
Administracja Baracka Obamy postanowiła zepsuć humor Władimirowi Putinowi, który przygotowuje się już do brylowania w kuluarach zbliżającego się forum gospodarczego w Sankt Petersburgu. To wydarzenie najsilniej zagrażające legendarnemu Davos, ale dzięki kilku telefonom amerykańskich polityków do prezesów największych korporacji jego tegoroczna edycja może świecić pustkami.
REKLAMA
Sami szefowie resortów finansów, handlu i najbliżsi współpracownicy prezydenta Baracka Obamy z Białego Domu w ciągu kilku ostatnich dni przeprowadzili dziesiątki rozmów telefonicznych z szefami największych amerykańskich firm, które dostały zaproszenie na forum gospodarcze w Sankt Petersburgu. Wszystko po to, by ciesząc się towarzystwem amerykańskich biznesmenów Władimir Putin nie mógł wyśmiać tych, którzy chcą go izolować na arenie międzynarodowej.
O tym specyficznym rodzaju "sankcji" donosi właśnie "New York Times". Według ustaleń nowojorskiego dziennika, z całą pewnością Władimir Putin może już zapomnieć o tym, że będzie miał okazję do pogawędki z prezesami spółek takich, jak Goldman Sachs, Alcoa, PepsiCo, Morgan Stanley, czy ConocoPhillips.
Wiele amerykańskich firm przyznało bowiem rację przedstawicielom Białego Domu, którzy tłumaczyli, iż obecność amerykańskiego biznesu na forum w Sankt Petersburgu mogłaby doprowadzić do ośmieszenia sankcji nałożonych na Rosję przez Stany Zjednoczone po bezprawnej inwazji na Ukrainę.
Nie wszyscy mają jednak w tej sprawie jednoznaczne poglądy. Z ustaleń "NYT" wynika, że część przedsiębiorców, którzy wcześniej zostali zaproszeni na rosyjskie święto biznesu postanowiła działać w zgodzie z zasadą "Bogu świeczkę, diabłu ogarek". W tym przypadku rolę "ogarka" zagrają więc regionalni dyrektorzy, którzy pod nieobecność prezesów będą reprezentowali kilka amerykańskich firm, które nie chcą tracić dobrych relacji z Kremlem...
Źródło: NYTimes.com
