Justyna Kowalczyk zszokowała swoich fanów wpisem na Facebooku.
Justyna Kowalczyk zszokowała swoich fanów wpisem na Facebooku. Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

“Okropny dzień. Rok temu straciłam moje Dzieciątko. Dziś Marian, doktorat, olimpijskie złoto. Czas nie leczy ran…” – napisała na oficjalnym facebookowym profilu Justyna Kowalczyk wprawiając tysiące swoich fanów w konsternację: jedni współczują, inni są oburzeni, bo ich zdaniem “dzieciątko” to… pies biegaczki.

REKLAMA

Facebookowy wpis polskiej sportsmenki wywołał w internecie prawdziwą burzę. Zagadkowe słowa o “dzieciątku, które rok temu straciła” Kowalczyk sprawiły, że wielu jej fanów domagało się wyjaśnień. “Czyżby Justyna miała nam coś więcej do powiedzenia?”, “Co się stało?”, “Jakie dzieciątko?” – posypały się pytania internautów.

Fot. Facebook

Wobec braku wyjaśnień niektórzy fani zaczęli spekulować, że najwyraźniej biegaczka była w zeszłym roku w ciąży, ale poroniła. Na jej fanpage’u zaczęły się więc pojawiać wyrazy współczucia, a nawet głosy rodziców, których także spotkała podobna osobista tragedia.

Justynko Twoje Dzieciątko nie umarło, zmieniło tylko datę urodzenia... Ono uznało, że czas był nieodpowiedni... Twoje Maleństwo wróci do Ciebie i przytulisz je do piersi prędzej niż myślisz... Tymczasem ja wirtualnie tulę Cię mocno do serca

Czas nie leczy ran. Przykleja na nie tylko plasterek zapomnienia. Strata dzieciątka boli okrutnie ale z czasem coraz mniej. Całkiem boleć nie przestanie...

Też zmarł mój syn dobity na ulicy, przez chwilę było mi przykro ale Tam jest Jemu lepiej...

Jednak niektórzy z komentujących inaczej zinterpretowali zagadkowe słowa mistrzyni, sugerując, że chodziło jej o śmierć… psa. To oburzyło wielu fanów: "Jeśli tu chodzi o psa to muszę przyznać że jesteś nienormalna choć bardzo cie lubię jeśli jednak o dziecko to szczerze współczuję !" – pisał ktoś.

Jak tak można? O stracie psa pisać, ze się straciło ,,Dzieciątko,,?! To grube przegięcie Pani Justyno!

Sprawę skomentowała też na Twitterze dziennikarka Kamila Biedrzycka:

Pośród wielu wyrazów niedowierzania, oburzenia i wsparcia, pojawiały się też i takie wpisy:

Dwuznaczny wpis. Jedni myślą, ze to strata dziecka, inni domyślają sie, ze chodzi o psa. Pani Justyno! Niech sie Pani zastanowi nad tym co Pani umieszcza na Facebooku.

Justyna Kowalczyk jak na razie nie odniosła się do wątpliwości fanów.

Czytaj także: