Kiedyś je wyrzucali, dziś słono za nie płacą. Winyle wracają do łask

Kiedyś je wyrzucali, dziś słono za nie płacą. Winyle wracają do łask
Kiedyś je wyrzucali, dziś słono za nie płacą. Winyle wracają do łask
Zajmują dużo miejsca, muzyka nie jest wolna od szmerów i nie ma co liczyć, że znajdziesz na nich najnowsze kawałki. Ale nie o to przecież chodzi... Bo winyle, które przeżywają swój światowy renesans dają coś więcej, niż tylko redukcję szumów wody podczas zmywania. – Dzięki winylom celebrujesz słuchanie muzyki – mówi Łukasz Pałasz ze sklepu muzycznego WinyLove.

Winylove i Winylowo to pierwsze fanpejdże, które znalazłem na Facebooku po wpisaniu słowa "winyl". Skojarzenia z miłością do winyli są jak najbardziej na miejscu. Tylko bowiem gorące uczucie do czarnych płyt może skłonić do tego, aby biegać po bazarach z rupieciami, wertować zakurzone półki małych sklepików i śledzić serwisy aukcyjne w poszukiwaniu używanych egzemplarzy.

No dobrze, nie tylko miłość. Trudno nie dostrzec także mody na winyle, która nie tylko w Polsce ale i na całym świecie jest coraz bardziej widoczna. Nielsen Sound-Scan poinformowało w raporcie, że w zeszłym roku, globalna sprzedaż płyt wzrosła o blisko 18 procent. Sporo.

Wspomnienia zapisane na winylach
Jakich płyt szukamy? Tomasz Olszewski, prowadzący sklep Winylowo w Shepton Mallet w Wielkiej Brytanii wyjaśnia w rozmowie z naTemat, że przede wszystkim takich, których słuchaliśmy w młodości. – Gromadzenie płyt, to kolekcjonowanie wspomnień i ich utrwalanie. Dzięki zapamiętanym emocjom możemy wrócić do czasu, w którym się czuliśmy wspaniale, było nam dobrze – mówi miłośnik winyli.


Tomasz założył sklep w 2010 roku. Zaczynał od 100 płyt, lecz do dziś sprzedał ich już ponad 15 tysięcy. – Na początku było ciężko, bo winyle przegrywały z CD. Jednak coś drgnęło w 2012 roku i dziś można już mówić o boomie. Doszło do tego, że na ubiegłą gwiazdkę zabrakło mi płyt w sklepie – wspomina z uśmiechem. Przez cały ubiegły rok, Tomasz sprzedał w swoim angielskim (działającym także wysyłkowo) sklepie ponad 5000 winyli. – To tyle samo co w tym, ale zostało jeszcze cztery miesiące do końca roku – mówi.


Problem w tym, że mnóstwo winyli zostało "zabitych" w latach dziewięćdziesiątych i to przez swoich właścicieli. To właśnie wtedy wiele osób zachłysnęło się nowymi technologiami, a nawet najbardziej upragnione niegdyś płyty trafiły na śmietnik. – Bardzo żałuję, że pozbyłam się swoich płyt – mówi z sentymentem Krystyna Kofta.

Pisarka nie pamięta co dokładnie stało się z jej kolekcją. – Albo komuś oddałam, albo wyrzuciłam, a miałam ich mnóstwo. Pamiętam gramofon w swoim domu i jak przychodził do nas narzeczony siostry, to słuchali muzyki – wspomina pisarka. Właśnie o takiej tęsknocie mówi miłośnik winyli Tomasz Olszewski. – Za każdym razem gdy jest nam źle, sięgamy ręką na półkę, puszczamy płytę i przenosimy się w te czasy i miejsca, do tych ludzi i przeżyć, które były dla nas najpiękniejsze. A dzięki temu inspirujemy się do tego, żeby szukać tych emocji w naszym obecnym życiu – mówi Olszewski.

Jednak nie tylko on zauważył, że na winylach da się dzisiaj zarobić. – W Anglii sporo ludzi wie, że jest boom i dlatego wyprzedają swoje kolekcje. Trudno już znaleźć okazję za funta – mówi w rozmowie z naTemat. Wzrost zainteresowania płytami jest bolesny szczególnie dla tych, którzy opróżnili swoje półki. Niektórzy znajomi Tomasza wyrzucali płyty, których ceny dochodzą dziś do tysiąca funtów.

Czarne złoto
Płyty winylowe nigdy nie były tak łatwo dostępne, jak choćby CD czy pliki MP3. Krystyna Kofta wspomina, jak wielkim osiągnięciem było przed laty zdobycie unikalnej, zachodniej płyty. – Gdy w latach 70-tych ktoś przywiózł płytę Beatlesów z zagranicy, to była sensacja. Czasem udało nam się wypożyczyć płytę Elvisa z ambasady Stanów Zjednoczonych, bo mieliśmy tam kogoś znajomego – mówi Krystyna Kofta.

Pomimo to, ludzie jakby zapomnieli o wartości winyli, z którymi przez całe lata żyliśmy w separacji. Dziś jednak, gdy coraz więcej osób chce posiadać oryginalną płytę z lat 70-tych, musi na nią sporo wydać. – Za pierwsze wydanie płyty "The Wall" zespołu Pink Floyd trzeba dziś zapłacić około 300 zł. Można też kupić nową, która będzie trzy razy tańsza. Będzie to jednak zupełnie co innego – mówi Łukasz Pałasz ze sklepu WinyLove.


Niektórzy artyści nadal wydają swoje albumy na płytach winylowych (choćby Depeche Mode). Jednak jak mówią znawcy tematu, ich wartość jest zdecydowanie mniejsza, niż płyt sprzed lat. – Płyty z lat 60-tych czy 70-tych nie były tak mocno obrabiane. A dziś jest to muzyka po przeróbce cyfrowej, tyle że nagrana na winylu, a to nie to samo, co tradycyjna płyta analogowa – tłumaczy Łukasz Pałasz.

Nowa płyta winylowa Depeche Mode kosztuje około 70 zł. Ceny starych winyli są zaś bardzo zróżnicowane. Zaczynają się od dziesięciu złotych, aż do około 250 - 300 zł za rzadko spotykany egzemplarz.

Winyl, tylko po co?
Dlaczego właściwie ludzie obudzili się z pragnieniem posiadania winyli? Przede wszystkim dlatego, że płyt jest coraz mniej, a każdy chce posiadać coś wyjątkowego, unikatowego. Założyciel sklepu WinyLove mówi jednak, że dla niego to coś znacznie więcej. – W dużej mierze jest to moda, bo media coraz częściej piszą o winylach. Przychodzą do mnie klienci, którzy mają nowoczesne gramofony za kilka, kilkanaście tysięcy złotych. Cenią jakość, której nie otrzymają na krążku CD, a już tym bardziej na MP3 – mówi sprzedawca.

Jednak rzadkie winyle są poszukiwane nie tylko przez dojrzałych i majętnych koneserów. – Obserwuję ogromny wzrost popularności winyli wśród młodych ludzi. Gdy przy przychodzą do mojego sklepu to pytają nieraz o takich wykonawców, że szczęka mi opada – mówi Łukasz Pałasz. Chodzi nie tylko o światową klasykę rocka, ale również o wykonawców jazzowych czy muzykę poważną.

Łukasz Pałasz
WinyLove

Najpiękniejsze w winylach jest to, że tę muzykę widać. Gdy ktoś wchodzi do mojego domu i widzi płyty, to zawsze na jego twarzy pojawia się uśmiech. Wszystkie moje płyty stoją na specjalnych półkach. Aby je przesłuchać, trzeba w międzyczasie przewrócić winyl na drugą stronę, zamiast słuchać MP3 przez 8 godzin. Ma to naprawdę wiele uroku.


Jak informuje Bar "Prasowy" w Warszawie, 14 września odbędzie się tam Druga Prasowa Giełda Płytowa.

Bar Prasowy

Swoje stoiska przygotują dla Was najlepsze warszawskie sklepy, handlarze, antykwariaty, dystrybutorzy i niezależne wytwórnie płytowe.


A czy Wy słuchacie jeszcze swoich winyli?

Trwa ładowanie komentarzy...
[b]Zmasowane podpalenia w Szwecji[/b]. Spłonęło blisko 90 samochodów

Zmasowane podpalenia w Szwecji. Spłonęło blisko 90 samochodów

No w końcu! [b]Znamy datę wyborów samorządowych[/b]

No w końcu! Znamy datę wyborów samorządowych

Michał BoniMichał Boni

15 sierpnia będziemy oglądali defiladowy przemarsz warszawską Wisłostradą wojsk różnych formacji z historii Polski. Wieść niesie, że będą oddziały z czasów Mieszka i Chrobrego, aż do najbardziej współczesnych. Takie defilady w sposób naturalny rodzą poczucie dumy. Pokazują najlepsze tradycje, dają siłę, wyzwalają emocje i budują tożsamość, polską tożsamość.