
Spalenie czegoś wygląda efektownie i przyciąga uwagę mediów. Ale jest według Jacka Żakowskiego wyrazem rozpaczy polityka, który nie wie jak przyciągnąć uwagę mediów w bardziej merytoryczny sposób. A powinien pamiętać, że nawet jeśli przegra najbliższą walkę o mandat, będą kolejne.
Palenie różnych symboli ma w polskiej polityce długą tradycję. Janusz Palikot palił jointa, Marek Migalski radziecką flagę, a Paweł Kowal formularze PIT – wylicza na łamach „Gazety Wyborczej”. Jacek Żakowski. I każdy kolejny happening przyjmuje z większym rozczarowaniem przekonując, że to rozpaczliwa próba walki o mandat w wyborach. Jego zdaniem politycy powinni natomiast pamiętać, że na najbliższych wyborach świat się nie kończy.
Jacek Żakowski
publicysta "Polityki"
Jacek Żakowski przekonuje, że dzisiaj coraz trudniej znaleźć polityków, którzy na którymś etapie kariery nie łapiąc się tanich sztuczek. Robią tak, bo zapominają, że po spadku notowań szybko może przyjść kolejna wznosząca fala. Ale żeby się na nią dostać trzeba mieć czyste konto.
czytaj także:
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
