
Solidarna Polska to niewielka partia bez dotacji z budżetu, która prowadzi kampanię skromnymi środkami. Na tym tle wyróżnia się Jacek Kurski, kandydat z Warszawy. Jest go pełno na autobusach, na wielkich banerach wiszących na budynkach, a jego spot emitowany jest w dobrym czasie antenowym na kanałach informacyjnych. Bo kampania to żywioł Kurskiego, a były bulterier PiS nie zamierza poddać się bez walki.
Solidarnej Polski nie stać na kampanię wyborczą, która mogłaby się równać nie tylko z tą prowadzoną przez PO czy PiS, ale także przez Twój Ruch czy PSL. Dlatego politycy tej partii muszą stawiać na pomysłowość. I poza nieco groteskowym organizowaniem dziesiątek konferencji prasowych w sejmowej sali 101 udaje im się to całkiem dobrze.
Szefem sztabu wyborczego jest rzecznik partii Patryk Jaki, który kreuje kampanię na poziomie ogólnopolskim. Jacek Kurski samotnie walczy w Warszawie. To najbardziej medialny polityk Solidarnej Polski, były dziennikarz, ze sporym doświadczeniem w kreowaniu kampanii jeszcze w Prawie i Sprawiedliwości. W 2011 roku chwalił się, że to on odpowiada za dużą część sukcesów kampanii prezydenckiej Lecha Kaczyńskiego.
Jacek Kurski
– Jacek bierze udział w podejmowaniu wszystkich ważnych decyzji sztabu. Jego pomoc jest bardzo ważna i widoczna. Jako partia, która ma prawie najniższy budżet na kampanię musimy być bardzo pomysłowi i to się udaje – przekonuje poseł i wymienia pomysły, z których jest szczególnie dumny. – Konstytucja dla rodziny, osiem spotów tematycznych, wybieranie w głosowaniu przez członków partii spotu do telewizji.
I o ile ogólnopolska kampania partii to oficjalnie dzieło kolegialne, o Warszawę Kurski walczy sam. – To całkowicie jego pomysł. Jacek Kurski bardzo dobrze wykorzystał efekt pierwszeństwa, jako pierwszy postawił na reklamę na autobusach, a inni kandydaci poszli w jego ślady – zachwala Patryk Jaki. – Kurski nadaje tej kampanii tempo, jest liderem – dodaje. I rzeczywiście Kurski jest bardzo widoczny, a za wszystko płaci z własnej kieszeni – partia nie daje mu na walkę o głosy ani złotówki.
Sam Kurski przyznaje, że wkłada sporo wysiłku w swoją kampanię. – Warszawa to wyzwanie, wymagający wyborca, więc to powód osobisty. O Warszawę trzeba walczyć, pokazać ludziom, że mi na Warszawie zależy. Oni to, mam nadzieję docenią – mówił w poniedziałkowym "Bez autoryzacji" Kurski.
Duże zaangażowanie jest potrzebne, bo Warszawa to dla Solidarnej Polski trudny okręg. Zbigniew Ziobro może w ciemno liczyć na dobry wynik w Krakowie, ale o głosy w liberalnej Warszawie będzie ciężko. Jednak przy słabej kampanii PiS-u Kurski jako najwidoczniejszy kandydat prawicy może wywalczyć mandat.
Jest "tylko" jeden warunek. Solidarna Polska musi jeszcze przekroczyć próg 5 procent.
