na wycieczkę. Ale PiS nie pamięta, tylko cynicznie gra pamięcią, wykorzystuje ją do szczucia jednych ludzi przeciwko drugim, czego najlepszym przykładem są gorszące miesięcznice smoleńskie. Mam nadzieję, że kiedyś ci ludzie się opamiętają i pamięć o katastrofie będzie wspólna, by taka tragedia już nigdy się nie powtórzyła. Niestety nie jestem optymistką w tej sprawie, bo co jakiś czas czytam o kolejnym wypadku rządowej limuzyny.
Ostatnie ostrzeżenie przed Smoleńskiem

Incydent gruziński był ostatnim ostrzeżeniem od losu dla prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Lekceważenie procedur i wyzywanie pilotów od tchórzy musiało się skończyć katastrofą.

Opublikowany przez WIDEO natemat.pl na 10 sierpnia 2017
W kwietniu, w siódmą rocznicę katastrofy smoleńskiej, głośno było o tym, że w Kancelarii Premiera urzędnicy PiS zawiesili tablicę, na której są wyryte wyłącznie nazwiska członków tej partii, a brakuje m.in. nazwiska Izabeli Jarugi-Nowackiej. Zebrała pani niemal dwa tysiące podpisów pod petycją do premier Szydło z prośbą o uzupełnienie tablicy. Co się dalej stało w tej sprawie?

Nic. Kompletnie nic. Premier Szydło nas ignoruje. O ile na początku, gdy odsłonięto niekompletną tablicę, można było uznać sprawę za niedopatrzenie, to milczenie premier Szydło wskazuje, że nie mamy do czynienia z pomyłką. To polityka sortowania ofiar.

PiS nie powie: nie pamiętajcie o innych. To byłoby zbyt prostackie i głupie. Po prostu upamiętniają tylko swoich. Ale nie dadzą rady. W historii Polski było wiele faktów, które próbowano zamazać i zamilczeć, a mimo to pamięć przetrwała. Tak będzie również w przypadku Izabeli Jarugi-Nowackiej.

* Katarzyna Kądziela – współpracownica i przyjaciółka Izabeli Jarugi-Nowackiej, dyrektorka Fundacji jej imienia. Szefowa Inicjatywy Feministycznej.

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...