Grupa naTemat

Jak wygrasz z OstroMĘKĄ? Niech zacznie ci się chcieć. Artur Kurasiński radzi bezrobotnym

Artur Kurasiński - jeden z kreatywnych doradców naTemat w akcji "Ostromęka"
Artur Kurasiński - jeden z kreatywnych doradców naTemat w akcji "Ostromęka"
Opublikowaliśmy trzy teksty o tym, jak kreatywnie szukać pracy - w Ostrołęce. W komentarzach sugerowaliście, że tam już nie jest tak łatwo znaleźć zatrudnienie, co w Warszawie. Czy nasze kreatywne pomysły dałyby tam pracę? - W moim odczuciu kreatywność w poszukiwaniu zatrudnienia to coś, czego brakuje ogromnej większości szukającym pracy w Ostrołęce - ocenia Krzysztof Chojnowski, naczelny portalu moja-ostrołęka.

Po tekście o tym, jak Karina Gos spektakularnie znalazła pracę w Warszawie, pisaliście: spróbujcie w Ostrołęce, tam nie będzie tak łatwo. My postanowiliśmy zaprezentować kreatywne pomysły na znalezienie tam pracy.
Ruszyliśmy więc do Ostrołęki. W poszukiwaniach pomagali nam eksperci z firmy Work Service.Z "Ostromęką" zmierzyli się także nasi mistrzowie kreacji. Przypomnijmy: Michał Wolniak z agencji VLM stworzył aplikację do zakładów mięsnych JBB do działu marketingu. Pokazywał, jak można zaaplikować, by od razu wyróżnić się wśród innych kandydatów.

Z kolei Miron Mironiuk z DDB pokazywał jak starać się o pracę sprzedawcy w zakładach papierniczych Stora Enso - chociaż firma nie szukała nikogo na to stanowisko.

Teraz, w ostatniej części cyklu, bloger Art Kurasiński radzi co zrobić, żeby dostać pracę w branży kreatywnej, chociaż rynek medialno-marketingowy Ostrołęki nie jest zbyt rozwinięty (to delikatnie napisane). Kurasiński pokazał, jak znaleźć takie stanowisko w branży energetyki.

Słowem wstępu - żaden rozsądny pracodawca nie powinien oczekiwać, że kandydat na pracownika w wieku 23 lat będzie dysponował wiedzą i doświadczeniem pracownika 30 czy 40 letniego. Od takich pracodawców należy uciekać a ich ogłoszenia traktować jako samowolę działu HR niż realnego określania potrzeb.

O jaką zatem pracę może ubiegać się młoda osoba? Wcielając się w ambitnego 23 letniego mieszkańca Ostrołęki szukającego pracy w przemyśle energetycznym przede wszystkim skoncentrowałbym się na tym co dla jest naturalne dla i oczywiste. Media społecznościowe!

W tej branży „im młodszy tym lepszy”・więc nie powinno być problemu z udowodnieniem swoich kompetencji jakiemuś lokalnemu włodarzowi działu reklamy. Czego zatem potrzebujemy żeby starać się o pracę w takim dziale (nawet jeśli go jeszcze nie ma w firmie)?

Zacznijmy od sprawdzenia jakie obecnie działania w szeroko pojętych mediach społecznościowych prowadził bądź prowadzi nasz wymarzony pracodawca. Zapewne żadne ale dobrze jeśli będziemy umieli wykazać się znajomością branży, rozpoznaniem konkurencji i przykładami działań innych firm, których aktywność może służyć za wzór.

Teraz trochę prawd Kolejna bardzo ważny fakt o którym warto pamiętać –・pracodawca zatrudnia pracownika aby ten pomógł mu zarobić dodatkowe pieniądze albo umiał zaoszczędzić te już zarobione. Powodem dla którego będzie chciał zatrudnić Cię na przykład kierownik albo dyrektor danego działu to możliwość wrzucenia Ci na głowę (czytaj zepchnięcia ze swojej) obowiązków.

Mając te proste prawdy w głowie przystąpmy do naszego blitzkriegu. Zamiast przygotować nudne CV sporządź kilku punktowy plan (może być w postaci prostej prezentacji) co chciałbyś zmienić w komunikacji firmy (nie przejmuj się, że nie znasz celów, samej marki czy planu marketingowego) w mediach społecznościowych –・jak marka Energa powinna wyglądać na Facebooku, co powinno być publikowane na Twitterze a co może zostać dodane do kanału na YouTubie.

Być może w Twoim raporcie powinna znaleźć się sugestia związana ze zmniejszeniem kosztów prowadzenia infolinii poprzez częściowo przeniesienie ciężaru prac na internet? A może okaże się, że konkurencja w ogóle nie istnieje w mediach społecznościowych (patrząc na branżę energetyczną to jest całkiem możliwe).

Wykazując pracodawcy, że przyjęcie Cię do pracy spowoduje a) spadek wydatków na zewnętrznych podwykonawców (agencje interaktywne, butiki kreatywne itd.) b) pozwoli różnym działom uwolnić zasoby i skierować je do innych projektów c) w dłuższym czasie wzrost świadomości marki Energa.

A teraz pomyślmy o takiej sytuacji –・na biurko Twojego pracodawcy trafiają dwie teczki. Jedna zawiera raport, prezentację, gotowe rozwiązania problemów (nieważne, że tezy mogą być błędem –・liczy się pokazanie, że potrafisz kreatywnie myśleć). W drugiej teczce jest CV i zdjęcie kandydata.

Którą teczkę wybierzecie?


Oczywiście, pomysły u nas zaprezentowane mocno odbiegają od tradycyjnych metod szukania pracy. Wymagają odwagi I trochę kreatywności. Ale czy byłyby lepsze od zwykłych metod? I czy na rynku pracy w Ostrołęce jest aż tak źle, jak nam się wydaje?

Krzysztof Chojnowski, naczelny portalu moja-ostroleka.pl, który zauważył I opisał naszą akcję jako ciekawą inspirację dla mieszkańców, stwierdza: problemy ze znalezieniem zatrudnienia są, I to duże, szczególnie, jeśli szukamy jakiegoś konkretnego, wymarzonego stanowiska czy branży.

- Nie jest jednak tak, że pracy w ogóle nie ma. W mieście panuje - moim zdaniem prawidłowe - powiedzenie, że kto chce znaleźć pracę, ten znajdzie. Jednak o wymarzoną będzie bardzo trudno – podkreśla Chojnowski.

Jak dodaje, najłatwiej jest znaleźć zajęcie fizyczne, zaś młode pokolenie, wchodzące na rynek pracy, marzy raczej o biurku, telefonie, laptopie I służbowym aucie.
Krzysztof Chojnowski
Naczelny portalu moja-ostroleka.pl

Nic więc dziwnego, że na łamach mojego portalu pojawiają się głosy obu stron: młodych szukających dobrych zarobków i pracodawców narzekających na roszczeniowość i nieodpowiedzialność i brak kompetencji. No bo jak nazwać (prawdziwy przykład) osobę starającą się o pracę w obsłudze klienta, która na pierwszej rozmowie kwalifikacyjnej została poproszona o nauczenie się cennika usług, aby następnego dnia można było zaaranżować rozmowę klient-sprzedawca, a ta doszła do wniosku, że nie będzie tego robić, bo przecież na kartkę zawsze można spojrzeć, a poza tym to ona chyba właściwie nie chce takiej pracy.


Oczywiście, jest I druga strona medalu – czyli historie o tym, jak ktoś został przyjęty “na próbę” I nigdy nie dostał żadnych pieniędzy, chociaż przepracował co najmniej kilka dni. - Docierają do nas też sygnały pracy za minimalną krajową po 10 godzin dziennie i w soboty. Nic dziwnego, że młodzi się zniechęcają. Bo nie każdy ma wujka w dużej firmie, a warszawski sen już dawno przestał się spełniać – zaznacza Chojnowski.

Naczelny portalu moja-ostroleka dodaje, że bezrobotni często wybierają metodę “na ilość”. - Zasypują firmy swoimi CV. Bo gdy nie ma wymarzonej pracy, to liczy się już jakakolwiek. To niestety nijak się ma do tego co oni mogą zaoferować pracodawcy. Zaangażowanie przed przyjęciem? Pomysł na siebie? Ciężko z tym u nas. Są perełki, ale one mają pracę – wyjaśnia nasz rozmówca.

Z tego wynika, że jakikolwiek sposób wyróżniający kandydata – a nasze propozycje właśnie do tego dążyły, by aplikant został od razu zauważony w zalewie CV przychodzących do pracodawców – będzie na plus.

Dlatego też Krzysztof Chojnowski chwali naszą akcję, jako pokazującą przykłady “kreatywnego myślenia, zaangażowania i przede wszystkim wiary we własne siły”.
Krzysztof Chojnowski
Naczelny portalu moja-ostroleka.pl

W moim odczuciu brakuje tego ogromnej większości szukającym pracy w Ostrołęce. Mam nadzieję, że Państwa akcja pokaże młodym mieszkańcom Ostrołęki i całej Polski to, że znalezienie dobrej pracy to coś więcej niż złożenie kolorowego CV. Tak samo jak dobry piłkarz nie tylko potrafi szybko biegać, tak dobry dyplom nie oznacza dobrego pracownika. Wiele osób tego nie rozumie, że pokazanie pracodawcy zaangażowania i umiejętności oraz chęci nauki, wiary w siebie, pokonywania trudności i realizacji celów, będzie procentować czymś więcej niż pochwałą – ocenia Chojnowski.


Jak więc widać, rynek pracy w Ostrołęce nie jest aż tak zły, jak postrzegają go miastowi. Jak zwykle jednak, w szukaniu pracy trzeba czegoś więcej, by zachęcić do siebie pracodawcę. My przykłady “tego czegoś” Wam daliśmy – I mamy nadzieję, że zainspiruja one Czytelników nie tylko z Ostrołęki, ale I Warszawy, Krakowa czy Zakopanego.

Co więcej, ekspert firmy Work Service Agnieszka Kowalik mówi nam, że przy odrobinie chęci I kapitału można by tam nawet założyć własny biznes.
Komentarz eksperta
Agnieszka Kowalik/Work Service

Dostrzegam kilka nisz rynkowych, w których moim zdaniem można by utrzymać biznes. W mieście brakuje np. profesjonalnej agencji nieruchomości, można spróbować uruchomić firmę sprzątająca, opiekę nad dziećmi lub osobami starszymi. Większość jednak tego typu biznesów wymaga sporych inwestycji, a co za tym idzie solidnego kapitału początkowego. Pamiętajmy, że Ostrołęka jest jedyną lokalną "metropolią" dla mieszkańców okolicznych wiosek.


Ekspertka zaznacza, że jak ważnym w okolicy ośrodkiem jest Ostrołęka, widać w dni targowe, kiedy ta miejscowość odżywa.
Agnieszka Kowalik
Ekspertka ds. rynku pracy WorkService

Każdy, kto odwiedza Ostrołękę powinien przejść się kiedyś na lokalny rynek. Oprócz towaru jaki znajdziecie na każdym podobnym rynku w Polsce, znajdziecie używaną szczoteczkę do zębów, dziurawe skarpety, zardzewiały kawal żelastwa, czy inne tym podobne - nikomu z pozoru niepotrzebne śmieci. Co ciekawe, ten towar znika, a więc jakimś cudem znajduje swojego nabywcę! Tłumaczę sobie to tym, ze ludzie tutaj po prostu nie mają pieniędzy i kupią wszystko byle jak najtaniej. Dlatego pierwsza rzeczą jaką bym zrobiła będąc osoba bezrobotna w Ostrołęce, to przebranie własnej szafy, piwnicy i garażu  - i ze wszystkim co mi niepotrzebne na rynek.


Jeśli zaś nie chcemy sprzedawać starych rzeczy, nie chce nam się być kreatywnym, zaangażować w proces szukania pracy – zawsze można wyjechać do dużego miasta. Tyle tylko, że tam wcale nie będzie dużo łatwiej znaleźć wymarzoną pracę. Walkę o nią jest tak samo ostra w stolicy, co w Ostrołęce. A przypadek Kariny Gos – kobiety z doświadczeniem w branży, obrotnej – pokazał, że nie wystarczy mieć doświadczenie. Zawsze I wszędzie, nie tylko w Warszawie.
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
PracaBezrobocieObyczaje
Skomentuj