Jak politycy poradzili sobie z wymyślaniem haseł dla konkurencji?
Jak politycy poradzili sobie z wymyślaniem haseł dla konkurencji? Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta

Czasami patrząc na hasła wyborcze ma się wrażenie, że powstają w ciągu kilku minut albo na grubo zakrapianej imprezie. W najlepszym wypadku są wariacją na temat haseł konkurencji z poprzednich kampanii. Ale tak nie jest. Poprosiliśmy posłów, aby wymyślili hasła wyborcze... dla swojej konkurencji. Na twarzy każdego z nich rysował się spory wysiłek. Zobaczcie, jakie są jego owoce.

REKLAMA
Wszyscy przekonują, że w kampanii wyborczej najważniejszy jest program. Ale w istocie wyborcy pamiętają tylko hasło, które jest wizytówką partii - pojawia się w spotach, na billboardach, jest powtarzane setki razy podczas konferencji i debat. Dlatego partie przywiązują ogromną wagę do jego wymyślenia, choć nie zawsze im to wychodzi. Slogany są często przerabiane, przekręcane, stają się obiektem kpin.
Uwielbiają to robić szczególnie konkurenci. Dlatego poprosiliśmy polityków, by pokazali co potrafią - daliśmy im za zadanie wymyślenie na poczekaniu haseł wyborczych do Parlamentu Europejskiego. Ale żeby dodatkowo utrudnić im zadanie były to hasła dla konkurentów, a nie swojego komitetu.
Każdy z polityków włożył wiele trudu, żeby wymyślić hasło. Na ich twarzach widać było wysiłek intelektualny, niektórzy kilka razy zmieniali wersje, żeby wybrać ten slogan, który brzmi najlepiej. Znacznie łatwiej przychodziło im wymyślanie haseł prześmiewczych, karykaturalnych i - jak to określił Jacek Kurski - hejterskich. Jeden z głównych speców od kampanii wyborczej Solidarnej Polski stanął przed zadaniem wymyślenia hasła dla konkurentów z Twojego Ruchu.
- To może najpierw hejterskie, dobrze? - poprosił. I już po chwili wypalił: - Twój Ruch Palikota, czyli w skrócie TRuP - mówił wyraźnie ucieszony poseł. Znacznie trudniej przyszło mu wymyślenie hasła, które z założenia miało być poważne i rzeczowe. Po dość długiej chwili zastanawiania wymyślił: - Polsko, jesteś moją marihuaną.
Z uderzaniem w konkurentów nie miał też problemu Andrzej Rozenek z Twojego Ruchu. Poprosiłem go o stworzenie hasła dla Prawa i Sprawiedliwości. – Hmm, to może takie: "Cała Polska pije sok z brzozy". To jest i socjalistyczne, tak jak program PiS-u, a jednocześnie ma nawiązanie do Smoleńska – argumentował Rozenek. Ku mojemu zaskoczeniu jeszcze szybciej przyszło mu wymyślenie hasła "na poważnie".
Chociaż z tym "na poważnie" nie mam pewności. – Jedno państwo, jeden wódz, jeden Kościół – mówi Andrzej Rozenek. – A teraz przepraszam, muszę lecieć na posiedzenie prezydium klubu – rzucił i zniknął w biurze klubu poselskiego.
Chyba najbardziej profesjonalnie do zadania podszedł Marek Migalski z Polski Razem. – "W tym szaleństwie jest metoda". Według amerykańskich teoretyków hasło musi uderzać uderzać w najsłabszy punkt konkurenta i odbijać główny zarzut, jaki nam mogą postawić – wyjaśnia polityk (a z wykształcenia politolog). – To hasło jest już znane, więc nie trzeba go specjalnie promować. A słabych stron nie można się wstydzić – dodaje.
Śmieszne hasło to z kolei odniesienie do ostatniego wywiadu Korwin-Mikkego, który stwierdził, że w sprzedanym budynku Parlamentu Europejskiego powinien powstać dom publiczny. – Inni idą do PE do pracy, my do burdelu. Ale pozwoli pan, że nie będę tłumaczył, bo nie ma nic gorszego od tłumaczenia żartu – mówi Migalski.
Nie zapominający języka w gębie Ryszard Czarnecki z PiS też zastanawiał się kilka chwil zanim wymyślił hasła dla Sojuszu Lewicy Demokratycznej. – To może "Sojusz Lewa Donikąd", bo "Sojusz Lewych Dochodów" to już za bardzo znane – uzasadnia tę zabawę słowną. – A na poważnie niech będzie: "Sojusz ma serce po lewej stronie. Serce dla biednych i bezrobotnych" – proponuje.
Wyjaśnia, że dzisiaj wyborców można zdobyć tylko odwołując się do kwestii socjalnych i ekonomicznych, a nie światopoglądowych. – Mamy dwie lewice, jedna obyczajowa, która ledwo zipie, i drugą, skupiającą się na kwestiach socjalnych, a spraw obyczajowych dotykająca kiedy przymusi ją Palikot. Jest kryzys i to zajmuje ludzi – ocenia Czarnecki.
Kiedy poprosiłem Stanisława Żelichowskiego z PSL o wymyślenie hasła dla Solidarnej Polski przekonywał, że to bez sensu, bo nawet dobre hasło nie pomoże tej partii w przekroczeniu progu. – Wie pan, ostatnio widziałem, że zaczęli zajmować się rolnictwem, chodzili po jakimś ciągniku, chociaż nie wiedzieli gdzie przód, a gdzie tył. Więc niech będzie "Każdy rolnik postępowy sam zapładnia swoje krowy" – proponuje. – Tylko nie wiem, czy redakcja to panu puści – zastrzega.
Polityk nie ma też problemu z wymyśleniem poważnego hasła. – My nie kochamy PiS i mówimy o tym otwarcie – mówi Żelichowski. Z wymyśleniem poważnego hasła problemy miał Tadeusz Iwiński z SLD, ale może go nieco usprawiedliwiać, że biegł właśnie na posiedzenie komisji spraw zagranicznych z udziałem Radosława Sikorskiego.
Podał więc dwa ironiczne. – "Bezpieczna Polska. Dla nas samych" i "Silna Platforma w bezpiecznej Europie" – zaproponował. Ale po kilku minutach wpadł na hasło, które można uznać za poważne i merytoryczne. – Bezpieczna Europa dzięki silnej Polsce – rzucił Iwiński.