POPULARNE Staliśmy się "Chińczykami Europy". Biedniejemy

Filip Chajzer podbija internet parodią materiału o gazie. Dziennikarze go kochają albo nienawidzą [wywiad]

Materiał Filipa Chajzera z "Dzień Dobry TVN" podbija internet. Na Twitterze komentują go dziennikarze z gazet, telewizji i stacji radiowych. Jedni dostrzegają w nim błyskotliwą satyrę na dziennikarską sztampę, inni zarzucają brak znajomości realiów pracy w programach informacyjnych. – Wkurza mnie robienie rzeczy na odwal się – mówi w rozmowie z naTemat Filip Chajzer.

Filip Chajzer w swoim materiale o gazie
Filip Chajzer w swoim materiale o gazie Fot. "Dzień dobry TVN"
Dzień dobry. Wie pan, że wywołał pan małą burzę w światku dziennikarzy. Twitter dyskutuje tylko o pana materiale o gazie.

Naprawdę? Żartuje pan chyba.

Nie. Naprawdę. Możemy o tym materiale chwilę pogadać?

Jasne.

Zobacz też: Twitter - szybszy niż telewizja i portale internetowe. Michał Pol: "Relacjonowanie wyborów w PZPN było przełomem"

Koledzy z "Faktów TVN" jeszcze się do pana odzywają?

Mam nadzieję, że jeszcze będą (śmiech), nie miałem złych intencji. Chciałem w niebanalny sposób pokazać jak powstają tego typu materiały. W tej robocie, jak pewnie w każdej innej po jakimś czasie góre nad inwencją zaczyna brać rutyna, chodzi o to żeby jej unikać, tak przynajmniej uważam absolutnie nikogo nie pouczając. A tak zupełnie serio zrobiłem to, żeby rozbawić ludzi.

Nie lubi pan programów informacyjnych w ogóle, czy tylko sposobu w jaki się je robi?

Ja bardzo lubię programy informacyjne. Codziennie oglądam i "Fakty" i "Wiadomości" i "Wydarzenia". Sam przecież przez wiele lat pracowałem w programie informacyjnym i dopiero niedawno zmieniłem trochę branżę, bo "Dzień Dobry TVN" to jednak rozrywka.

Skąd pomysł na ten materiał? Impuls chwili czy od jakiegoś czasu analizował pan materiały?

Wydawca zadzwonił do mnie i powiedział, że potrzebuje materiału o gazie. Pomyślałem, że trzeba to jakoś fajnie ubrać, bo nie da się tego ciekawie przedstawić w tradycyjny sposób. Zresztą jak usłyszałem gaz, to zapaliła mi się czerwona lampka, która zapala mi się zawsze przy takich hasłach jak "gaz", "prąd", "cukier", "frank szwajcarski" i postanowiłem przedstawić to w sposób inny niż normalnie.

Wzorował się pan jakoś na materiale z BBC?

Widziałem, to świetny materiał. To nie jest kopia czy jakiś plagiat tego materiału.

Czytaj też: Edward Miszczak członkiem zarządu TVN. Kim jest człowiek od lat uważany za szarą eminencję stacji?

Jak zareagowała firma. Przecież tym materiałem uderza pan nie tylko w "Wiadomości" czy "Wydarzenia", ale i "Fakty".

Liczę na poczucie ironii i dystans do siebie u koleżanek i kolegów dziennikarzy.

Chcesz dostawać info o nowych wpisach?

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
MediaTelewizjaTVNGazDziennikarze

PROMOWANE

  • Dwa widoki

    Homo malcontentus i Homo optymictus czytaj więcej

  • Wychowaliśmy takie pokolenie mężczyzn

    Wsiadłam kilka dni temu do pociągu. - Przepraszam pana, czy mógłby pan pomóc mi włożyć walizkę na półkę? Walizeczka mała na jeden dzień, ale jednak, dla mnie i wysoko i stoi obok mężczyzna... - Nie. Mam chory kręgosłup. Ani przepraszam, ani pani wybaczy… Nic. Wcześniej włożył swoją wielką walizę bez wysiłku. Wstała obok siedząca pani i powiedziała:- Pomogę pani. Wzięła moją walizkę zanim zdążyłam zaprotestować i wrzuciła na górną półkę. czytaj więcej

  • Nie wrzucajcie mnie do jednego worka!

    Długo zbierałem się do tego wpisu. Wolałem jednak poczekać i sprawdzić, jak rozwinie się sytuacja. Od kilku dni obserwuję spektakl pod tytułem „strajk matek dzieci/osób niepełnosprawnych w Sejmie”, na którym korzystają wyłącznie politycy. Wbrew słowom organizatorów, nie pomaga on społeczności ludzi chorych, a wręcz im szkodzi. Nie chcę być – a z tego co wiem, moi znajomi również – wrzucany do jednego worka z obywatelami okupującymi Wiejską. czytaj więcej

  • Prawdziwy. Prawdziwszy. Trup

    W PWN-owskim podręczniku dla ośmiolatków znalazłam wierszyk: „Katechizm polskiego dziecka”: Kto Ty jesteś? Polak mały (...) Coś jej winien? Oddać życie. I tak dalej …. Wierszydło zostało napisane około roku 1900 przez Władysława Bełzę. Drugorzędnego poetę, mocno na wyrost nazywanego piewcą polskości. Naiwny, drażniący ucho tekścik od ponad stu lat jest narzędziem indoktrynacji i prania małych mózgów. Bo, jak inaczej nazwać (w XXI wieku) przekonywanie, że ośmioletnie dziecko rośnie po to, by oddać życie za kawałek ziemi? czytaj więcej