Komornik: 3 587,68 zł
Najpierw odwiedziliśmy komornika. 14. marca przelaliśmy na konto Jacka Bogiela 4 079,96 złotych. Ten wpierw do kwoty 3 850 złotych zadłużenia pani Marii doliczył "odsetki w tytule wykonawczym". – Już w piątek wpłynął do mnie przelew od pani Darii Różańskiej z redakcji naTemat na spłatę zadłużenia pani Marii. W tej chwili piszemy postanowienie i odwołanie do ZUS. Wkrótce pani Maria otrzyma pismo o braku zadłużenia – mówił nam Jacek Bogiel, komornik sądowy. Ale 19 marca ten sam komornik poinformował nas, że "powstała nadpłata w wysokości 492,28 zł". Tę kwotę zwrócił na konto, z którego dokonaliśmy przelewu na spłatę długu pani Marii. Tłumaczył to w taki sposób: "Od wpłaty osoby trzeciej bezpośrednio u komornika nie została pobrana żadna opłata egzekucyjna a jedynie została rozliczona należność dla wierzyciela. Odwołanie zajęcia do ZUS zostało już wysłane a postanowienie o zakończeniu postępowania i kosztach egzekucji zostanie wysłane dłużniczce dziś". Kilka dni później pani Maria otrzymała od komornika postanowienie o spłacie długu.
Zabieg usunięcia zaćmy: 3 000 zł
Po zapłacie za komornika zapytaliśmy panią Marię, co zrobić z pozostałą kwotą – czyli dokładnie 7 424,32 złotych. – Przekażcie na dzieci – rzuciła natychmiast. Wspomnieliśmy jednak, że internauci te pieniądze wpłacali z myślą o tym, by właśnie jej pomóc. 83-latka powiedziała więc, że na jedno oko właściwie nie widzi i jeśli wystarczy pieniędzy, to może udałoby się przeprowadzić operację. Zależało jej, by był to jednodniowy zabieg, ponieważ nie chciała, by zwierzęta zostały same w domu.
Po wykonaniu kompleksowych badań panią Marię zakwalifikowano na zabieg usunięcia zaćmy. Operację wykonano w klinice Laser, którą kieruje profesor Jerzy Szaflik. Wszyscy lekarze, którzy przeprowadzili kilkugodzinny zabieg zrzekli się swoich honorariów. Zapłaciliśmy wyłącznie za soczewkę i materiały potrzebne do zabiegu. W sumie 3 000 złotych.
Lekarstwa: 271,28 zł
Lekarze przed i po operacji zalecili, by pani Maria wpuszczała do oka krople. W sumie zapłaciliśmy za nie 271,28 złotych. W środę byliśmy z panią Marią na konsultacji. 83-latka bez problemu, przy zakrytym prawym (zdrowym) oku, odczytała litery, które lekarz wyświetlił na ścianie znajdującej się przed nią. Około piętnastej pani Maria w rozmowie telefonicznej przyznała, że coraz lepiej widzi na lewe oko. Dotychczas można było pomachać jej ręką tuż przed nosem, ale ta jej nie zauważała. W sobotę kolejna kontrola.
Pomoc Gabrysi: 4 153,04 zł
Pani Maria od kilku lat kupuje każdy numer "Angory". I to właśnie na łamach tego tygodnika przeczytała o Gabrysi. Już kilka artykułów. – Ma nowotwór brzuszka. Szkoda dziecka. Jak o niej przeczytałam, to aż się popłakałam. I to, co zostanie, to koniecznie chciałabym przekazać na leczenie Gabrysi – zastrzegła kilkukrotnie pani Maria. I cieszyła się, że lekarze "nie policzyli za robociznę". – Więcej dla Gabrysi zostanie – zacierała ręce.
Dziesięciolatka od dwóch lat walczy z Neuroblastomą IV stopnia z licznymi przerzutami do szpiku kostnego i kości. Gabrysia Chojecka jest podopieczną Fundacji dla Dzieci z Chorobami Nowotworowymi "Krwinka". Na stronach organizacji czytamy, że dziewczynka przeszła już wiele cykli chemioterapii, dwa zabiegi operacyjne i autologiczny przeszczep szpiku kostnego. "Guz umiejscowiony jest bardzo blisko aorty brzusznej, co uniemożliwia jego całkowite usunięcie. Obecnie poddawana jest serii naświetlań" – napisano o dziewczynce na stornach "Krwinki". – W tym momencie Gabrysia ma podawane przeciwciała w Krakowie. I to leczenie idzie naprawdę dobrze. Akurat teraz są z mamą w domu. Mają przed sobą jeszcze dwa cykle tego typu leczenia. A potem będą badania bilansowe i zobaczymy, co dalej – mówi nam Ewa Cieniak z Fundacji Krwinka. I dziękuje za miły gest ze strony 83-latki.
– No niech pani robi ten przelew i niech pani powie tym ludziom, że resztę pieniędzy przekazałam na Gabrysię. Jej się bardzo przydadzą. A ja już ze wszystkim sobie poradzę – przekonuje przez telefon Maria. I tak też zrobiliśmy. Pozostałą kwotę, czyli dokładnie 4 153,04 złote przelaliśmy w imieniu pani Marii na konto Fundacji "Krwinka" z dopiskiem, że te pieniądze mają zostać przeznaczone na pomoc Gabrysi. – I pani wybierze jakieś ładne kwiaty dla tego pana profesora, co mnie operował. Ja to nie wiem, jakie teraz są modne. A ja kupię pielęgniarkom cukierki i kawę. Tak przy mnie skakały. I załatwimy to w sobotę, zaraz po tej konsultacji – zarządziła Maria. Nam w ramach podziękowań przekazała połowę swojej szafy. I wiele cennych rad.
Dziękujemy Wam raz jeszcze!!! Razem zrobiliśmy coś ważnego!
