Dostał 70 proc. z analizy własnego tekstu na maturze. Nic dziwnego: to nie egzamin, a sprawdzian ze znajomości klucza

Sztywny klucz odpowiedzi na maturze z języka polskiego nie pozwala uczniom na własną interpretację. Wymusza na nich konkretny tok myślenia.
Sztywny klucz odpowiedzi na maturze z języka polskiego nie pozwala uczniom na własną interpretację. Wymusza na nich konkretny tok myślenia. Fot. Marcin Łobaczewski / Agencja Gazeta
Dr Tomasz Rożek analizując własny tekst z tegorocznej matury z języka polskiego, dostał jedynie 70 proc. Wszystko przez sztywny klucz odpowiedzi, który nie pozwala uczniom na własną interpretację, a wymusza na nich konkretny tok myślenia. – Niestety potrzeby klucza determinują egzamin. To nie sprawdzenie kompetencji polonistycznych jest na pierwszym miejscu. Matura jest mniej rozsądna niż zwykła klasówka – mówi w rozmowie z naTemat prof. Krzysztof Konarzewski, były dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, członek Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN.


dr Tomasz Rożek
w rozmowie z naTemat

W kilku miejscach moja interpretacja nie pokrywała się z tym, co dostrzegł w tekście autor klucza. W przypadku jednego z pytań zupełnie nie zrozumiałem jego treści, więc nie udzieliłem odpowiedzi. W jeszcze innym pytaniu, o nawiązanie między dwoma akapitami, dostrzegłem je dopiero po czwartym przeczytaniu tych dwóch wskazanych akapitów. Jeśli rzeczywiście jest tam to nawiązanie, to raczej nie rzuca się ono w oczy. CZYTAJ WIĘCEJ


Jak to możliwe, że dziennikarz, dr fizyki Tomasz Rożek z analizy własnego tekstu "Świat między 44 zerami", wykorzystanego na tegorocznej maturze, dostał 65-70 proc.? Miał problemy ze zrozumieniem pytań, jego interpretacja nie pokrywała się też z tą w znalezionym kluczu.

Prof. Krzysztof Konarzewski: To jest problem nie tylko klucza, ale również pytań. Pytania do tekstu "Świat między 44 zerami" nie były najmądrzejsze. To był tekst publicystyczny, a pytano np. o środki stylistyczne. Kazano też odróżniać informacje od opinii. Osłupiałem, bo przecież każde zdanie oznajmujące, w tym opinia, przenosi jakąś informację. Nic dziwnego, że nawet autor tekstu nie jest w stanie odpowiedzieć na niemądre pytania.

Dr Rożek w rozmowie z naTemat stwierdził, że jego zdaniem stosowanie klucza odpowiedzi w naukach humanistycznych jest nieporozumieniem. – Mam wrażenie, że teraz oczekuje się od młodych ludzi czegoś zupełnie innego, czyli wstrzelenia się w klucz – powiedział.


Niestety tak to wygląda. Proszę zwrócić uwagę na temat pierwszego wypracowania. Trzeba było skomentować obrazy zawarte w poetyckim fragmencie "Gloria Victis" i wierszu Baczyńskiego "Mazowsze". CKE jeszcze nie opublikowała klucza, ale domyślam się, że jest to "klucz patriotyczny". Chodzi o pochwałę ofiary życia złożonej na ołtarzu ojczyzny. Nie ma tutaj miejsca na inną interpretację. Klucz musi bezwstydnie faworyzować tę opcję odpowiedzi. Jeżeli uczeń napisał, że Polacy bezsensownie oddawali życie w walce "stu strzelb na jedną strzelbę", a ich krew wsiąkała na marne w piasek, dostanie zero punktów. To nie egzamin, lecz sprawdzian znajomości jedynie możliwych odpowiedzi.

Kto układa klucz?

Klucz układa ten sam ośrodek, który układa test. Są to wybrane Okręgowe Komisje Egzaminacyjne. Te komisje swoimi lub wynajętymi siłami opracowują arkusz egzaminacyjny i pierwszą wersję klucza. Dyrektor CKE wspólnie z ekspertami wybiera najlepszy zestaw. Potem klucz się doskonali. Zaraz po egzaminie spotykają się eksperci ze wszystkich komisji okręgowych. Każdy przywozi ze sobą kilkanaście prac uczniowskich. Eksperci "przykładają" klucz do prac i patrzą, czy uwzględnia wszystkie dorzeczne odpowiedzi. Jeśli nie, to klucz zostaje poprawiony. Poprawki w kluczu zdarzają się i później, w trakcie sprawdzania prac. Jeśli jacyś egzaminatorzy sygnalizują trudności w stosowaniu klucza, eksperci w CKE mogą go poprawić. Wtedy egzaminatorzy muszą ponownie sprawdzić już ocenione prace.

Maturzyści często odpowiadają inaczej niż przewiduje klucz?

Zdarzało się to wielokrotnie. Czasem ich odpowiedzi nie mieściły się w kluczu, choć nie można im było odmówić racji, ale błyskawiczna korekta rozwiązywała ten problem. Stosowanie poprawionego klucza odbywało się bez zarzutu.

Tyle tylko, że to jest nadal klucz...


Właśnie. Trzeba się zastanowić, czy rozsądne jest przygotowywanie sztywnego klucza pod wypracowanie, wymuszanie na uczniach konkretnych myśli i wniosków, które muszą pojawić się w pracy. Na nieszczęście wypracowania na poziomie podstawowym nie mają charakteru problemowego. W wersji rozszerzonej ocenia się m.in., czy uczeń dobrze zrozumiał postawiony problem i jakich użył środków, żeby go rozwiązać. Ale ktoś kiedyś postanowił, że podstawowa matura z języka polskiego musi być wyprana z myślenia problemowego i że po prostu trzeba coś napisać "na temat". Ale jak to ocenić? Żeby uniknąć subiektywizmu oceniających, zestawia się "obowiązujące" zdania i frazy. Egzaminator nie śledzi rozumowania ucznia, lecz jedynie sprawdza, czy w jego pracy znalazły się te elementy.

To przecież dezorientuje uczniów. Wiele razy po maturach słychać było komentarze maturzystów i ekspertów, że nie do końca było wiadomo, co napisać, co będzie zgodne z kluczem w danym pytaniu i temacie.

To nie tylko dezorientuje, ale też szkodzi uczniom. Kiedy zacząłem pracę w CKE, zobaczyłem, że kazano uczniom porównać dwie postaci: Telimeny i Zosi z "Pana Tadeusza". Zapytałem po co? Przecież porównanie postaci to tylko jeden z elementów interpretacji utworu. Usłyszałem, że pod taki temat łatwiej ułożyć klucz. Każdy się zgodzi, co trzeba napisać – że jedna była starsza, a druga młodsza, jedna niewinna, druga doświadczona itd.

Czyli test układa się pod klucz, a nie żeby sprawdzić wiedzę?

Niestety potrzeby klucza determinują egzamin. To nie sprawdzenie kompetencji polonistycznych jest na pierwszym miejscu. Młodzież uczy się pisać pod klucz. Znam wielu polonistów, którzy szczerze przyznają, że właśnie tak uczą do matury. Nie chcą ryzykować złych wyników. To wielki wstyd dla systemu edukacyjnego w Polsce. Matura powinna być egzaminem, który sprawdza sposób wykorzystania zdobytej wiedzy w rozwiązywaniu istotnych problemów. Tymczasem jest mniej rozsądna niż zwykła klasówka.

Kogo należy za to winić?

O winie bym tu nie mówił, bo intencje autorów zadań maturalnych były zacne. Chcieli uniknąć subiektywizmu oceniania, upewnić się, że ta sama praca będzie tak samo oceniona przez różnych egzaminatorów. Ale jak to często bywa, dobra intencja obróciła się przeciw samej idei egzaminu maturalnego. Od dawna wiadomo, że maturę z języka polskiego trzeba zmienić. Moim zdaniem trzeba układać zadania problemowe i punktować prace za sposób przeprowadzenia własnej myśli. Dopiero wtedy egzaminowani nie będą zaczynać pracy od domyślania się, jakich odpowiedzi oczekują autorzy testu.



Czytaj także:

Połowa maturzystów obleje tegoroczną maturę? Młodzież ma coraz mniejszą wiedzę

Egzamin o niczym nie decyduje! Film na YouTube manifestem pokolenia testowanych
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...