Błąd urzędczniki z prokuratury zapewni wolność gangsterowi.
Błąd urzędczniki z prokuratury zapewni wolność gangsterowi. Fot. Wojciech Królak / Agencja Gazeta

Brzmi jak ponury żart, ale nim nie jest. 56-letni przestępca o pseudonimie "Lejek", który według zeznań świadka koronnego miał kierować gangiem i odpowiadał za brutalne napady, zostanie uniewinniony. Stanie się tak, ponieważ gorzowska prokuratura z powodu "nawału pracy", spóźniła się o jeden dzień z wysłaniem apelacji do sądu.

REKLAMA
"Lejek" trafił przed oblicze sądu za sprawą zeznań skruszonego gangstera o ps. "Kanada". To on zdradził kulisy pracy bossa lokalnego gangu, który miał napadać na właścicieli luksusowych samochodów. Choć sąd miał zeznania członka grupy kierowanej przez "Lejka", to oczyścił go z większości stawianych mu zarzutów i skazał na karę więzienia w zawieszeniu za nielegalne posiadanie broni.
Prokuratura złożyła odwołanie od tej decyzji. Apelację do sądu wysłano 20 lutego tego roku, jak się okazało - o jeden dzień za późno. Wszystko za sprawą urzędniczki pracującej dla prokuratury, która na uzasadnieniu od wyroku sądu wbiła pieczątkę z 6 lutego, choć był to 5 lutego. To zmyliło prokuraturę, która w efekcie spóźniła się z wysłaniem apelacji.
Pracownica, która tłumaczyła swój błąd nawałem obowiązków, została zwolniona z pracy. Jak podaje "Wyborcza", do przejścia na emeryturę zabrakło jej dwóch lat. Czy dzięki temu "Lejek" zostanie prawomocnie uniewinniony? Pomimo starań prokuratury o przywrócenie terminu apelacji, wszystko na to wskazuje. Sprawę pomyłki z pieczątkami bada prokuratura w Szczecinie.

Źródło: "Gazeta Wyborcza"