
Rząd przygotowuje ustawę antylichwiarską. Ma ona uchronić Polaków między innymi przed chwilówkami, które potrafią wpędzić w olbrzymie długi. Oprócz tego rząd chce wprowadzić takie zapisy do ustawy, które zabezpieczą przed kolejną aferą typu Amber Gold.
REKLAMA
Choć oficjalnie lichwiarstwo jest u nas zabronione, to ustawę łatwo można obejść. Firmy udzielające chwilówki mają na to swoje sposoby – czytamy w „Gazecie Wyborczej”. I to mimo tego, że nie można pobrać od klienta odsetek, które są wyższe niż czterokrotność stopy lombardowej NBP. Wystarczy dodać opłaty za prowizje, czy za obowiązkowe ubezpieczenia. Te nie podlegają ograniczeniom, co skrzętnie wykorzystują finansiści.
Na razie sytuacja wygląda tak, że cena pożyczek u takich firm jak Wonga, czy Vivus wynosi od 25 do 35 procent miesięcznie. Po wprowadzeniu nowej ustawy pojawi się limit do 25 procent w skali miesięcznej i 30 procent w skali roku. Tak więc trudniej będzie firmom lichwiarskim obejść prawo i narzucić swoje własne ceny. Wprowadzony zostanie także mechanizm, który utrudni kolejne pożyczki u tego samego pożyczkodawcy. Dzięki temu firmy lichwiarskie nie będą mogły naliczać kolejnych kosztów do pożyczki.
Jednak same uważają, że ustawa jedynie spowoduje, że powstanie „czarny rynek pożyczek”. Oprócz tego wprowadzone zostaną wysokie kary za prowadzenie działalności bankowej bez zezwoleń. To ma zapobiec kolejnym aferom typu Amber Gold. Kara za złamanie prawa będzie wynosiła 10 milionów złotych grzywny lub pięć lat więzienia.
źródło: "Gazeta Wyborcza"
