fot. Martyna Człapska

Wybitna pisarka i eseistka, długoletnia partnerka Annie Leibovitz, a także ikona popkultury. Susan Sontag, bo o niej mowa, to jedna z najważniejszych intelektualistek drugiej połowy XX wieku. Znana z kontrowersyjnych poglądów i wartościowych dzieł, takich jak kultowy zbiór esejów „O fotografii”, od pewnego czasu daje się poznać czytelnikom z innej strony. W tym roku wydawnictwo Karakter opublikowało długo wyczekiwany pierwszy tom dzienników artystki, a w planach są dwa kolejne.

REKLAMA
„Odrodzona. Dzienniki, tom 1. 1947-1963” obejmuje zapiski, jakie Susan Sontag prowadziła od czternastego roku życia. Decyzja o publikacji została podjęta przez syna pisarki, Davida Rieffa, który całą spuściznę po matce przekazał bibliotece University of California w Los Angeles. Z obawy przed publikacją intymnych treści przez zupełnie obcą osobę, sam wolał zająć się procesem wydawniczym. Uporządkował i zredagował około sto zeszytów, które zostały po śmierci matki. Jak sam przyznaje, nie było to łatwe przeżycie. Treści wyłączone z publikacji to te, które przedstawiały Susan Sontag w złym świetle lub były zbyt odważne pod względem seksualnym. David Rieff we wstępie pisze, że matka chroniła swoją prywatność i sama być może nie zdecydowałaby się na publikację tak intymnych zapisków, ale z drugiej strony uwielbiała czytać listy oraz dzienniki innych i ceniła sobie takie publikacje.
Wiele można powiedzieć o życiu artystki, ale na pewno nie to, że było nudne. Swoje dzienniki rozpoczęła od spisania credo. W wieku szesnastu lat znała już większość utworów z kanonu światowej literatury, a mimo wszystko dalej tworzyła listy książek do przeczytania i filmów do obejrzenia. Susan Sontag była zachłanna. Jej żarłoczność objawiała się w potrzebie przeczytania wszystkich możliwych utworów. Zachwycała się Dostojewskim, Mannem czy Huxley'em. Uwielbiała literaturę niemiecką. Mentalnie czuła się bardziej Europejką niż Amerykanką, co często podkreślała, krytykując przy tym swoją ojczyznę. Tak samo jak Noam Chomsky, zasłynęła z kontrowersyjnej wypowiedzi na temat ataku na World Trade Centre. Stwierdziła, że zamachowcy nie byli tchórzami, co wzbudziło poruszenie wśród rodaków. Krytykowano ją nie tylko za tę wypowiedź, lecz także za inne poglądy, m.in. za określenie komunizmu jako „faszyzmu z ludzką twarzą”.
Susan Sontag, jako dorosła kobieta, nie bała się mówić tego, co myśli. Krytykowała, pisała, działała. Jej nazwisko znane było każdemu Amerykaninowi. Dzięki potrzebie analizy każdego aspektu swojego życia, rozwinęła w sobie zdolność do pisania o ważnych sprawach, co poskutkowało publikacją kilku powieści i zbiorów esejów. Rozwijała w sobie sprzeciw związany z interpretowaniem, które według niej wpływało na zubożenie świata. Jej komentowanie rzeczywistości ograniczało się do celnych uwag i trafnych wniosków.
Rozwój intelektualny i emocjonalny był dla artystki istotną sprawą. Nie zawsze jednak potrafiła działać w zgodzie ze sobą. Gdy w wieku 17 lat wyszła za mąż za profesora i wykładowcę Philipa Rieffa, pisała „w pełni świadomie wychodzę za Philipa + obawiam się tendencji do samozagłady”. Jej dzienniki to zapiski dorastającej dziewczyny, która krok po kroku odkrywa i buduje swoją tożsamość. Raz jawi się jako przepełniona wiarą o swoich możliwościach artystka, innym razem jest zagubioną dziewczynką potrzebującą akceptacji na każdym froncie. Artystka toczyła ciągłą walkę ze sobą, bez względu na to, czy była młodą dziewczyną, czy dojrzałą kobietą.
logo
fot. Martyna Człapska / mat. prasowy

Dużą część dzienników stanowią opisy jej życia erotycznego. Susan jako osoba emocjonalnie i duchowo niezależna, potrzebowała intensywnych przeżyć seksualnych i eksperymentowała. Dzięki pierwszym doświadczeniom homoseksualnym, odkryła siebie na nowo. Rzuciła się w wir doświadczeń, pragnęła namiętności i fizycznej przyjemności. Była zdania, że „wyrazem pełni człowieczeństwa jest biseksualizm”. Dopiero po odrzuceniu elementu pokrewieństwa intelektualnego w kontaktach z innymi, poczuła się odrodzona. Stąd tytuł dzienników. „Słowo to dobrze obrazuje, kim była moja matka, odkąd przestała być dzieckiem” - pisze David Rieff we wstępie do książki.
W młodości jej relacje z kobietami przybierały różne formy, ale zdecydowanie najbardziej angażujące były dwa związki: z H. oraz z Irene Fornes. Z jednej strony Susan cechowała zaborczość, godzenie się z brakiem fizycznej akceptacji, a z drugiej silna potrzeba bycia docenianą i rozumianą. Jej chwiejność emocjonalna sprawiała, że każdy związek kończył się następnym. Nie potrafiła być sama. Skłonność do analizy potęgowała uczucie samotności. W latach 80. poznała fotografkę Annie Leibovitz, z którą była w związku do końca swojego życia.
Pierwszy tom dzienników obejmuje okres od czternastego do trzydziestego roku życia artystki. Jest to najważniejszy czas dla kształtowania osobowości. Susan Sontag od młodej, szukającej autorytetów czternastolatki, staje się świadomą siebie intelektualistką. W „Odrodzonej” na pierwszy plan wyłania się potrzeba nieustannej stymulacji. Artystka działa na wielu frontach, próbując nie dopuścić do braku aktywności. Jej dzienniki są zbiorem luźnych myśli, czasem wyrwanych z kontekstu słów, a także szczegółowych opisów poszczególnych dni. Te ostatnie są najmniej interesujące. Najciekawsze są nawiązania do filozofii i komentarze dotyczące twórczości różnych mistrzów, począwszy od Goethego, poprzez Platona, na Wittgensteinie kończąc. Susan Sontag była samoukiem, który nieustannie dążył do rozwoju. Pełne spektrum osobowości artystki widoczne będzie po przeczytaniu wszystkich trzech tomów. Druga część dzienników pojawi się w druku już w przyszłym roku.