
Grzegorz Schetyna, zmarginalizowany w nowym rozdaniu partyjnym, nie pozwala całkowicie o sobie zapomnieć. Szef komisji spraw zagranicznych „wrzucił” do dyskusji kwestię ewentualnej wizyty Władimira Putina na rocznicy wyzwolenia KL Auschwitz-Birkenau, chociaż to bardzo odległa wizja. W wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” skrytykował też politykę władz PO i nie wykluczył startu w wyborach na prezydenta Wrocławia.
REKLAMA
Prezydent Rosji ma pojawić się na uroczystościach 70. rocznicy lądowania aliantów w Normandii, co będzie sporym kłopotem zarówno dla gospodarzy, jak i dla gości z NATO. Możliwe, że za kilka miesięcy w podobnej sytuacji będzie Polska. Odpowiadając na pytanie o obchody rocznicy wyzwolenia KL Auschwitz-Birkenau prezydent Bronisław Komorowski przyznał, że „możliwa jest” taka wizyta Putina w styczniu.
Grzegorz Schetyna przyznał, że Putin został zaproszony. Normą w dyplomacji jest wysyłanie takich zaproszeń z ponad rocznym wyprzedzeniem. Dlatego Putina zaproszono najprawdopodobniej jeszcze zanim ktokolwiek zaczął myśleć o sankcjach wobec Rosji. Ewentualny przyjazd Putina zdążyli już jednak skrytykować politycy opozycji, choć rosyjski prezydent nawet nie potwierdził przyjazdu.
Schetyna pierwszy raz od dawna zabrał też stanowczy głos w sprawie polityki wewnętrznej PO. Po przegranych wyborach w partii usunął się na bok, teraz jednak zdaje się powracać. – To czego mi brakuje, to głodu zwycięstwa. Dzisiaj widzę, że PO jest partią sytą i często pozbawioną woli walki – mówi w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”. Przyznaje, że zastanawia się nad startem w wyborach na prezydenta Wrocławia i krytykuje swojego największego lokalnego rywala Jacka Protasiewicza.
Byłemu wicepremierowi wyraźnie nie podoba się też umieszczenie na listach PO Michała Kamińskiego, byłego spin doktora PiS. – Nie umieściłbym go na naszych listach. A na pewno nie na pierwszym miejscu – mówi Jackowi Nizinkiewiczowi. Dodaje też, że nie zdziwiłby go start z list PO Romana Giertycha. – Bez mojego poparcia – dodaje zaraz.
