Film "Powstanie Warszawskie" wbija w fotel. Prawdziwe nagrania wygrywają ze scenografią!

Kadr z "Powstania Warszawskiego"
Kadr z "Powstania Warszawskiego" Fot. powstaniewarszawskiefilm.pl
Popołudnie to dobry czas na film. W kinie niemal wszystkie rzędy puste, a nieprzyjemny zapach naczosów czuć tylko w okolicy snack-baru. Raj. Na sali jesteś tylko ty. I obraz. Jak dobrze, że poszedłem na "Powstanie Warszawskie" w ciągu dnia.


Przede wszystkim wielkie ukłony dla twórców "Powstania Warszawskiego". Kawał dobrej roboty! To pierwszy na świecie dramat wojenny non-fiction, czyli film fabularny w całości zmontowany z materiałów archiwalnych. Ten obraz to dowód na to, że Polak potrafi… wykorzystać nowe technologię, w tym przypadku koloryzację i rekonstrukcję materiałów audiowizualnych, do celów dobrych. Może nawet najlepszych. Taki jest ten film. Na świecie nie ma lepszego.



Z tym obrazem jest tak, że masz wielką “frajdę” z jego oglądania, bo czarno-biały, niemy dokument ktoś zamienił w filmowe cacko. Masz poczucie, że to, co wydarzyło się 70 lat temu, ożyło. I to ożywienie jednocześnie cię szybko ściąga na ziemię. Sinusoida emocji. Widzisz uśmiechniętą dziewczynę na filmie i odwzajemniasz uśmiech. Interakcja, jak na żadnym innym filmie. Zaraz czujesz nienawiść, bo wiesz, że ta dziewczyna tego samego dnia ginie. I tak przez cały film. Jak wyznał Alan Starski: "...Nie oglądałem scenografii – widziałem prawdę."



Powstanie Warszawskie to niesamowita okazja, aby zobaczyć przedwojenną Warszawę w kolorze. To 85-minutowy spacer po stolicy Polski, która nawet skąpana w ruinach, 70 lat temu, robiła wrażenie. Niestety, to co pokazane jest pod niemal koniec filmu, trudno nazwać miastem. Ale jak zauważa narrator: "..Będzie z tego film. Niech zobaczą, jak było naprawdę." I tak prawda wbija w fotel.




Ale największym walorem tego filmu są ludzie, których uchwyciła kamera. Możemy zobaczyć, jak żyli warszawiacy, jak walczyli o miasto, oraz jak ginęli za kraj. Że gdzieś między barykadami toczyło się normalne życie. Musiało się toczyć, a my musimy to życie zobaczyć. Jest czas na ból, płacz czy żal, ale był też śmiech, radość i chwile szczęśliwe. Jak to w życiu. Najpiękniejsze są w “Powstaniu Warszawskim”, uchwycone przez operatora, rozmowy między ludźmi. Ba, my te rozmowy usłyszymy, bo autorzy filmu zadbali również o to. Wyczytane z ruchu warg dialogi. Uważam, że jedne z najlepszych w światowym kinie. I na tym oparty jest także sukces tej produkcji.

Można zobaczyć prawdę.

Czytaj więcej o dobrym kinie na Styl.Natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...