Wystarczył tydzień z Fiatem Tipo Station Wagon, żeby zrozumieć, dlaczego Polacy tak uwielbiają ten model

Fiat Tipo Station Wagon będzie najpewniej takim hitem jak sedan. Fot. naTemat
Fiata Tipo doceni tylko ten, kto twardo stąpa po ziemi. Od razu sobie powiedzmy wprost: to nie jest auto, które jest w czymkolwiek najlepsze. Ale to także samochód, który nie robi niczego źle. W połączeniu z niską ceną nie ma co się dziwić, że to totalny hit w Polsce. Nowe kombi tylko zachęci kolejnych do włoskiej marki.

Tipo schodzi w Polsce jak świeże bułeczki - to fakt, z którym w ogóle nie da się polemizować. Auto miesiąc w miesiąc jest w czołówce sprzedaży w polskich salonach. Nie widzicie go na każdym rogu tylko dlatego, że to stosunkowo nowe auto. Za dwa-trzy lata, przy obecnej dynamice sprzedaży, Tipo będą wszędzie.



Sprawdziłem więc na własnej skórze, co tak podoba się w Tipo Polakom.

Wygląd

Uczciwie przyznaję - Tipo jest ładnym autem i to nawet w wersji kombi, którą testowałem. Przede wszystkim jest - jak na ten segment - naprawdę duży, a przynajmniej takie wrażenie sprawia. Bagażnik ma przyzwoite 550 litrów, a po złożeniu kanapy mamy 1,8 metra przestrzeni załadunkowej. Do tego bagażnik ma "magiczną" podłogę. Możemy ją opuścić niżej, dzięki czemu mamy jeszcze więcej miejsca. Do tego auta naprawdę można dużo włożyć.

Ale wróćmy do wyglądu. Zadziorności nie ma można odmówić zwłaszcza frontowi auta. Duże, "agresywne" reflektory, światła LED do jazdy dziennej - auto naprawdę może się podobać. I podobało się osobom, które pytałem o opinię.
W środku jest... no cóż, gorzej. Tutaj najbardziej widać, że Tipo jest tanie. Choć sam design deski rozdzielczej nie jest najgorszy, to już zastosowane materiały trochę straszą głębokimi latami 90. Jest wiele aut, które mają przyjemniejsze w odbiorze plastiki. Ale żadne nie jest takie tanie.

Nowością jest siedmiocalowy ekran dotykowy w środku kokpitu. W sedanie, który zadebiutował na rynku wcześniej, był dostępny jedynie ekran mniejszy - i który był raczej denerwujący w obsłudze. Temu wyświetlaczowi nie można nic zarzucić. Obsługuje się go bardzo przyjemnie.

Tak dużo za tak niewiele

Warto dodać, że sam system ma wbudowaną nawigację od TomTom - i jak najczęściej nie lubię nawigacji samochodowych, tak ta sprawdzała się w trasie całkiem nieźle. Dobrze wybierała drogę i informowała o fotoradarach - miły dodatek. Szkoda, że nie o wszystkich, więc bądźcie i tak czujni.

W aucie nie zabrakło także "innych" bajerów. W ich przypadku świetnie sprawdza się to, co napisałem na początku - fajnie, że są, działają, ale nie są doskonałe. Kamera cofania? No jest. Szkoda, że ma tak niską rozdzielczość. Na ekranie wyłażą piksele, a na dodatek pod słońce nie widać na niej dosłownie nic. Ale jest, działa i pomaga kierowcy.
System Start-Stop? Też jest. Ale jeden z najbardziej leniwych, jakie widziałem na rynku. Raz na podjeździe puściłem hamulec i wcisnąłem gaz, ale... silnik nie zdążył się włączyć. Przysnął, a ja zacząłem się staczać na auto za mną. W ostatniej chwili docisnąłem hamulec, a silnik w końcu zaskoczył. Niemniej jednak system działa, a wszystko w niezbyt drogim aucie.

Doczepić się za to nie mogę do adaptacyjnego tempomatu. Działa dobrze i to jednak zaskoczenie w tej klasie. Tak samo jak wiele innych spraw. W Tipo możemy mieć podgrzewane fotele, podłokietnik dla pasażerów z tyłu, w kombi relingi dachowe są w standardzie i tak dalej.

Jazda

I wreszcie jazda. Tipo jeździ przyjemnie, ale znowu - to żadna rewelacja. Układ kierowniczy jest dość toporny, ale z drugiej strony to marudzenie faceta, który co chwilę rozbija się nowymi autami, czasami wielokrotnie droższymi. Dla osoby, która ma kilkuletnie auto, a zapragnie czegoś prosto z salonu, to będzie nowa jakość. Zapewnia. W aucie jest też dość twardo, ale nie sztywno - w moim odczuciu Tipo radzi sobie z nierównościami dość średnio. Ale znowu - bez porównania do kilkuletnich aut.

Jeśli obejrzeliście już zdjęcia, z pewnością zauważyliście, że dystrybutor do modelu prasowego wybrał automatyczną skrzynię biegów. Czyli dodatek, na który większość kierowców Tipo raczej się nie zdecyduje. 6-biegowa skrzynia pracuje całkiem znośnie. Momentami można odnieść wrażenie, że przy gwałtownym przyspieszaniu zrzuca biegi niewystarczająco żwawo, ale większy problem sprawia tu jednostka napędowa.
Zainstalowany silnik diesla Multijet 1.6 generuje 120 koni mechanicznych i 320 Nm. Zestaw w połączeniu ze wspomnianym automatem na papierze przyspiesza do setki w 10,4 sekundy i jest dość ospały. Zdarzyło mi się w trasie wycofać z wyprzedzania ciężarówki, ponieważ zwyczajnie przeliczyłem się. Z drugiej strony - tak naprawdę nie trzeba więcej. To nie jest auto dla osób, które pragną wrażeń z powodu dużej prędkości. Sam przejechałem Tipo w trasie około 600 kilometrów i było całkiem komfortowo. Może poza dźwiękiem - dawno nie słyszałem takiego klekotu.

Przy tym wszystkim pewnym rozczarowaniem jest spalanie w mieście - spokojnie można dobić do ośmiu litrów. Z drugiej strony na drogach krajowych Tipo zadowolił się... 5,2 litra na sto kilometrów. Na autostradzie trzeba się liczyć z siedmioma litrami. To dobre wyniki.

Widać, że to auto na każdą kieszeń

Konkluzja? Cokolwiek byście nie chcieli powiedzieć o nowym Tipo w wersji Station Wagon (czy w każdej innej, bo jeszcze jest sedan i hatchback), nie możecie zapominać, że to samochód zaprojektowany tak, żeby mógł sobie na niego pozwolić przeciętny Polak. I mówię o aucie nowym, a nie trzyletnim.
Dlatego Tipo sprzedaje się świetnie, będzie sprzedawać się świetnie i nic się pewnie nie zmieni w tej materii, a kombi będzie takim hitem jak sedan. Tu po prostu wszystko działa - może bez rewelacji, ale nie ma też żadnych spektakularnych zawodów. Za tę cenę trudno dostać więcej. to typowy zwycięzca w kategorii cena/jakość.

Tipo w wersji kombi zaczyna się bowiem od 53 400 zł, a jeszcze możemy liczyć na rabat. Na wersję taką, jak w teście, trzeba wydać ponad 90 tysięcy. To już więcej, ale ciągle bardzo niewiele, jak na takie wyposażenie.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...