Najbogatszy człowiek w Indiach nie chce dłużej sprzedawać mięsa w swoich sklepach

Biznesmen-wegetarianin nie chce dłużej mięsa w swoich sklepach
Biznesmen-wegetarianin nie chce dłużej mięsa w swoich sklepach Fot. Shutterstock.com
Nadchodzi wegetariańska rewolucja, która mięsożerców może po prostu zmusić do zmiany nawyków żywieniowych. Jeden z najbogatszych ludzi świata Mukesh Ambani właśnie postanowił z wszystkich należących do niego sklepów wycofać mięso. PETA wróży, że kiedyś także inni biznesmeni przekonają się od wegetarianizmu i smakosze tłustych steków po prostu nie będą mieli gdzie ich kupić.

Mukesh Ambani jeszcze kilka lat temu szedł jednak zupełnie inną drogą. Choć większość należących do niego sieci sklepów działa w tradycyjnie miłujących wegetarianizm Indiach, liczył on, że wkrótce Hindusi przejmą raczej amerykańskie nawyki w jedzeniu. W sklepach priorytetem miała być więc sprzedaż mięsa. W roku 2007 wielu widziało w tym kolejny przebłysk biznesowego geniuszu Ambaniego.



Po siedmiu latach bogacz zmienił jednak zdanie i uznał, że nie może zbijać fortuny na krzywdzie zwierząt. No i przede wszystkim odciąganiu ludzi od wegetarianizmu. Przez wszystkie te lata handlowania mięsem, indyjski biznesmen sam trzymał się bowiem reguł wegetariańskiego stylu życia. Teraz uznał więc, że czas skończyć ze sprzedażą produktów mięsnych. Klientów, którzy już się do nich jednak w jego sieciach znowu mają kusić przede wszystkim specjały wegetariańskie.

W Indiach mięsny biznes zresztą niezbyt prężnie się rozwijał. Jak donosi serwis OneGreenPlanet.org, według danych OECD na Półwyspie Indyjskim w 2012 roku jedzono około dwóch kilogramów mięsa na głowę jednego mieszkańca. Zupełnie inaczej niż w Stanach Zjednoczonych, gdzie przeciętny Amerykanin w ciągu roku zjada około... 44 kilogramów krwistej wołowiny i tłustej wieprzowiny.

Samozadowolenie mięsożerców

Mięsożerców nikt nie zakrzykuje. Jeśli już, to krzyczy ich (nasze) własne sumienie, które starają się zagłuszyć kulinarnymi perwersjami i grafomanią o cierpiących marcheweczkach. Przyznam szczerze, iż jako człowiek obeznany z rzeczywistością internetu i megatonami pomyj, które się w nim wylewa, jestem dość odporny. Ale nadal przerasta mnie ten hejt wobec wegan i wegatarian. Podobnie jak mieszczańskie wynurzenia o mięsku (mniam) i związane z nim umywanie rąk. CZYTAJ WIĘCEJ


Decyzja Mukesha Ambaniego ma spore znaczenie nie tylko dla utrzymania kulinarnych nawyków w Indiach, ale przede wszystkim dla promocji wegetarianizmu na świecie. Niezwykle ciepło o tym kroku wypowiada się broniąca praw zwierząt organizacja PETA. Dokładnie siedem lat temu PETA nie zostawiła na Ambanim suchej nitki za to, że nawet w Indiach próbuje zniechęcić ludzi do wegetarianizmu. Dziś ta opinia jest diametralnie inna.

"Wraz z rosnącą liczbą ludzi wybierających wegetarianizm i weganizm na całym świecie, wegetarianin Ambani i inni myślący przyszłościowo ludzie biznesu zaczynają dostrzegać potrzebę postępowania zgodnie z zasadami etyki" - czytamy w specjalnym oświadczeniu, które PETA.


Źródło: OneGreenPlanet.org
Trwa ładowanie komentarzy...