Mam Aspergera. I co, mam liczyć na jakieś specjalne traktowanie?

Oto jedna z zabawniejszych form zwalczania mojego Aspergera
Oto jedna z zabawniejszych form zwalczania mojego Aspergera Facebook.com/Aleksandra Brejnak
Z osobami takimi jak ja stykacie się na co dzień. Dużo gadamy, ale mamy problemy ze zrozumieniem potrzeb innych. Dlatego nie jesteśmy dobrymi rozmówcami. Mamy wiele innych problemów. Bywamy nadwrażliwi na pewne rzeczy, nie rozumiemy aluzji. Jednak mimo naszych dolegliwości staramy się i potrafimy żyć wśród normalnych ludzi. Tylko zrozumcie, że to bywa trudne i mamy lekko pod górkę.

Mój Tata zawsze wspomina historię, kiedy zabrał mnie do lekarza na badanie wzroku i słuchu. To była wizyta kontrolna, by sprawdzić, jak się rozwijam. Siedziałem na podłodze, zaś lekarz machał mi przed nosem różnymi przedmiotami. Wydawał różne dźwięki. Nie reagowałem. Doktor się uparł, że coś ze mną jest nie tak, że może mam coś ze wzrokiem, lub słuchem. To był chyba pierwszy raz, kiedy objawił się u mnie Asperger. Wtedy nic mi nie dolegało, o czym mówił głośno mój Tata. Po prostu byłem zafiksowany na pewną rzecz. Wyłączyłem się.



Agnieszka Szafrańska-Romanow
psycholog Centrum probalans

Zespół Aspergera to pewnego rodzaju całościowe zaburzenie rozwoju. Jest on poniekąd formą autyzmu, jednak ma łagodniejszą formę i inaczej się charakteryzuje. Osoby z zespołem Aspergera mają problemy z nawiązywaniem relacji społecznych, często nie dążą do kontaktu z innymi lub ze względu na odmienność swoich zachowań są odrzucane przez otoczenie. Dzieci z Aspergerem szybciej zaczynają mówić, jednak tego nie należy łączyć z komunikowaniem się. Osoby te mówią dużo, ale nie słuchają i nie dążą poprzez rozmowę do nawiązania relacji z drugim człowiekiem. Zalewają nas informacją, ale nie konfrontują tego z otoczeniem. Mają problemy z odczytywaniem mowy niewerbalnej –np. nie potrafią odczytać tego, czy ktoś jest znudzony. Bywają nadpobudliwe emocjonalnie i ruchowo, co często bywa mylone z ADHD. CZYTAJ WIĘCEJ


Od rodziców wiem, że całkiem szybko nauczyłem się mówić. Od pampersa potrafiłem opowiadać (i nadal niestety to robię) bez przerwy. Nie zdaję sobie z tego sprawy, że kogoś zanudzam. Nie widzę tego. Dopiero po fakcie ktoś postronny mi powie: „Widziałem, jak tamta osoba próbowała coś powiedzieć”, „Wywijali oczami, czekając, aż przestaniesz gadać”. Niestety, mnie w tym czasie wydawało się, że byli całkiem zaintrygowani tym co mówię.

Wraz z wiekiem inne problemy zaczęły wypływać na wierzch. Tak, jak większość Aspergerów zafiksowałem się na jedną rzecz. Dla mnie było to kopanie. Dzień w dzień prowadziłem w ogrodzie wykopy. Miałem w planach przedostanie się do Australii, która rzekomo leży pod Londynem. Na szczęście moi rodzice jakoś specjalnie nie dbali o ogród, więc nie sprawiało im to problemów. Jednak na pewno coś było ze mną nie tak.

W podstawówce na pewno byłem outsiderem. Inne dzieci się ze mnie często nabijały. Choć nie wiedziałem, dlaczego byłem uważany za dziwaka, to jednak za takowego byłem. Choć teraz inaczej do tego podchodzę, to jednak szkoła podstawowa nie była najfajniejszym miejscem na świecie.

Moim dużym problemem jest to, że wiele rzeczy traktuję dosłownie. Ktoś może coś opowiedzieć w formie żartu, a ja to potraktuję na poważnie. Nie rozumiem aluzji, nie czytam między wierszami. To znaczy, że często nie odbieram rzeczy w kontekście takim, w jakim to jest powiedziane. Zdarza się, że ci którzy o tym wiedzą, to wykorzystują. Ale też muszę powiedzieć, że często ktoś stawał w mojej obronie i taką osobę rugał.

Agnieszka Szafrańska-Romanów
psycholog Centrum probalans

Osoby z Aspergerem potrafią pewne rzeczy traktować dosłownie: to znaczy kiedy usłyszą metaforę, lub przysłowie, powiedzmy „Siedzieć cicho, jak mysz pod miotłą”, to go nie zrozumieją. Zamiast tego postarają się wyobrazić sobie rzeczywistą mysz siedzącą pod tą miotłą, potraktują przysłowie dosłownie. CZYTAJ WIĘCEJ


Dużym problemem dla mnie są kłótnie. Nie potrafię odpuszczać. Spośród swojego rodzeństwa najczęściej dostawałem po głowie. Właśnie przez to. Zdarzył się problem, to zamiast siedzieć cicho, tak jak rodzeństwo, wykłócałem się o swoje racje. To tylko zaogniało spór. Nie zdawałem sobie (i nadal nieraz nie zdaję sobie z tego sprawy), że pewne rzeczy należy odpuścić. W trakcie sporu cały czas ten problem będzie mi skakał po głowie i nie będzie mnie opuszczał, dopóki się nie rozwiąże. Nie potrafię poczekać, aż sytuacja stanie się łagodniejsza. Ma być albo czarno, albo biało.

Oczywiście były podejmowane próby „naprawienia” mnie. Zanim psychologowie zdiagnozowali u mnie Aspergera to rodzice różnych sposobów się imali. Zabierano mnie na jazdy konne, podczas których nie potrafiłem się uciszyć (tymczasem mój biedny Tata podsłuchiwał komentarze innych rodziców na mój temat). Próbowano mnie uczyć milczenia, poprzez wyznaczanie godzin w których milczałem.

Inni też na pewno próbowali sobie ze mną radzić. Jedni tolerują moje zdziwaczenia, inni po prostu mnie unikają. Przynajmniej tak mi się wydaje, jednak nie mam do nikogo żalu. Natomiast moi koledzy z drużyny rugby – Frogs Warszawa – sami próbują różnego rodzaju formy terapii. Dla żartu, jak Kakafoniksa z bajki o Asteriksie przywiązali mnie raz do słupa, innym razem na wyjeździe miałem wyznaczone godziny milczenia. Wszystko było rzecz jasna traktowane z humorem, i byłem w stanie zrozumieć, że to nie jest złośliwość, tylko pewnego rodzaju zabawą. Jednak bywały momenty, kiedy ktoś przeginał i potrafiłem wpaść w szał.

Niektórym się może wydawać, że jestem egoistą, który chce postawić na swoim. Podejrzewam, że wiele osób odbiera mnie jako gościa, który tylko pragnie słuchać swojego głosu. Jednak tak do końca nie jest. Jestem bardzo ciekaw opowieści innych. Ale dlatego, że często podchodzę mechanicznie do rozmowy, to rozumiem, że konwersacja polega na wymianie poglądów doświadczeń. Dlatego też zaczynam przedstawiać swoje myśli. Zanim ktoś mi zdąży przerwać, wpadam w słowotok. Wydaje mi się, że każdy wokół jest zafascynowany tym, co mówię. Dopiero mocniejsze sygnały mówią mi, że tak nie jest. Słyszałem już wprost, że nie jestem mile widziany, bo za dużo gadam.

Od razu powiem, że nie napisałem tego tekstu, by szukać jakiegoś współczucia. Raczej po to, byście zrozumieli, że i mi jest trudno. Zdaję sobie sprawę, że bywam kłopotliwy i staram się jak mogę siebie pilnować. Jednak często działam mechanicznie. Muszę siebie pilnować na każdym kroku. Co oznacza, że czasem mogę się zapomnieć. Wiem, że nie jestem sam. Wokół was może być wiele osób, które tak jak ja cierpią na Aspergera. Jeśli znacie takie osoby, starajcie się być wyrozumiali, zrozumieć, że to dla nich też jest kłopotliwe. Tylko od razu nie traktujcie ich jak osoby upośledzone. Skoro ja jestem w stanie sobie normalnie funkcjonować wśród ludzi, to znaczy, że jakoś daję radę. Po prostu mam lekko pod górkę.

Trwa ładowanie komentarzy...