
Jej wystąpienie dotyczyło zmiany przepisów aborcyjnych – tak, by kobiety nie mogły legalnie usuwać ciąży, nawet w sytuacji, gdy dziecko miałoby urodzić się ciężko chore. Kaj Godek wie, o czym mówi, bo sama urodziła dziecko z zespołem Downa – choć mogła poddać się aborcji. Jak jednak zaznacza w wypowiedziach, to nie był żaden bohaterski wyczyn.
Pozostawienie przy życiu chorego dziecka pokazuje się czasem jako heroiczną decyzję, tymczasem to jest normalne zachowanie normalnego rodzica. Kilka osób, z którymi rozmawiałam po programie mówiło mi potem, że to na nich zrobiło wrażenie. Świat w którym żyjemy jest naprawdę przedziwny, skoro normalność tak ludzi porusza...
Kaja Godek rozpoznawalna stała się po występie w programie Tomasza Lisa w TVP2. Brała tam udział w dyskusji na temat aborcji. W przeciwieństwie do wielu osób o podobnych jej poglądach, członkini Fundacji Pro – Prawo do Życia wypowiada się na ten temat spokojnie. W programie Lisa chciała przede wszystkim przełamać schemat w myśleniu o rodzicach niepełnosprawnych dzieci – jakoby marzyli oni o tym, by swoje dzieci zabijać, że żałują ich narodzin.
Ale jeśli będzie chore, to nie będzie to dla mnie nowa rzeczywistość. Nasza córka jest zdrowa. Cieszę się tym, ale na pewno nie jest to dla mnie warunek miłości do niej.
W opisie swojego bloga w naTemat Godek zaznacza, że Wojtek jest "ślicznym i mądrym chłopcem". W małżeństwie i jako matka dwójki dzieci jest szczęśliwa – choć często nie jest jej łatwo wychowywać chłopca z zespołem Downa.
Choć wymaga więcej troski niż zdrowe dzieci, to jednak jego miłość rekompensuje ten trud z nawiązką. Nie wyobrażam sobie życia bez niego. (...) Nie będę mówić, że wychowywanie takiego dziecka to sielanka. Każdy wolałby przecież mieć zdrowe dzieci. Jednak przyjęcie na świat dziecka z ZD nie niszczy życia rodzinnego. Wręcz przeciwnie. My naprawdę jesteśmy szczęśliwi i nie wyobrażam sobie, że ktoś mógłby nam to szczęście odebrać.
Dlaczego Kaja Godek zdecydowała się tak aktywnie walczyć o zakaz aborcji? Jak nam mówi: - Wynika to z oburzenia na to, że można potraktować dziecko w ten sposób, że odbiera się mu ochronę jego życia.
Godek przekonuje do kilku rzeczy – przede wszystkim do tego, że aborcja to zabijanie dzieci. Koniec, kropka. Nie "usuwanie płodów" czy cokolwiek innego, tylko właśnie zabijanie dzieci. Na argumenty, że płód to jeszcze nie dziecko, Godek odpowiada krewko: według Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości dziecko to człowiek w okresie od poczęcia do śmierci i "prawo do życia nie może być niczym warunkowane" – jak mówiła w wywiadzie dla Frondy.
Tak twarde i jednoznaczne stawianie sprawy przysporzyło Godek sporo sympatyków – na prawicy. Wiele osób na Twitterze żartowało nawet, że po tym przemówieniu do Kai Godek zgłoszą się prawicowe partie, by zwerbować ją w swoje szeregi. Niewykluczone, że PiS czy Solidarna Polska już zostały wyprzedzone – bo Godek brała udział w kongresie Republikanów Przemysława Wiplera. On sam mówi nam jednak, że Kaja Godek "nie jest członkiem stowarzyszenia", a jej udział w konferencji był podyktowany tym, że Republikanom bliskie są kwestie przez nią poruszane.
Politykiem – przynajmniej w sferze aborcji – Godek byłaby niewątpliwie sprawnym, bo jak było widać w Sejmie, radzi sobie zarówno ze stresem, publicznymi wystąpieniami, jak i ostrymi atakami przeciwników. - Mówiła bardzo sprawnie, była bardzo opanowana. Spokojnie odpowiadała na pytania. Staram się być na wszystkich czytaniach projektów obywatelskich i to było jedno z najlepszych wystąpień tego typu, jakie widziałem – mówi nam poseł Andrzej Dera z Solidarnej Polski. Przemysław Wipler z kolei przypomina, że Kaja Godek jest bardzo wiarygodna w tym, co robi.
Ale mimo ciętej riposty i mocy, z jaką wygłasza swoje poglądy, Kaja Godek nie jest w stanie przekonać wszystkich do swoich racji. Po sejmowym wystąpieniu spadła na nią fala krytyki – w komentarzach i mediach społecznościowych.
Krytycy zarzucają jej przede wszystkim hipokryzję – bo przepisy dotyczą aborcji również w przypadkach ciężkich chorób fizycznych, a Godek wychowuje dziecko "tylko z zespołem Downa". Podkreślają też, że ZD może występować w o wiele cięższej formie, która wymaga nieustającej opieki, specjalnego przygotowania, pieniędzy – na które wiele matek albo nie może sobie pozwolić, albo nie chce, bo nie są w stanie psychicznie podołać takiej sytuacji.
W takim razie może należało ograniczyć projekt przedstawiony przez Panią Godek jedynie do dzieci z zespołem Downa? I wtedy dyskutować? W takiej formie kiedy ten projekt skazuje na wegetację o wiele ciężej doświadczone dzieci przez całe życie i na dramat ich rodziców, jak i również skazuje matki na rodzenie dzieci, które umrą od razu po porodzie nie jest godzien dyskusji.
Zespół Downa to nic przy leżącym dziecku z jednym odruchem – połykania.
Najwyższą wartością jest godność osoby ludzkiej a nie życie dla życia. Życie człowieka z ogromnym bólem, przy braku świadomości, przy upośledzeniu podstawowych funkcji życiowych, przy całkowitym i nieodwracalnym uzależnieniu od leków, aparatury i ciągłej opieki innych, jest pozbawianiem człowieka jego godności ludzkiej.
Kaja Godek twardo jednak broni swoich przekonań. Gdy pytam ją o sytuacje takie, jak np. ciężkie schorzenie fizyczne, kiedy dziecko nie może się ruszać, czy powinna być możliwość aborcji, aktywistka odpowiada:
Patrząc na takie osoby nie dochodzę do wniosku, że takich ludzi należy zabić "póki czas". Ja im strasznie współczuję i chcę, aby znalazły pomoc. Trudno o taką pomoc apelować, jeśli się mówi ludziom dzisiaj właśnie poprzez ustawę aborcyjną: wasze problemy rozwiązujemy zabijając was. Jeśli się urodziliście, to na wyłączną odpowiedzialność rodziców i rodzin, trzeba było inaczej problem "rozwiązać". A taki komunikat płynie z dzisiejszej ustawy aborcyjnej.
Inni wykazują, że Kaja Godek, która domaga się "prawnej ochrony życia na etapie prenatalnym", próbuje innym narzucić swój system wartości – i decydować za inne matki. A te przecież mogą nie mieć tyle siły, co Kaja Godek, nie być w stanie wychowywać chorego dziecka. Wiele osób wskazuje też inny argument: że matki nie chcą rodzić dzieci, które będa mogły funkcjonować tylko i wyłącznie dopóki mają opiekę.
Na oskarżenia o narzucanie innym swojego światopoglądu Godek jednak też ma odpowiedź. - Nie chciałabym, aby ktoś decydował o moim życiu na podstawie swojego światopoglądu. Chcę być chroniona. Jestem chroniona i to dobrze - mówi nam.