
Co dziesiąty polski mężczyzna doświadczył w domu przemocy fizycznej, a co piąty przyznaje, że był nękany psychicznie przez swoją partnerkę. Czas skończyć ze stereotypem, że tylko faceci biją i dręczą, a kobiety to zawsze ofiary, którym należy się większa ochrona. – Z badań wynika, że dziś przemoc wobec mężczyzn zdarza się równie często co przemoc wobec kobiet – przekonuje Jacek Masłowski z Fundacji Masculinum.
– Najbardziej drastyczny przykład? Był u nas młody, 30-letni mężczyzna, który po kilku latach małżeństwa zdał sobie sprawę, że jest ofiarą swojej żony – opowiada w rozmowie z naTemat pracownik Ośrodka Wsparcia Ofiar Przemocy z Tarnowa. – Nie to żeby go maltretowała fizycznie. Kilka razy dostał jakimś przedmiotem, a może raz na miesiąc był policzkowany podczas kłótni. Bardziej dotkliwa była przemoc psychiczna, która doprowadziła go na skraj samobójstwa. Żona wyzywała go od nieudaczników i impotentów. Groziła, że go zdradzi. Poniżała w towarzystwie. Mówiła, że jak wyjdzie z domu wieczorem, to zabierze dziecko i się wyprowadzi. Facet był psychicznie zrujnowany – dodaje.
Policzek i patelnia Tarnów to dobry przykład na to, jak poważny jest dziś problem przemocy domowej wobec mężczyzn. Jak wynika z danych miejscowej policji, w 2012 roku odnotowano 70 przypadków, gdy mąż czy partner był ofiarą. To wzrost o 40 proc. w porównaniu do 2010 roku.
– Problem jest i jeśli do nas zgłaszają się takie osoby, to najczęściej mówią one o poniżaniu, wyganianiu z domu, o finansowej presji, wyśmiewaniu. U nas różnica w liczbie takich przypadków między kobietami a mężczyznami jest spora, ale to też dlatego, że my raczej udzielamy porad na miejscu, zapraszamy na spotkania. Rozumiem, że w takim razie wiele osób po prostu nie ujawnia swojego problemu – komentuje naTemat Dorota Bogusz, dyrektorka ośrodka.
W skali kraju, jeśli idzie o proporcje między przypadkami przemocy wobec kobiet i mężczyzn, sytuacja wygląda nieco inaczej. Przynajmniej na to wskazują statystyki przytaczane w raporcie CBOS z 2012 roku dotyczącym przemocy i konfliktów w domu. Okazuje się, że słowa Jacka Masłowskiego, prezesa Fundacji Masculinum, znajdują tu potwierdzenie: doświadczenie przemocy fizycznej zadeklarowała co dziewiąta kobieta (11 proc.) i co dziesiąty mężczyzna (10 proc.). Prawie po równo.
– Oczywiście dość rzadko się zdarza, żeby ten akt przemocy dokonywany przez kobietę był tak silnie destrukcyjny jak w przypadku mężczyzn. Natomiast przemoc ta wygląda zupełnie standardowo: to jest często uderzenie w policzek, rzucanie przedmiotami, a nawet okładanie patelnią – zaznacza Masłowski.
Policjabcu na pytanie o ten problem odsyła do własnych danych, które, inaczej niż CBOS, wskazują na przepaść między liczbą ofiar płci żeńskiej (50 tys. w ubiegłym roku) i męskiej (7,5 tys.). Skąd ta różnica? "Być może ofiary drastycznych form przemocy, które decydują się na zgłoszenie takich aktów organom ścigania, mniej chętnie mówią o nich podczas wywiadu kwestionariuszowego" – pisze Katarzyna Kowalczuk z CBOS.
"Wejść na psychikę" Tak jak w przypadku agresji fizycznej częściej ofiarą jest kobieta, tak mężczyźni częściej po cichu skarżą się na psychiczną przemoc. Tutaj statystyka też jest zaskakująca, bo aż 20 proc. badanych zadeklarowało, że z takim zjawiskiem się spotkało. Skala może być zresztą jeszcze poważniejsza, bo, jak mówi Masłowski, faceci często wstydzą się przyznać albo nawet nie wiedzą, że konkretne zachowanie zalicza się do przemocy.
– Na szczęście powoli zaczynają się orientować i wychodzą ze stereotypowego przekonania, że trzeba godnie znosić akty przemocy zadawane im przez żony. Jeśli mowa o tych psychicznych, to są to często różnego rodzaju sytuacje, które powodują, że mężczyzna nie ma do czegoś dostępu: wykluczanie z roli ojca czy z obszaru seksualności – wymienia prezes Fundacji Masculinum.
– Inny obszar to poniżanie - komentarze adresowane tak, by obniżyć samoocenę. I tutaj przykładów może być mnóstwo: od uwag dotyczących finansów po te o zachowaniu mężczyzny w łóżku. Kolejny sprowadza się do ograniczania kontaktów. Kobiety wręcz zakazują partnerom spotkania się z kolegami. Rzecz jasna nie mam tu na myśli przypadków skrajnych, kiedy taki mężczyzna się upija itp. – podkreśla.
Swoja trzy grosze w tym temacie wtrąciła także Dorota Zawadzka, która na blogu w naTemat doskonale opisała jeszcze inny typ psychicznej przemocy: wykluczanie z ojcostwa. Schemat jest następujący: po rozstaniu matka zabiera dziecko, ogranicza jego kontakty z ojcem i najczęściej jeszcze buntuje, nastawia przeciwko. To jedna z takich historii:
Kto przesadza? Pytanie, co sprawia, że tego problemu się nie zauważa, a przynajmniej nie mówi się o nim otwarcie? Być może część odpowiedzi tkwi w obserwacji z omówienia raportu CBOS. "Oceny aktów przemocy domowej różnią się w zależności od płci ofiary. Silny sprzeciw wobec użycia siły w stosunku do kobiet i łagodniejsze ocenianie kobiet, które uderzyły partnera, świadczą o zakorzenionych stereotypach, według których kobieta powinna być bardziej chroniona przed aktami agresji, a mężczyzna nigdy nie występuje w roli ofiary przemocy domowej" – stwierdza Katarzyna Kowalczuk.
Raport CBOS
Właśnie. Statystyki statystykami, ale i tak górą są przekonania. Kiedy powiedziałem psycholog dr. Ewie Woydyłło, że 20 proc. Polaków twierdzi, ze padło ofiarą przemocy psychicznej, odpowiedziała ironicznie: – To najwidoczniej typowo polskie zjawisko, bo nigdzie na świecie tego nie ma. No cóż, ale widocznie jeden na pięciu polskich mężczyzn jest uwięziony w swoim domu, nie ma dostępu do pieniędzy i katuje go kobieta.
Czy więc mężczyźni przesadzają? – To już niech sobie sam pan dopowie, ale ja nie wierzę, że oni by się tak dawali. Faceci są silniejsi, a poza tym każdy, który byłby pomiatany przez kobietę, po kilku dniach wywaliłby ją za drzwi. Nie róbmy problemu z marginalnego zjawiska! – zaapelowała ekspertka.
