Grupa naTemat

Jak nękają nas kobiety. 20 proc. mężczyzn pada ofiarą przemocy psychicznej

Z badań CBOS wynika, że 20 proc. mężczyzn padło ofiarą przemocy psychicznej
Z badań CBOS wynika, że 20 proc. mężczyzn padło ofiarą przemocy psychicznej Fot. Renata Dąbrowska / AG
Co dziesiąty polski mężczyzna doświadczył w domu przemocy fizycznej, a co piąty przyznaje, że był nękany psychicznie przez swoją partnerkę. Czas skończyć ze stereotypem, że tylko faceci biją i dręczą, a kobiety to zawsze ofiary, którym należy się większa ochrona. – Z badań wynika, że dziś przemoc wobec mężczyzn zdarza się równie często co przemoc wobec kobiet – przekonuje Jacek Masłowski z Fundacji Masculinum.

– Najbardziej drastyczny przykład? Był u nas młody, 30-letni mężczyzna, który po kilku latach małżeństwa zdał sobie sprawę, że jest ofiarą swojej żony – opowiada w rozmowie z naTemat pracownik Ośrodka Wsparcia Ofiar Przemocy z Tarnowa. – Nie to żeby go maltretowała fizycznie. Kilka razy dostał jakimś przedmiotem, a może raz na miesiąc był policzkowany podczas kłótni. Bardziej dotkliwa była przemoc psychiczna, która doprowadziła go na skraj samobójstwa. Żona wyzywała go od nieudaczników i impotentów. Groziła, że go zdradzi. Poniżała w towarzystwie. Mówiła, że jak wyjdzie z domu wieczorem, to zabierze dziecko i się wyprowadzi. Facet był psychicznie zrujnowany – dodaje.

Policzek i patelnia
Tarnów to dobry przykład na to, jak poważny jest dziś problem przemocy domowej wobec mężczyzn. Jak wynika z danych miejscowej policji, w 2012 roku odnotowano 70 przypadków, gdy mąż czy partner był ofiarą. To wzrost o 40 proc. w porównaniu do 2010 roku.

– Problem jest i jeśli do nas zgłaszają się takie osoby, to najczęściej mówią one o poniżaniu, wyganianiu z domu, o finansowej presji, wyśmiewaniu. U nas różnica w liczbie takich przypadków między kobietami a mężczyznami jest spora, ale to też dlatego, że my raczej udzielamy porad na miejscu, zapraszamy na spotkania. Rozumiem, że w takim razie wiele osób po prostu nie ujawnia swojego problemu – komentuje naTemat Dorota Bogusz, dyrektorka ośrodka.

W skali kraju, jeśli idzie o proporcje między przypadkami przemocy wobec kobiet i mężczyzn, sytuacja wygląda nieco inaczej. Przynajmniej na to wskazują statystyki przytaczane w raporcie CBOS z 2012 roku dotyczącym przemocy i konfliktów w domu. Okazuje się, że słowa Jacka Masłowskiego, prezesa Fundacji Masculinum, znajdują tu potwierdzenie: doświadczenie przemocy fizycznej zadeklarowała co dziewiąta kobieta (11 proc.) i co dziesiąty mężczyzna (10 proc.). Prawie po równo.

– Oczywiście dość rzadko się zdarza, żeby ten akt przemocy dokonywany przez kobietę był tak silnie destrukcyjny jak w przypadku mężczyzn. Natomiast przemoc ta wygląda zupełnie standardowo: to jest często uderzenie w policzek, rzucanie przedmiotami, a nawet okładanie patelnią – zaznacza Masłowski.

Policjabcu na pytanie o ten problem odsyła do własnych danych, które, inaczej niż CBOS, wskazują na przepaść między liczbą ofiar płci żeńskiej (50 tys. w ubiegłym roku) i męskiej (7,5 tys.). Skąd ta różnica? "Być może ofiary drastycznych form przemocy, które decydują się na zgłoszenie takich aktów organom ścigania, mniej chętnie mówią o nich podczas wywiadu kwestionariuszowego" – pisze Katarzyna Kowalczuk z CBOS.

"Wejść na psychikę"
Tak jak w przypadku agresji fizycznej częściej ofiarą jest kobieta, tak mężczyźni częściej po cichu skarżą się na psychiczną przemoc. Tutaj statystyka też jest zaskakująca, bo aż 20 proc. badanych zadeklarowało, że z takim zjawiskiem się spotkało. Skala może być zresztą jeszcze poważniejsza, bo, jak mówi Masłowski, faceci często wstydzą się przyznać albo nawet nie wiedzą, że konkretne zachowanie zalicza się do przemocy.

– Na szczęście powoli zaczynają się orientować i wychodzą ze stereotypowego przekonania, że trzeba godnie znosić akty przemocy zadawane im przez żony. Jeśli mowa o tych psychicznych, to są to często różnego rodzaju sytuacje, które powodują, że mężczyzna nie ma do czegoś dostępu: wykluczanie z roli ojca czy z obszaru seksualności – wymienia prezes Fundacji Masculinum.

– Inny obszar to poniżanie - komentarze adresowane tak, by obniżyć samoocenę. I tutaj przykładów może być mnóstwo: od uwag dotyczących finansów po te o zachowaniu mężczyzny w łóżku. Kolejny sprowadza się do ograniczania kontaktów. Kobiety wręcz zakazują partnerom spotkania się z kolegami. Rzecz jasna nie mam tu na myśli przypadków skrajnych, kiedy taki mężczyzna się upija itp. – podkreśla.

Swoja trzy grosze w tym temacie wtrąciła także Dorota Zawadzka, która na blogu w naTemat doskonale opisała jeszcze inny typ psychicznej przemocy: wykluczanie z ojcostwa. Schemat jest następujący: po rozstaniu matka zabiera dziecko, ogranicza jego kontakty z ojcem i najczęściej jeszcze buntuje, nastawia przeciwko. To jedna z takich historii:

Wojtek ma 34 lata, gdy poznaje 25 letnią Martę. Mają córeczkę. Oczko w głowie tatusia. Gdy mała ma 6 lat między rodzicami coś się psuje, Ona zmęczona domem, On coraz bardziej zapracowany. Rozstają się, najbardziej dotyka to małą dziewczynkę. Tata nagle znika a mama mówi jej, że „on ich już nie kocha i na pewno nigdy nie kochał”. Gdy Wojtek dzwoni, małej nie wolno z nim rozmawiać. Kiedy, nie widząc innej możliwości kontaktu z dzieckiem, pojawia się pod przedszkolem z niewiadomych powodów nie może odebrać córki. „Nie wydam dziewczynki, żona zabroniła!” oznajmia, znana mu przecież Pani Ala – a przecież nie było jeszcze żadnej sprawy, żadnego wyroku, ma pełne prawa rodzicielskie. Pojawia się więc pod domem. Tu okazuje się, że Ona zgłasza zakłócenie miru domowego i wzywa policję. CZYTAJ WIĘCEJ


Kto przesadza?
Pytanie, co sprawia, że tego problemu się nie zauważa, a przynajmniej nie mówi się o nim otwarcie? Być może część odpowiedzi tkwi w obserwacji z omówienia raportu CBOS. "Oceny aktów przemocy domowej różnią się w zależności od płci ofiary. Silny sprzeciw wobec użycia siły w stosunku do kobiet i łagodniejsze ocenianie kobiet, które uderzyły partnera, świadczą o zakorzenionych stereotypach, według których kobieta powinna być bardziej chroniona przed aktami agresji, a mężczyzna nigdy nie występuje w roli ofiary przemocy domowej" – stwierdza Katarzyna Kowalczuk.

Raport CBOS

Ponad cztery piąte badanych (84 proc.) całkowicie potępia przemoc wobec kobiet. Co dziewiąty (11 proc.) uważa natomiast, że czasami zdarzają się sytuacje usprawiedliwiające użycie siły wobec partnerki. Jednak kiedy ofiarą jest mąż bądź partner, już tylko połowa ankietowanych (56 proc.) bezwzględnie potępia zachowanie partnerki.


Właśnie. Statystyki statystykami, ale i tak górą są przekonania. Kiedy powiedziałem psycholog dr. Ewie Woydyłło, że 20 proc. Polaków twierdzi, ze padło ofiarą przemocy psychicznej, odpowiedziała ironicznie: – To najwidoczniej typowo polskie zjawisko, bo nigdzie na świecie tego nie ma. No cóż, ale widocznie jeden na pięciu polskich mężczyzn jest uwięziony w swoim domu, nie ma dostępu do pieniędzy i katuje go kobieta.

Czy więc mężczyźni przesadzają? – To już niech sobie sam pan dopowie, ale ja nie wierzę, że oni by się tak dawali. Faceci są silniejsi, a poza tym każdy, który byłby pomiatany przez kobietę, po kilku dniach wywaliłby ją za drzwi. Nie róbmy problemu z marginalnego zjawiska! – zaapelowała ekspertka.

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
KobietyPrzestępczośćPrzemoc
Skomentuj