Grupa naTemat

Chesz się przydać po śmierci? Przeznacz zwłoki do badań naukowych. "Mamy całe rodziny"

Coraz więcej Polaków decyduje się oddać swoje zwłoki do badań medycznych
Coraz więcej Polaków decyduje się oddać swoje zwłoki do badań medycznych Fot. Anna Lewańska / Agencja Gazeta
"Kiedyś byli to babcia i dziadek, teraz są ich dzieci, a nawet wnuki" – całe rodziny zgłaszają się, aby po śmierci oddać swoje zwłoki do badań naukowych. Jeszcze kilka lat temu budziło to moralne i etyczne wątpliwości. Coraz więcej osób podpisuje akt notarialny i oddaje swoje ciało nauce. – Mamy ogromną dostępność zwłok – mówi dr hab. Grzegorz Bajor ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach.

Trudno wyobrazić sobie, aby młodzi lekarze zdobywali wiedzę jedynie z podręczników. Nauka na żywym organizmie również może przysporzyć pacjentów o dreszcze. Najlepszym rozwiązaniem jest, by uczyli się oni na ciałach osób zmarłych. Choć wiele osób nie jest sobie w stanie wyobrazić, że jego ciało po śmierci będzie wykorzystane do badań naukowych, coraz więcej osób decyduje się na to.


Dr hab. Grzegorz Bajor
Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach

Ani dla tych którzy oddają zwłoki, ani dla ich rodzin nie ma żadnych korzyści finansowych. Najczęściej te osoby kierują się świadomością, iż student, przyszły lekarz musi się na czymś nauczyć swojego fachu.

– Kiedyś byli to babcia i dziadek, teraz są ich dzieci, a nawet wnuki. Mamy całe rodziny – mówi Dr hab. Grzegorz Bajor ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. W Polsce od dziesięciu lata działa program Świadomej Donacji Zwłok, czyli możliwości przeznaczania ciał dla celów dydaktycznych i naukowych. Decydują się na to nie tylko ludzie starsi, ale także w sile wieku. Wszyscy oni rozumieją, jak bardzo można pomóc młodym lekarzom, którzy potrzebują materiału biologicznego do rozwijania swoich umiejętności.

Czytaj także: Czy istnieje granica odpowiedzialności za rodziców? Gdy tracimy więzi z innymi ludźmi, to jest problem

Dziś w bazie deklarujących przekazanie swojego ciała po śmierci do celów badawczych jest 900 osób. – To liczba płynna, gdyż ludzie umierają, ale przychodzą nowe deklaracje. Tak duża liczba zapewnia płynność nauczania anatomii w uczelni – zapewnia Bajor. Lekarz twierdzi, że w ostatnich latach świadomość Polaków w tej kwestii bardzo się zmieniła na lepsze.

– Zaczynaliśmy stojąc w miejscu i to przez kilka pierwszych lat. Mieliśmy zaledwie kilkanaście zgłoszeń w ciągu roku. Teraz napływa do nas kilkadziesiąt – mówi kierownik Katedry i Zakładu Anatomii Prawidłowej.

Co trzeba zrobić?

Decyzję o oddaniu swojego ciała do celów badawczych może podjąć każda osoba fizyczna. – To świadomy wybór ludzi, którzy chcą być jeszcze przydatni po śmierci. Nikt inny nie może podjąć decyzji o przekazaniu ciała danej osoby do celów badawczych, niż ona sama – mówi dr hab. Grzegorz Bajor.

Aby ciało mogło po śmierci po służyć do badań naukowych, trzeba spełnić kilka formalności. Przede wszystkim trzeba podpisać akt darowizny potwierdzony notarialnie. – Tego wymagamy regulaminowo. Nie jest to jednak trudne, nawet dla osób starszych – zapewnia Bajor.

Wszystkie dokumenty potrzebne do ofiarowania swoich zwłok nauce można pobrać ze strony internetowej katedry lub stąd.

Co będzie się działo z naszymi zwłokami?

Osoby zainteresowanie przeznaczeniem swojego ciała dla nauki mają zwykle bardzo wiele pytań, zanim zgodzą się podpisać akt przekazania. Są to często osoby starsze i samotne, a lekarze ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego służą czasem jako "pomoc psychologiczna". – Ludzie pytają nas, jak to będzie wyglądało, co się będzie działo z ich ciałem, co będzie z nim robione. Musimy udzielać tych odpowiedzi – twierdzi dr Bajor.

Czytaj także: Dyskusji nie będzie. "Eutanazja, czyli śmierć na życzenie jest niegodziwością"

Dr hab. Grzegorz Bajor
Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach

Ludzie pytają nas, jak to będzie wyglądało, co się będzie działo z ich ciałem, co będzie z nim robione. Musimy udzielać tych odpowiedzi

Zwłoki służą do celów dydaktycznych ale również do prowadzenia szkoleń dla ortopedów, okulistów, laryngologów, onkologów. Uniwersytet Medyczny ponosi wszelkie koszty po śmierci darczyńcy. Badania odbywają się w dwuletnich cyklach. Przez ten czas ciała wykorzystywane są do celów naukowych. Później podlegają kremacji i zostają pochowane w uczelnianym kolumbarium. – W maju odbywa się ekumeniczna uroczystość. Podczas nabożeństwa gromadzą się rodziny darczyńców, studenci, władze uczelni oraz miasta – mówi Bajor.

Wypełniając Akt Przekazania Zwłok deklarujemy, czy chcemy by nasze nazwisko znalazło się na tablicy darczyńców Katedry i Zakładu Anatomii Prawidłowej Wydziału Lekarskiego w Katowicach.

Czy można na tym zarobić?

W Polsce nie płaci się za oddanie ciała do celów badawczych. Osoba która się na to decyduje robi to tylko i wyłącznie w imię nauki. – Ani dla tych którzy oddają zwłoki, ani dla ich rodzin nie ma żadnych korzyści finansowych. Najczęściej te osoby kierują się świadomością, iż student, przyszły lekarz musi się na czymś nauczyć swojego fachu. Często są to osoby, które spędzały dużo czasu w szpitalach widzieli młodych studentów medycyny i rozumieją ich potrzeby oraz oczekiwania szkoleniowe – mówi Grzegorz Bajor.

Prawo nie przewiduje odpłatności za przekazanie zwłok dla nauki. Profesor Bajor zwraca uwagę, że jedynie przywożenie ciał zza granicy może powodować wątpliwości natury etycznej i moralnej. – Ośrodek w Katowicach organizuje kursy na zwłokach świeżych, niekonserwowanych. Mamy ogromną dostępność zwłok, to daje duże możliwości – zachwala dr hab. Grzegorz Bajor.

Za granicą przekazywanie ciał do badań naukowych odbywa się zazwyczaj na stopie komercyjnej. Choć do Polski trafiają także organy z innych państw, dr Bajor twierdzi, że nie jest to niezbędne, gdyż mamy własne, bogate zasoby.

Czytaj także: Nawet najbardziej zadbany grób może zniknąć z dnia na dzień. Jak do tego nie dopuścić?
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
ZdrowieNaukaSłużba zdrowiaEdukacjaŚmierć
Skomentuj