
Reklama.
Zamykanie meczetów i minaretów rozpoczęło się już w październiku. Kilka tego typu budowli zniszczono, co zszokowało lokalne społeczności islamskie. Podjęte przez angolskie władze działania mają związek z tym, że wyznania islamskie nie są w tym państwie legalnie funkcjonującymi religiami, a jedynie "sektami".
Odbywania praktyk religijnych zakazano także członkom co najmniej 194 innych sekt, których obyczaje "nie przystają do angolskiej kultury". – Radykalni muzułmanie nie są mile widziani w Angoli, a angolski rząd nie jest gotowy do zalegalizowania meczetów – powiedział Bento Bento, gubernator prowincji Luanda.
Szacuje się, że w Angoli mieszka około 80-90 tysięcy muzułmanów, W całym kraju żyje natomiast około 18,5 mln osób. Większość z nich – nawet 90 procent – to chrześcijanie. Niemniej, jak podaje serwis African Globe, w ostatnich latach angolskie społeczności muzułmańskie zaczęły się rozwijać, co było szczególnie widoczne w dużych miastach.
Wyznawcy islamu budowali kolejne meczety oraz szkoły. Rząd Angoli obawiał się, że pozostawienie mniejszości islamskiej swobody wyznania zaowocuje szerzeniem się ruchów radykalnych (takich jak wahhabizm) oraz falą zamachów terrorystycznych.