Tradycyjna telewizja umiera. Netflix wieszczy początek nowej ery

Plakat bijącego rekordy popularności serialu "House of Cards", który wyprodukował Netflix.
Plakat bijącego rekordy popularności serialu "House of Cards", który wyprodukował Netflix. Fot. Materiały promocyjne
Tradycyjna telewizja linearna powoli wymiera. Żyć będzie telewizja internetowa. Taką wizję przyszłości rysuje Reed Hastings, szef Netflix, największego serwisu streamingowego na świecie i producenta głośnego serialu "House of Cards".

"Look at the bigger picture" (Spójrz z szerszej perspektywy). Tymi słowami Netflix rozpoczyna swoją prognozę telewizyjnego rynku w przyszłości. Wypowiedział je Francis Underwood (w tej roli znakomity Kevin Spacey), główny bohater serialu "House of Cards", który jest jednym z najgłośniejszych tytułów tego roku.



Zobacz też: Netflix i "House of Cards" rewolucją. Polak chce, lecz nie może, zapłacić za legalną kulturę?

Internetowe produkcje
Netflix pierwotnie był największą wypożyczalnią filmów na świecie. Rozszerzył swoją działalność o technologię streamingu i rozpoczął tworzenie własnych seriali. Wystarczy powiedzieć, że "House of Cards" kosztował 100 milionów dolarów - to najdroższa produkcja internetowa w historii. W dodatku cały sezon został udostępniony tego samego dnia. Netflix przebojem wywalczył sobie miejsce na rynku tnąc koszty tradycyjnej produkcji, rezygnując z pośredników i oferując użytkownikom przystępne ceny. Miesięczny abonament serwisu kosztuje 8 dolarów, a oferta jest bardzo bogata. Co ciekawe, wielu konsumentów (w tym Polaków,) by uniknąć piractwa stosuje różne tricki, by do Netflixa się podłączyć i zapłacić mu za oferowane treści. Paradoksalnie nie jest to do końca legalne, bo Netflix dostępny jest dla Amerykanów, Brytyjczyków, Irlandczyków, Szwedów, Duńczyków czy Finów.

Reed Hastings, szef Netflix opublikował dokument traktujący o perspektywach i przyszłości nie tylko samego serwisu, ale także szeroko rozumianego rynku telewizyjnego. Co prawda zmiana według Netflix może zająć dekady, jest jednak nieunikniona. Tradycyjna telewizja umrze. Zastąpi ją telewizja internetowa. Piloty zamienimy na smartfony i aplikacje, coraz większej liczbie ludzi będą towarzyszyć wszelakiej maści przenośne ekrany. Innymi słowy - multimedialne treści będą wszędzie tam, gdzie my.

Netflix

1. Internet będzie szybszy, bardziej dostępny i stabilny.

2. Wzrośnie sprzedaż Smart TV, telewizorów mających dostęp do aplikacji i Wifi. W końcu połączenie odbiornika z internetem nie będzie wygodnym bajerem, lecz absolutną koniecznością.

3. Smart TV będą tańsze i z biegiem czasu coraz bardziej udoskonalane.

4. Do oglądania telewizji coraz częściej posłużą smartfony i tablety.

5. Smartfony i tablety będą w końcu pełnić funkcję interfejsu do korzystania z internetowej telewizji.

6. Spora rynkowa konkurencja w naturalny sposób wymusza szybki rozwój aplikacji do telewizji internetowej.

7. Wysokiej jakości streamingowy obraz wideo (4k) będzie spopularyzowany i powszechnie dostępny w telewizji internetowej, niż linearnej.

8. Reklamy w telewizji internetowej będą spersonalizowane.

9. Gdy internetowa telewizja będzie wszechobecna, tradycyjni nadawcy będą mogli przejść na nową platformę emisji bezboleśnie.

10. Na rynku pojawią się nowi gracze ze świeżymi pomysłami wprowadzając różne innowacje. CZYTAJ WIĘCEJ


Nieunikniona zmiana
Netflix orzeka, że już teraz wartość telewizji internetowej zmienia się z milionów na miliardy dolarów. Liderami są póki co Netflix, HBO i ESPN. Reed Hastings przekonuje, że linearna telewizja dojrzała już do wymiany. "Ludzie kochają zawartość telewizji, oglądają ją godzinami. Lecz ludzie nie kochają niewygód - skomplikowanych pilotów, niezbyt mobilnych ekranów" – czytamy w dokumencie. Ponadto, jak przekonuje Netflix, ogromnie ważną rolę gra usługa telewizji na życzenie, bo aktualnie znaleźć coś, co nas interesuje w zróżnicowanej ofercie wielu kanałów nie należy do rzeczy łatwych (ani przyjemnych). W dodatku mogą nam przecież nie odpowiadać godziny emisji. Netflix zaznacza, że medialni giganci również zdają się dostrzegać tę nadchodzącą zmianę i inwestują w internetową telewizję.

Równoległe światy
Choć zmiana nie nastąpi od razu, trudno zarzucić Netflixowi, że rysuje scenariusz rodem z fantastyki, na co zwraca uwagę medioznawca UW, Agnieszka Morzy. – Tę zmianę tak naprawdę już widać. Wiele kanałów telewizyjnych udostępnianych jest w sieci. W tej chwili telewizja linearna i internetowa funkcjonują równolegle – mówi. Może o tym świadczyć popularność telewizji hybrydowej, nie tylko w Polsce. – Na całkowitą rezygnację z telewizji linearnej jeszcze trochę poczekamy. To kwestia pokoleniowa – dodaje. Ludzie już teraz rodzą się w tej rzeczywistości, dzieci od najmłodszych lat zaznajamiane są z technologicznymi gadżetami czy internetem. – Nowe pokolenia wprowadzą zupełnie nowy trend – ocenia Agnieszka Morzy.

Widać to także na płaszczyźnie reklamy. Te w internetowej telewizji są i będą spersonalizowane, a co za tym idzie, bardziej opłacalne niż te emitowane przez tradycyjnych nadawców. – Już doceniono spersonalizowany marketing. Reklama używając kodów Google Analytics śledzi poczynania potencjalnych konsumentów. Większość nadawców telewizyjnych zdaje sobie z tego sprawę, że reklamodawcy będą chcieli podążać w stronę spersonalizowanego marketingu – ocenia Agnieszka Morzy.

Przeczytaj też: "Anna German", czyli wspomnień czar. Serial przyciąga przed telewizory miliony Polaków. Także tych młodych

Telewizyjny internet
Oczywiście nie można popadać w skrajność i zakładać, że tradycyjne telewizory zostaną wyparte przez przenośne ekrany, na co zwraca uwagę Agnieszka Morzy. – Zmiana nie będzie w tak dużym stopniu dotyczyć odbiornika, lecz sposobu, w jaki nadawca udostępnia swoje treści – komentuje.

Kanały tematyczne, internet, inteligentne konsole i telewizory składające się na domowe "centrum dowodzenia" wypierają tradycyjną ramówkę. Same kanały tematyczne są bardziej półśrodkiem, niż rozwiązaniem idealnym, bo w miarę jedzenia apetyty konsumenta rośnie. Wielu z nich nie potrzebuje całego pakietu, jaki kanał tematyczny oferuje, lecz kilku programów z jednego, a kilku z drugiego, wedle własnych upodobań. Jeśli takiej możliwości nie ma - stawiamy na internet – Dziś nie tylko internet zmienia telewizję, ale także odwrotnie: sieć staje się coraz bardziej telewizyjna, jeśli chodzi o jakość produkcji. Popyt na dobrze zrobione programy jest więc coraz większy – tłumaczył dla "Forbes" Krzysztof Augustyn, wiceprezes PlayMakers.

Jednak w opozycji do tezy przedstawionej przez Netflix stoi cytowany przez "Forbes" Jon Farrar, przedstawiciel brytyjskiej BBC. Jego zdaniem linearna telewizja nie umrze, co więcej, będzie się miała całkiem dobrze, o ile ramówka będzie ułożona mądrze.
Trwa ładowanie komentarzy...