
Justyna Kowalczyk to silna kobieta, ale zapewnia, że nie jest feministką. Chce, żeby w związku to mężczyzna był silniejszą stroną, a do tego nosił zakupy i otwierał przed nią drzwi. To wystarczyło, by wybitna biegaczka narciarska stała się bohaterką prawicy.
„Justyna Kowalczyk zdradza swój ideał mężczyzny” – ekscytuje się jeden z prawicowych portali. Jaki jest powód tej ekscytacji? Wywiad sportsmenki, która w „Twoim Stylu” opowiada, że chciałaby, aby jej partner dominował w związku i był szarmancki (co objawia się w noszeniu zakupów i otwieraniu drzwi). Dodaje też zdanie-klucz: „Nie jestem feministką”.
W wywiadzie dla „Twojego Stylu” Kowalczyk obszernie opowiada też o kulisach jej występu na Igrzyskach w Soczi. Wtedy spora grupa Polaków emocjonowała się kontuzją śródstopia, której biegaczka narciarska nabawiła się w urodziny, uderzając w nogę stołu. Jedna z najbardziej utytułowanych polskich sportsmenek mówi też o swoich planach na przyszłość, także tych związanych z dalszą karierą sportową i pracą już po jej skończeniu.
czytaj także:
Źródło: "Twój Styl"
