
Zdarzyło wam się wejść do sklepu, w którym przeziębiona ekspedientka kichała i kasłała, a następnie bez rękawiczek podawała wędliny? Zareagowaliście? Nie? A trzeba, bo nie możemy pozwolić na to, że płacimy za zarażanie nas i naszych rodzin.
REKLAMA
Sklep, lada z wędlinami. Pani ekspedientka smarka i kicha. W dłoń bierze to co wyleciało z nosa, wyciera o fartuch i pyta się „co podać?”. Odpowiadam "nie no, właściwie już nic nie chcę, ale mogłaby pani zadbać o higienę". Pani naburmuszona mówi „no jaśnie wielmożny panicz chce, by miał tu Luwr, może jeszcze na złotej tacy paniczowi podać wędlinę następnym razem?”. Kolejka bierze stronę pani, mówi że niepotrzebnie zajmuję jej czas, a wszystkim się śpieszy.
Następna historia. – Co się pani czepia, to bar mleczny a nie Savoy – usłyszała znajoma, gdy zwróciła uwagę kucharce, że bez mycia rąk dotyka surową wieprzowinę, a następnie kroi sałatkę. – Myśli pani, że to coś zmieni, że zwróciła jej pani uwagę? To nic nie zmieni, dalej będzie to robiła. A pani oburzenie powoduje, że dłużej tu stoimy. Mało płacimy, więc nie wymagajmy za wiele od obsługi – powiedział ktoś z kolejki.
Naprawdę?
Pytam się, czy naprawdę musimy ryzykować swoje zdrowie tylko dlatego, że mało płacimy lub brakuje nam czasu? Czy to daje obsłudze prawo do nieprzestrzegania zasad BHP i zarażania nas, klientów? Podobnych przykładów oburzających zdarzeń znam wiele, bo za każdym razem reaguję.
Pytam się, czy naprawdę musimy ryzykować swoje zdrowie tylko dlatego, że mało płacimy lub brakuje nam czasu? Czy to daje obsłudze prawo do nieprzestrzegania zasad BHP i zarażania nas, klientów? Podobnych przykładów oburzających zdarzeń znam wiele, bo za każdym razem reaguję.
Inni klienci z reguły twierdzą, że jestem wybredny i niepotrzebnie się oburzam. Piesek francuski do potęgi n-tej, który nie może zjeść kawałka szynki, bo pani sprzedawczyni kichnęła zarazkami - oto cały ja. Tak przynajmniej patrzą na mnie ci, których oburzają moje "interwencje". Dodatkowo zaczynają bronić ekspedientów i pytają mnie: „no dobrze, ale skąd ma pan pewność, że na zapleczu ta pani nie "obkichała" już tego towaru, albo ktoś kto pakował go wcześniej w hurtowni? Ma pan pewność? Nie ma pan, więc czemu się pan czepia? – słyszę od ludzi.
I mają rację. Nie wiem co działo się z towarem wcześniej, ale jeśli ekspedientka robi coś takiego na moich oczach, to muszę zwrócić jej uwagę. Być może dzięki temu następnym razem zastanowi się, czy przypadkiem nie skorzystać z chusteczki.
Wędrówki zarazków
A teraz kilka słów o wędrówce zarazków. Jest ona niestety bardzo szybka i właśnie dlatego protestują, gdy ktoś nie dba o higienę przy podawaniu lub sprzedaży żywności. Jedną z łatwiej przenoszących się bakterii jest salmonella. Wystarczy, że zakażona żywność ma w jakiejś formie styczność z zanieczyszczonym mięsem. Może do tego dojść poprzez używanie tej samej deski do krojenia, lub nawet nawet przez nieumyte ręce. Podobnie z przeziębieniem. Wystarczy, że osoba chora nie zadba odpowiednio o higienę i może dojść do zarażenia.
A teraz kilka słów o wędrówce zarazków. Jest ona niestety bardzo szybka i właśnie dlatego protestują, gdy ktoś nie dba o higienę przy podawaniu lub sprzedaży żywności. Jedną z łatwiej przenoszących się bakterii jest salmonella. Wystarczy, że zakażona żywność ma w jakiejś formie styczność z zanieczyszczonym mięsem. Może do tego dojść poprzez używanie tej samej deski do krojenia, lub nawet nawet przez nieumyte ręce. Podobnie z przeziębieniem. Wystarczy, że osoba chora nie zadba odpowiednio o higienę i może dojść do zarażenia.
Przeziębienie leczy się od siedmiu do dziesięciu dni. Na salmonellę choruje się znacznie dłużej. Zadajcie sobie pytanie, czy naprawdę chcecie chorować tylko dlatego, że baliście się zwrócić uwagę pani w sklepie? Lepiej odmówić i nie ryzykować. Może dzięki temu coś się zmieni. Jeśli nie spróbujemy, na pewno nic się nie zmieni.
Choć na szczęście nie jest to zjawisko, do którego dochodzi każdego dnia, to i tak dzieje się to zbyt często. Jest to szczególnie częste i niebezpieczne w sezonie grypowym. Najczęściej zdarza się w sezonie grypowym. Rozumiem, że ktoś może być chory, ale musi pracować. Należy zatem zaapelować to szefów, aby mieli więcej wyobraźni. Nie powinno się pozwalać na to, aby osoba mająca styczność z żywnością przychodziła do pracy przeziębiona.
Mówmy nie
Powinniśmy nie tylko zwracać uwagę ekspedientom, ale również reagować w inny sposób. Jeśli podstawowe zasady czystości nie są przestrzegane, to mamy prawo odmówić przyjęcia wydanej nam żywności. Co z tego, że pani nałożyła i zważyła nam kilogram parówek, skoro ewidentnie podała nam takie, które są podsuszone? Czy mamy płacić za wadliwy towar? Równie dobrze zapłaćmy pełną sumę za telewizory z pękniętymi ekranami, lub białe t-shirty z plamami. Tak naprawdę podane wyżej przykłady w niczym się nie różnią.
Powinniśmy nie tylko zwracać uwagę ekspedientom, ale również reagować w inny sposób. Jeśli podstawowe zasady czystości nie są przestrzegane, to mamy prawo odmówić przyjęcia wydanej nam żywności. Co z tego, że pani nałożyła i zważyła nam kilogram parówek, skoro ewidentnie podała nam takie, które są podsuszone? Czy mamy płacić za wadliwy towar? Równie dobrze zapłaćmy pełną sumę za telewizory z pękniętymi ekranami, lub białe t-shirty z plamami. Tak naprawdę podane wyżej przykłady w niczym się nie różnią.
Niestety większość osób akceptuje fakt, że mogą się zarazić. Zamiast zwrócić uwagę na to, że coś jest nie tak, biorą dziękują i jeszcze za to płacą. A jako klienci mamy wpływ na to, czy zasady będą szanowane czy nie. Rozumiem, że mentalnie wiele osób nadal żyje w PRL-u, kiedy to sprzedawca dyktował warunki. Zasady się jednak zmieniły.
Dziś nie jesteśmy zdani na łaskę pań, które powiedzą nam, czego nie ma. Możemy oczywiście już nie robić zakupów w danym miejscu. Ale najpierw warto zareagować. Bo po co brać towar kupować towar ze świadomością, że możemy przez niego zachorować? Chyba zdrowie jest ważniejsze, od oburzenia ekspedientki.
