Pijany rolnik traktorem w rowie to przeszłość. Na polskiej wsi coraz mniej pijanych kierowców. Podobno

Fragment odcinka serialu "Ranczo", w którym główni bohaterowie często lubią popijać alkohol od miejscowym sklepem.
Fragment odcinka serialu "Ranczo", w którym główni bohaterowie często lubią popijać alkohol od miejscowym sklepem. Zrzut ekranu z YouTube
"Nawalony rowerzysta, który wpada do rowu to przeszłość polskiej wsi" - pisze "Gazeta Wyborcza". Wszystko dzięki policji, która licznymi kontrolami wypleniła ze wsi nawyk jazdy po pijanemu. Ma ich być tak dużo, że mieszkańcy wsi po prostu boją wsiadać się za kółko będąc "pod wpływem". Czy aby na pewno?

"Wyborcza", na przykładzie miejscowości Krasnystaw, pokazuje, jak policja wypleniła ze wsi jazdę po pijanemu. Funkcjonariusze nikomu nie odpuszczają, regularnie przeprowadzają akcję "Trzeźwość" i "Trzeźwe poranki". Kierowcy po prostu się ich boją i wolą nie ryzykować.



Jak wyplenić podwójny gaz
Efekt: 6 kwietnia, choć skontrolowano tam 1483 kierowców, nie złapano ani jednego nietrzeźwego. Tamtejszy komisarz Jacek Deptuś sam daje doskonały przykład tego, jak należy bezpiecznie jeździć, a na dodatek osobiście bierze udział w patrolach, więc mieszkańcy wiedzą, że z drogówką nie ma żartów.

Na pytanie: "czy wieś przestała pić?", jeden z mieszkańców odpowiada: - Ciężko znaleźć dzień, żeby można było się spokojnie napić. W tygodniu odpada. W piątek mogą tylko ci, co nie pracują w sobotę, ale takich na wsi niewielu. Zostaje sobota, ale
nie ma jak do oporu, bo w niedzielę rodzinę trzeba zawieźć. A drogówkę można spotkać wszędzie, o każdej porze dnia i nocy – czytamy.

Skuteczność krasnystawskiej policji widać też w statystykach: w 2011 roku złapanych nietrzeźwych było 203, rok później już tylko 130. Również w ogólnopolskich statystykach liczba nietrzeźwych kierowców (złapanych) spada.


Nie jest tak kolorowo
Niestety, powiedzenie na tej podstawie, że polska wieś przestała jeździć pijana, to gruba przesada. - Statystyki policyjne nie pokazują całości zjawiska, bo nie mają takiej możliwości - mówi nam socjolog dr Wojciech Połeć. Jednocześnie nasz rozmówca przyznaje, że tak jak zmienia się charakter spożycia alkoholu w ogóle w Polsce, tak i na wsi mogla nastąpić mentalnościowa zmiana w tej kwestii.

Dr Połeć wspomina jednak, że w trakcie swoich badań na wsi zdarzało mu się, nierzadko, widzieć jak ktoś wsiada do auta po alkoholu. - Okazywało się, że nagle trzeba pojechać na pole, albo do sąsiada. I taka osoba wsiadała i jechała, bo przecież to nagły wypadek - wyjaśnia socjolog. Innym problemem, który może umykać statystykom, są "wczorajsi" kierowcy. Tacy, którzy popili, pospali i wsiadają za kółko. Nawet alkotesty mogą im nie wykazać obecności alkoholu.
- Ale wciąż są oni pod wpływem - podkreśla dr Połeć.

Na wsi łatwiej
Nie da się więc stwierdzić jednoznacznie, że mieszkańcy wsi jakoś diametralnie zmienili swoje podejście do prowadzenia po alkoholu. Prawdą bowiem jest, że na wsi łatwiej jest zdecydować się na jazdę po alkoholu, niż np. w mieście. Głównie dlatego, że jest tam po prostu o wiele mniejszy ruch samochodowy, nie ma aż tylu pieszych czy policji. Mieszkańcy wsi myślą: "a, przejadę tylko mały kawałek, nic się nie stanie", chociaż na "normalną" drogę już by nie wyjechali. Krasnystaw może być wyjątkiem, ale jak wiadomo - wyjątki często potwierdzają regułę.

Również rzecznik Komendanta Głównego Policji Mariusz Sokołowski przyznaje, że
przesadą byłoby powiedzenie: Polska wieś przestała jeździć po alkoholu. Choć równie dużą przesadą, jego zdaniem, jest mówienie, że wieś jeździ pijana.

Bez wielkiego optymizmu
Jaki więc jest stan faktyczny problemu nietrzeźwych kierowców na polskiej wsi? - Jest pod tym względem trochę lepiej, docieramy do wielu osób, ale nie byłbym w swojej ocenie aż tak hurraoptymistyczny. Nadal łapiemy do kilkuset nietrzeźwych kierowców dziennie - podkreśla rzecznik KGP. Sokołowski zaznacza przy tym, że faktycznie pijanych w samochodach jest coraz mniej, ale niestety użytkownicy motocykli, motorowerów czy rowerów wciąż licznie jeżdżą na podwójnym gazie.

- Są też próby przejazdów na przykład od sąsiada do sąsiada, bocznymi drogami. Kierowcy sądzą, że nikt tamtędy nie jeździ - wyjaśnia Sokołowski i dodaje, że policja często zna takie trasy i również na nich łapie pijanych kierowców. Tym samym policja potwierdza słowa dr Połecia, który wspominał o "nagłych" wyjazdach po alkoholu.

Jak z tym walczyć
Z drugiej strony, Sokołowski podkreśla, że policja robi bardzo dużo, by łapać nietrzeźwych kierowców, również na wsi. - Robimy kontrole, jest ich coraz więcej, są akcje trzeźwe poranki. To wszystko sprawia, że ludzie myślą o tym coraz częściej - mówi nam rzecznik KGP.

Zdaniem dr Połecia, taka polityka może przynieść wymierne efekty w postaci zmiany mentalności na wsi. Musi jednak się to odbywać według zasady zero tolerancji. - Nie może być przyzwolenia na jakiekolwiek odstępstwa. Wówczas taka metoda wychowawcza może przynieść efekty - ocenia socjolog. Jednocześnie, ważne jest, by przy akcji policji nie zdarzały się incydenty typu: wójt, sołtys albo policjant prowadzą po alkoholu, bo to zwiększa akceptację dla jazdy po pijanemu. Na zasadzie: skoro jemu wolno, to mi też.

Zobacz też: Piły, sztachety, narzędzia rolnicze. Tak się bawi polska wieś

Istotne też jest, by policyjne akcje łapania nietrzeźwych kierowców były regularne, a nie akcyjne - jak się przypomni. Wówczas zdecydowanie łatwiej jest wyplenić złe obyczaje. Póki co jednak, okolice takie jak "trzeźwy" Krasnystaw to wciąż wyjątki. Które z czasem, miejmy nadzieję, staną się regułą.
Trwa ładowanie komentarzy...