
Nieznani sprawcy zdewastowali w nocy z soboty na niedzielę pomnik sowieckiego generała Iwana Czerniachowskiego w Pieniężnie. Na monumencie namalowano znak Polski Walczącej i napis „Precz z komuną”. „To zły sposób na rozprawianie się z kontrowersyjnymi bohaterami” – skomentował rzecznik MSZ.
REKLAMA
Dewastację pomnika generała, który odpowiedzialny był za likwidację Armii Krajowej na Wileńszczyźnie, odkrył w niedzielę rano policyjny patrol. Po południu zaplanowano tam wizytę oficjalnej rosyjskiej delegacji z obwodu kaliningradzkiego. To część obchodów przypadającego na 9 maja Dnia Zwycięstwa, który w Rosji celebrowany jest jako święto państwowe. Pikietę przy monumencie już wcześniej zapowiedziało stowarzyszenie "Solidarni 2010", które sprzeciwia się honorowaniu sowieckiego dowódcy.
Pomnik Czerniachowskiego nie od dziś budzi kontrowersje. Na początku roku rada miejska Pieniężna zgodziła się na rozebranie go, co wywołało reakcję Rosji. Ambasada Federacji Rosyjskiej w Warszawie nie zgodziła się też na zmianę lokalizacji – Polacy proponowali przeniesienie monumentu na teren obwodu kaliningradzkiego. Dodatkowo w lutym tego roku grupa Rosjan bez zgody lokalnych władz odnowiła pomnik.
Polscy historycy nie mają wątpliwości, że wobec Polski i Polaków generał Czerniachowski "odegrał zdecydowanie negatywną rolę". Doprowadził m.in. do aresztowania płk. Aleksandra Krzyżanowskiego "Wilka" i rozbrojenia 8 tys. żołnierzy AK, z których wielu zostało zesłanych do łagrów lub przymusowo wcielonych do Armii Czerwonej. Rosjanie uważają go jednak za bohatera.
Do incydentu w Pieniężnie odniósł się na Twitterze rzecznik MSZ Marcin Wojciechowski. "Dewastowanie pomników to zły sposób rozprawiania się z kontrowersyjnymi bohaterami. Są metody prawne załatwiania tych spraw" – napisał.
Źródło: Onet.pl
