
Jeśli wierzyć relacjom medialnym, kibice z Jaworzna podczas spotkania wznosili niecenzuralne okrzyki. Po fakcie Wydział Dyscypliny Śląskiego Związku Piłki Nożnej potraktował ich nadzwyczaj surowo. Zakaz udziału zorganizowanej grupy kibiców w następnym meczu wyjazdowym - tak postanowiono. Dodajmy, że do żadnych rozrób nie doszło, chodzi tylko i wyłącznie o wulgarne okrzyki.
Wychodzi na to, że w świetle ustawy nawet ciesząc się z gola wstać na chwilę nie można, bo poleci paragraf za "stanie koło krzesełka"... Szkoda, że nie ma kar za nie przeprowadzenie staruszki na pasach, czyli takie innego rodzaju "stanie obok". Ktoś stworzył ustawowego "mięsnego jeża", a jeść muszą go kibice.
Dzwonimy do Jakuba Olkiewicza, dziennikarza Weszlo.com, na co dzień piszącego teksty o tematyce kibiców. Jemu przychodzą do głowy jeszcze dwa dość absurdalne przypadki. Pierwsza dotyczy Białegostoku. W maju ubiegłego roku zamknięto tam część stadionu Jagiellonii a niezadowoleni z decyzji kibice zgromadzili się przed urzędem wojewódzkim. Mieli ze sobą transparenty, jak chociażby ten, nawiązujący do słów niedoszłego prezydenta ich miasta: "Zamknijcie jeszcze dyskoteki, galerie i szkoły. Niech nie będzie niczego". Potem skandowali "Piłka nożna dla kibiców" i "Donald matole, twój rząd obalą kibole". I właśnie po tej ostatniej przyśpiewce interweniowała policja. Ponad 40 osób otrzymało mandaty, każdy po 500 zł. Niemało.
Paranoja. Mnie bardziej przeszkadza, jak ludzie wyrzucają przez okno samochodu pety i gumy do żucia. A przekląć zdarza się każdemu. Oczywiście grubą przesadą jest doping w stylu "j**ać PZPN" i bluzgi na sędziego, ale już niesiedzenie na krzesełku - to jakby na koncercie punkowym zakazać pogo! Ale sprawa jest prosta - statystyki. Policja musi mieć wyniki, więc wyrabia normy jak najniższym kosztem - łatwe wyroki skazujące w sprawach o wykroczenia wskazuję na wysoką skuteczność policji. Można się tym potem pochwalić. Premię wziąć... I jest fajnie.
Kolejna sytuacja wiele mówiąca o stosunkach na linii policja - kibice. Użytkownik o nicku 1ban komentuje na wykopie: "Sytuacja z niedzieli. mecz żużlowy w Bydgoszczy. Czekając na parkingu aż będzie można wyjechać dwóch kolegów paliło sobie fajkę. Wiadomo, kolejka długa to i papierosa zdąży się spalić a że śmietników nie ma to pyk peta na ziemię. Za momencik podchodzi smutny pan w niebieskim mundurze i mówi, że będzie mandacik za zaśmiecanie. Po chwili dyskusji i argumentach, że przecież można podnieść i sprawy nie będzie oraz że to niska szkodliwość społeczna czynu, pan, którego IQ nie przekraczało raczej tego, które posiadał pies stojący obok, odpowiedział: - A jakby ktoś się potknął i zabił? Po czym wypisał dwa mandaty na kwotę 50zł". Olkiewicza nie dziwi opisywane zdarzenie. - To jest dość częsty scenariusz. Kibice wybierają się na mecz, chcą wspólnie przeżywać emocje i dlatego ustawiają się na jakimś osiedlu. Wtedy pojawiają się policjanci i przyczepiają się do nich. Najczęściej za śmiecenie albo przeklinanie - mówi w rozmowie z naTemat.