Prywatność w sieci to mit? Google i Facebook wiedzą o tobie więcej niż myślisz

Dzięki profilowaniu internautów, dane o nich są bardzo atrakcyjne dla reklamodawców.
Dzięki profilowaniu internautów, dane o nich są bardzo atrakcyjne dla reklamodawców. Fot. Shutterstock
Korzystając z internetu zostawiamy po sobie mniej lub bardziej świadomie mnóstwo śladów, które są później wykorzystywane przez hakerów czy marketingowców. Walki o prywatność w sieci podczas kampanii przeciw ACTA zmobilizowały młodych internautów w całej Polsce. Lecz żadna ustawa nie jest w stanie obnażyć zachowań internautów w sieci tak bardzo, jaki oni sami. Facebook czy Google nie muszą przekazywać reklamodawcom naszych danych osobowych, wystarczy, że powiedzą im jak zachowujemy się w sieci. To wystarczy, by mogli skutecznie na nas wpływać.

Katarzyna Szymielewicz, prezes Fundacji Panoptykon w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" tłumaczy, że internauci chcą prywatności w sieci. Jednak ta idea bywa przez nich różnie rozumiana. Groźna jest też nieświadomość. W jej ocenia często nie mamy pojęcia o tym, ile informacji na swój temat zdradzamy. Używa przykładu Austriaka Maxa Schremsa, który dzięki kampanii Europa kontra Facebook chciał zmusić administratorów portalu społecznościowego, by przestrzegali europejskiego prawa ochrony danych osobowych. Gdy Austriak zażądał od Facebooka, by ujawnił informacje na jego temat, otrzymał tysiąc stron z danymi, nawet tymi, które usunął.

Zobacz też: "13 tys. zł w 2,5 godziny". Skąd tak wielka popularność serwisu ShowUp.tv [wywiad]

Katarzyna Szymielewicz zwraca też uwagę, że często przeróżne portale oferują bogatą sieć opcji ochrony danych osobowych. Problem polega na tym, że dla internautów bywa to zbyt skomplikowane i najzwyczajniej w świecie gubią się w tym.
Katarzyna Szymielewicz
Fundacja Panoptykon w rozmowie z "GW"

I o to chodzi. Ludzie zaczynają zauważać, że taka polityka ochrony prywatności jest cyniczną grą mającą tę ochronę utrudnić. CZYTAJ WIĘCEJ


Wtedy do akcji ruszają marketingowcy. Katarzyna Szymielewicz w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" tłumaczy, że dane użytkowników przechowywane przez różne portale stanowią element wielkiego biznesu. Oczywiście przykładowy Facebook nie udostępni naszych danych innym korporacjom, lecz profiluje użytkowników na użytek reklamy. Dzięki temu może zaoferować reklamodawcom możliwość dostosowania oferty pod konkretną osobę, bo Facebook wie, jakie są jej zainteresowania i co lubi.
Katarzyna Szymielewicz
Fundacja Panoptykon w rozmowie z "GW"

Jeśli mieszkam w małym miasteczku […] jestem bezrobotna, dostaję reklamy tanich zegarków i podrabianych perfum.[…]Świadomość dzieci "sprofilować" najłatwiej. Jeśli jesteś nastolatką, która zamieszcza swoje zdjęcia na Facebooku, algorytm prawdopodobnie sprofiluje cię jako potencjalnie zainteresowaną makijażem, modą, plotkami. I takie informacje będzie ci podsuwać. CZYTAJ WIĘCEJ


Katarzyna Szymielewicz zaznacza, że to profilowanie użytkowników w internecie można przyrównać do powracania do społeczeństwa klasowego. Jej zdaniem to niebezpieczne zjawisko. Bo przypisanie do dane kategorii to jedno. Lecz w końcu internauta, zdaniem Katarzyny Szymielewicz, staje się "odwzorowaniem tej kategorii".

Prezes Fundacji Panoptykon tłumaczy, że różne firmy bronią się przed prawnymi restrykcjami w kwestii profilowania internautów. Co więcej opowiada, że w USA MasterCard i Visa mają zamiar handlować profilami. Nie udostępniając danych osobowych zachęcają reklamodawców, że mają osobę, która np. kupuje dużo alkoholu. Dzięki temu dana firma może adresować reklamę skierowaną specjalnie do tej osoby. A takie rozwiązanie jest więcej warte dla reklamodawcy, niż przykładowa baza użytkowników w wieku 20-30 lat.
Katarzyna Szymielewicz
Fundacja Panoptykon w rozmowie z "GW"

Firmy twierdzą, że nie przekazują danych osobowych, tylko profil. To mydlenie oczu, bo profil klienta często jest tak precyzyjny, że umożliwia pełną identyfikację. Poza tym, naprawdę nie ma to znaczenia, czy ktoś wie, jak się nazywam. Ważne, że może do mnie skutecznie dotrzeć i wpływać na moje decyzje konsumenckie. CZYTAJ WIĘCEJ


Przeczytaj też: Wywiad z... Sercem i Rozumem. Ich fanpage jest liderem polskiego Facebooka. Mają już ponad 1,6 mln fanów


A potencjał internetu jest naprawdę ogromny. Jak pisaliśmy w naTemat, w samym 2012 roku dziennie wysyłano 144 miliardy maili. "Lubię to" na Facebooku klikano 2,7 miliarda razy dziennie. Statystycznie na Facebooku codziennie pojawiało się 300 milionów zdjęć. Marketingowcy mają z czego wybierać, gdyż szacuje się, że na całym świecie jest 2,4 miliarda internautów.
Trwa ładowanie komentarzy...