
W czasie, kiedy politycy kłócą się o związki partnerskie, jest miejsce, gdzie są one całkowicie równouprawnione z małżeństwami – stołeczna komunikacja miejska. Co więcej usankcjonowała je prawicowa koalicja w czasie gdy prezydentem miasta był Lech Kaczyński. Jak to możliwe?
Osoby zatrudnione w miejskich spółkach przewozowych, np. w MZA czy Tramwajach Warszawskich, mogą też załatwić przejazdy za darmo partnerom z nieformalnych związków, nazywanych w uchwale konkubentami. Tylko ZTM zrzekł się tego przywileju w 2004 roku. Bilety są wydawane wyłącznie na podstawie ustnej deklaracji. Kierowca albo motorniczy idzie do przełożonego w zajezdni i oznajmia, że żyje z partnerką bez ślubu. Ta automatycznie dostaje bilet, za który płacą podatnicy. Prawdziwość deklaracji jest nie do zweryfikowania (przełożony musiałby odwiedzać pracownika wieczorem w ramach kontroli). CZYTAJ WIĘCEJ
Dziś ustalenia brzmią zabawnie, jeśli zestawić je z debatą, która w Sejmie miała miejsce wokół związków partnerskich. Prawo i Sprawiedliwość, które głosowało przeciwko ustawom, faktycznie okazało się bowiem "prekursorem związków partnerskich".

