Chora na Alzheimera emerytka chciała ukraść sałatkę za 2,99 zł. Policja wnioskuje o jej ukaranie. "Takie są procedury"

Czy jest sens, by sąd zajmował się sprawą chorej na Alzheimera emerytki, która chciała ukraść sałatkę za 2,99 zł?
Czy jest sens, by sąd zajmował się sprawą chorej na Alzheimera emerytki, która chciała ukraść sałatkę za 2,99 zł? Fot. Marta Blazejowska / Agencja Gazeta
Urodzona w 1939 roku, chora na serce i Alzheimera kobieta usiłowała bez płacenia wynieść ze sklepu "Stokrotka" w Świdniku sałatkę warzywną kosztującą 2,99 zł. Obsługa wezwała policję, kobietę zatrzymano. Po postępowaniu wyjaśniającym funkcjonariusze wystąpili do sądu z wnioskiem o jej ukaranie. – Podziwiam policję, że stara się pchać tę sprawę do sądu – ironizuje prawnik.

– Moim zdaniem sprawa powinna zostać umorzona już na etapie postępowania wyjaśniającego z uwagi na niepoczytalność obwinionej. Wszyscy wiemy, jakie są przepisy, ale funkcjonariusze powinni wykazać się większą dozą zrozumienia. Podziwiam policję, że stara się "pchać" tę sprawę do sądu i przypisać kobiecie winę, wiedząc, że ta jest chora – ocenia mecenas Dominik Rzepecki w rozmowie z naTemat.


Rzepecki o historii 75-latki dowiedział się z dyskusji w facebookowej grupie Polska Palestra. Podzieliła się nią jedna z dyskutantek, publikując na Facebooku treść dokumentu wystawionego przez Komendę Powiatową Policji w Świdniku.


“W dniu 15 stycznia 2014 r. około godz. 9.15 w Świdniku woj. lubelskiego przy ul. Wyszyńskiego 17 w sklepie Stokrotka usiłowała dokonać kradzieży sałatki warzywnej o wartości 2,99 zł na szkodę sklepu Stokrotka” – piszą policjanci.

I choć w urzędowym piśmie znajduje się też informacja o tym, że zatrzymana kobieta (75-letnia emerytka, żyjąca za 1000 zł miesięcznie) ma problemy kardiologiczne oraz choruje na Alzheimera, policjanci zdecydowali się wystąpić do Sądu Rejonowego w Lublinie o jej ukaranie.

Krzysztof
komentator w grupie Polska Palestra

A ja uważam, że wymiar sprawiedliwości nie jest od tego żeby każda sprawa była "opłacalna" w prowadzeniu. Gdyby tak było i wszystko było przeliczane na pieniądze to wiele przestępstw powinno być bezkarnych, tych w których nie ma szkody majątkowej. Nie zmienia to faktu, że sprawa tej kobiety jest śmieszna. Ale tutaj bardziej należałoby iść w kierunku braku winy i zamiaru zamiast uderzać w szkodliwość czynu.


“Ten kraj nie ma prawa NIE zbankrutować”, “szykuje się proces stulecia”, “mam nadzieję, że zostanie przykładnie ukarana, poczuję się wtedy o wiele bezpieczniej w naszym państwie” – ironizowali komentujący tę sprawę prawnicy. A co na to przedstawiciele świdnickiej policji?

Nawet o 1 grosz...
– Potwierdzam, mieliśmy taką interwencję. Policjant prowadzący postępowanie wyjaśniające zebrał wszystkie potrzebne informacje zgodnie z metodyką postępowania. Kobieta została przesłuchana, podobnie jak świadkowie. Udało się też ustalić, że zatrzymana cierpi na liczne schorzenia – mówi w rozmowie z naTemat Magdalena Szczepanowska, rzecznik KPP w Świdniku.

Rzeczniczka broni się też przed oskarżeniami: – Nie jesteśmy władni osądzać, czy ta osoba jest w stanie ponieść konsekwencje swojego czynu. Niech zdecyduje o tym sąd. Taka jest procedura – mówi Szczepanowska.

Artur Ozimek, sędzia Sądu Okręgowego w Lublinie, mówi w rozmowie z naTemat, że jeśli taki wniosek do sądu wpłynął, to sąd musi się nim zająć.

Artur Ozimek
sędzia Sądu Okręgowego w Lublinie

W zależności od sytuacji, jaka może się wiązać ze stanem zdrowia obwinionej, sąd podejmie decyzję czy to umorzeniu postępowania czy to o wyrokowaniu. W wypadku uznania winy może wymierzyć karę grzywny, ale także może odstąpić od wymierzenia kary.


Ale nie jest tajemnicą, że podjęcie tych wszystkich procedur ma swoje mierzalne koszty.
– Do kosztów postępowania trzeba wliczyć na pewno ok. 1000 zł za opinię psychiatryczną, a także koszty pełnomocnika z urzędu. To co najmniej 180 zł za pierwszą rozprawę przed sądem rejonowym, a później ewentualnie 20 proc. tej stawki za każdą kolejną rozprawę – ocenia mecenas Rzepecki.

– Kwestia potrzeby kierowania takiego wniosku do sądu to jest pytanie do policji, aczkolwiek trzeba pamiętać że wykroczenie określone w art. 119 par. 1 kodeksu wykroczeń jest wykroczeniem ściganym z urzędu niezależnie od dolnej wartości szkody – mówi sędzia Ozimek. Teoretycznie więc może nawet chodzić o 1 grosz...

Niska szkodliwość także dla wykroczeń?
Zdaniem Dominika Rzepeckiego tak błahe sprawy nie należą wcale do rzadkości i nawet jeśli chodzi o usiłowanie kradzieży batonika za 2 zł – generują ogromne koszty. – Być może powinno zmienić się przepisy tak, by podobnie jak w przypadku przestępstw, tak i w odniesieniu do wykroczeń wprowadzić coś w rodzaju progu niskiej szkodliwości społecznej? – zastanawia się prawnik.

Jedna z pracownic sklepu “Stokrotka” w Świdniku zdradziła w rozmowie z naTemat, że obsługa znała obwinioną kobietę i wiedziała, że jest chora. – Kilka razy próbowała coś wynosić ze sklepu, rzucała się, krzyczała. Nie mogliśmy sobie z nią poradzić. Także kiedy zatrzymywała ją policja, mówiła dziwne rzeczy i zachowywała się agresywnie – ocenia nasza rozmówczyni.

Czy to jednak usprawiedliwia działanie policji? Może lepiej zamiast kierować sprawę do sądu należałoby poszukać psychologicznej pomocy dla zatrzymanej kobiety?
Trwa ładowanie komentarzy...