Grupa naTemat

"Washington Post" obnaża nieuczciwość naukowców. Koncerny farmaceutyczne finansują niezależne badania

Naukowcy zajmujący się analizą leków piszą to, za co płacą im koncerny farmaceutyczne?
Naukowcy zajmujący się analizą leków piszą to, za co płacą im koncerny farmaceutyczne? Fot. Shutterstock.com
Dziennikarze "Washington Post" postanowili przyjrzeć się temu, jak powstają publikacje w prestiżowym magazynie medycznym "New England Journal of Medicine". Okazało się, że aż 82 proc. tekstów opublikowali tam autorzy utrzymujący związki z koncernami farmaceutycznymi.

Aż 60 z 73 najnowszych publikowanych przez "New England Journal od Medicine" analiz leków było współfinansowane przez międzynarodowe koncerny farmaceutyczne. 50 stworzyli ludzie, którzy dla tych koncernów na co dzień pracują, a w prawie 40 przypadkach leki opisywali badacze, którzy wcześniej do firm farmaceutycznych otrzymali granty na rozwój swoich projektów badawczych.

Czytaj: 241 pozwoleń na 44 tys. wniosków. "UE walcząc z medycyną naturalną ulega lobby przemysłu farmaceutycznego"



Prof. Justin Bekelman z Uniwersytetu Pensylwanii ocenił, że pozytywne opinie leki otrzymują prawie cztery razy częściej, gdy między opisującym dany przypadek naukowcem i koncernem farmaceutycznym istnieje zależność finansowa związana z etatem, albo środkami przeznaczanymi na badania.

Tymczasem to, co piszą w "New England Journal od Medicine" czytuje ponad pół miliona lekarzy z całego świata, którzy nie raz bezpośrednio stosują opisane tam zalecenia w swojej codziennej pracy z pacjentami. A przez stronnicze podejście autorów analiz może się to zakończyć tragedią.

"Washington Post" zastanawia się, czy tak nie było w przypadku wytwarzanego przez GlaxoSmithKline leku avandii, który stosowano w leczeniu cukrzycy. Przed sześcioma laty avandii w prestiżowym magazynie otrzymał same pozytywne opinie. Nic dziwnego, skoro każdy członek zespół autorów analizy wcześniej odebrał na swoim koncie pieniądze od koncernu GSK. Czterech z tych naukowców było nawet jego akcjonariuszami.

W analizie pominięto skutki uboczne. Te na własnej skórze odczuło natomiast 87 tys. amerykańskich pacjentów, u których przez zażywanie avandii wystąpił atak serca. Wielu z nich z tego powodu zmarło. – Od początku sygnały o szkodliwości avandii były możliwe do ustalenia. Ale w momencie wprowadzenia leku na rynek nie zwrócono na to uwagi – mówi amerykańskim mediom kardiolog Steven Nissen.

Zobacz: Zwierzęta laboratoryjne. Mogą trafić na śmietnik, lub być szczęśliwe w twoim domu


Podobnie mogło być także w sprawie vioxxu, który oprócz świetnego wpływu w leczeniu zapalenia stawów również wywoływał problemy kardiologiczne i stał się przyczyną śmierci pacjentów. Kilka lat wcześniej w "New England Journal od Medicine" opisywano jego skuteczność, tymczasem dwóch badaczy było na stałe zatrudnionych w firmie farmaceutycznej, która analizowany specyfik produkowała.

źródło: "Washington Post"
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
ZdrowieNaukaUSA
Skomentuj