
Grupa hakerów twierdzi, że dzięki sforsowaniu zabezpieczeń systemu Centralnej Komisji Egzaminacyjnej poznała treść arkuszy, które mieli otrzymać tegoroczni maturzyści. W emailu wysłanym do mediów cyber-przestępcy załączyli nawet rzekomo zdobyte testy. MEN odpowiada jednak: "Nic takiego nie miało miejsca. To nie są prawdziwe testy".
REKLAMA
"Chcieliśmy uprzejmie donieść o bardzo kiepskim poziomie zabezpieczeń systemów Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. (...) W tym roku postanowiliśmy zmobilizować informatyków z CKE do podniesienia zabezpieczeń w inny sposób. Poniżej przedstawiamy treść (planowaną) tegorocznych obowiązkowych matur z maja 2014 r." - czytamy w komunikacje, który w poniedziałek grupa hakerów wysłała do większości największych redakcji w Polsce.
W tej korespondencji hakerzy przypominają, że CKE powinna była uczyć się na błędach, bo już w latach 2009, 2010 i 2012 dochodziło do włamań na jej serwery. Wówczas zawsze kończyło się jednak na podmianie treści strony głównej CKE i kpinach z pracujących dla tej instytucji informatyków.
Teraz sprawa wygląda jednak na problem o dużo większej skali. Na dowód swojego sukcesu hakerzy przesłali nam bowiem pliki mające być cyfrową wersją arkuszy z testami maturalnymi, które już za kilka dni powinny trafić w ręce maturzystów.
Do naszej redakcji trafiły dwa testy dla poziomu podstawowego z języka polskiego i matematyki. "Pozdrawiamy i życzymy tegorocznym maturzystom miłych wydłużonych przygotowań do matury" - dodali. Jeżeli potwierdzi się, iż zdobyte przez nich testy są prawdziwe, a CKE nie ma planu awaryjnego na takie sytuacje, konieczne będzie zapewne stworzenie od podstaw nowych zestawów pytań.
Nie udało się nam skontaktować z przedstawicielami CKE – w poniedziałkowe popołudnie dzwoniliśmy do siedziby Komisji, ale nikt nie odbierał naszych telefonów.
Aktualizacja – MEN dementuje
Wieczorem dodzwoniliśmy się jednak do MEN. Rzeczniczka prasowa ministerstwa, pani Joanna Dębek, poinformowała w rozmowie z naTemat, że przesłane przez hakerów testy "na sto procent nie są tegorocznymi arkuszami egzaminacyjnymi". – Sprawdziliśmy to. Jestem absolutnie pewna, rozmawiałam z dyrektorem CKE. Takie włamanie na serwery CKE nie miało miejsca – mówi Dębek. Przypomina też, że domniemani "hakerzy" podobne "żarty" robili już w minionych latach.
Wieczorem dodzwoniliśmy się jednak do MEN. Rzeczniczka prasowa ministerstwa, pani Joanna Dębek, poinformowała w rozmowie z naTemat, że przesłane przez hakerów testy "na sto procent nie są tegorocznymi arkuszami egzaminacyjnymi". – Sprawdziliśmy to. Jestem absolutnie pewna, rozmawiałam z dyrektorem CKE. Takie włamanie na serwery CKE nie miało miejsca – mówi Dębek. Przypomina też, że domniemani "hakerzy" podobne "żarty" robili już w minionych latach.
