Egzekucję w amerykańskim więzieniu przerwano, bo podana skazanemu substancja nie zadziałała
Egzekucję w amerykańskim więzieniu przerwano, bo podana skazanemu substancja nie zadziałała Fot. "NY Times"

W więzieniu w amerykańskim stanie Oklahoma przerwano egzekucję więzienia, bo podana mu substancja nie spowodowała jego śmierci. 40 minut później skazany zmarł na atak serca.

REKLAMA
38-letni Clayton Lockett, który został skazany na karę śmierci za zabójstwo, przez kilkanaście minut po podaniu trucizny wiercił się i mamrotał. W końcu przerwano egzekucję, jednak po kilkudziesięciu minutach więzień zmarł. Jako przyczynę podano atak serca. Władze więzienia przekonują, że to właśnie "problemy żylne" sprawiły, iż egzekucja stała się niemożliwa.
Po tym incydencie władze przełożyły o dwa tygodnie zaplanowane na ten sam dzień wykonanie wyroku na innym skazanym.
W Stanach Zjednoczonych co jakiś zdarzają się podobne wypadki, które wywołują dyskusję o karze śmierci. W październiku ubiegłego roku w więzieniu w stanie Ohio jeden z więźniów umierał ponad 15 minut, po tym jak podano mu niestosowaną nigdy wcześniej mieszankę trujących substancji.
Źródło: tvn24.pl