Podróż autobusem wiąże się z bliskim kontaktem z zapachem drugiego człowieka. Czasami ten zapach powala, niekoniecznie z zachwytu
Podróż autobusem wiąże się z bliskim kontaktem z zapachem drugiego człowieka. Czasami ten zapach powala, niekoniecznie z zachwytu Fot. Gemenacom / shutterstock.com

Na tablicy Facebooka koleżanki z byłej pracy przeczytałam: „ludzie jest bieżąca woda są też i dezodoranty.” Bingo! Akurat trafiła w sedno. Codzienna podróż tramwajem i autobusem potrafi zepsuć humor na cały dzień. Przepocone, nieprane od wielu dni ubrania, ewidentny brak kontaktu z wodą i mydłem i chyba obraza na dezodoranty to chleb powszedni, od którego robi się słabo nie tylko mojemu nosowi, ale i wyobraźni.

REKLAMA
Jednym z moich ulubionych filmów, z których od lat się śmieję jest „Goście, goście” z Jeanem Reno w roli głównej. Bohater wraz ze swoim sługą, podróżują w czasie i teleportują się z głębokiego średniowiecza do naszej współczesności, lat 90. Od przybyszów z dawnych czasów przepotwornie śmierdzi, co zauważa krewna jednego z nich. I na pytanie: kiedy ostatni raz brałeś kąpiel, Jean Reno jej odpowiada: „nie tak dawno. Wpadłem, jakieś dwa miesiące temu do rzeki.”
I to zdanie towarzyszy mi ilekroć wsiadam do tramwaju czy autobusu lub - nie daj Boże - do PKP w sezonie letnim lub grzewczym (licho raczy wiedzieć, kiedy śmierdzi gorzej…). Jest też jeszcze jedno zdanie: częste mycie skraca życie. I chyba to właśnie bardzo siedzi Polakom pod skórą i do tej pory część naszych rodaków kąpie się raz w tygodniu, przed pójściem do kościoła czy do cioci na imieniny. Zły, nieświeży zapach ubrań, potu (tak męskiego jak i kobiecego, sorry dziewczyny, Was to też dotyczy) i nieumytych włosów czy zębów, to niestety "aromaty" miasta.
- Gdybyś jechała wczoraj ze mną wieczorem po całym dniu pracy, zajęć i spotkań, też byś skrytykowała mój zapach - zareagował dziś kolega z pracy na hasło, o czym planuję napisać. Odpowiedziałam, że nie sądzę. Bo po pierwsze, nie jestem awatarem, też się pocę, brudzę i mój zapach się w ciągu dnia lub w czasie większego wysiłku zmienia. A po drugie, jest różnica pomiędzy spoceniem się, a krążeniem w przepoconych rzeczach, z nieumytą pachą z dnia poprzedniego. Z feromonami nie ma to niestety nic wspólnego, choć i takie wytłumaczenie od kilku osób słyszałam.
I zastanawia mnie: o co właściwie chodzi? W Polsce nadal woda bieżąca jest stosunkowo niedroga, jak na jej cenę w UE czy w Wielkiej Brytanii. Najtańsze mydło kosztuje ok. 2 złote, więc wciskanie ludziom kitu: nie myję się, bo mnie nie stać, jest naprawdę przesadą. Podobnie jak drugie alibi: mój zapach to wina nadpotliwości - też mnie nie rusza. Nadpotliwość w dzisiejszych czasach można leczyć, a spocony but czy koszulka, to niestety często efekt zaniedbania.
Z dezodorantami sytuacja wygląda już nieco inaczej, bo dezodorant od kilku lat stał się symbolem wszystkiego, co złe. I zajmuje czołowe miejsce, chyba na równi z kosmetykami z parabenami wśród produktów, których nie należy używać, bo… (i tu cała lista rzeczy, jakie się mogą przytrafić - jak na pudełku papierosów). Ja akurat bez antyperspirantu nie funkcjonuję i mam w głębokim poważaniu historie o szkodliwym działaniu soli aluminium.
Jednak ekolodzy biją na alarm, że dezodoranty i antyperspiranty to zło. W polemikę się nie będziemy wdawać, bo musielibyśmy pożyć jeszcze kilka dekad, żeby się przekonać na własnej skórze czy to prawda?
Ale są też naturalne alternatywy dla antyperspirantów, jak chociażby tani i wykwintny - a jakże - dostępny na każdym kroku, sok z cytryny. Neutralizuje zapach potu. Wystarczy go wetrzeć w skórę pod pachą (umytą wcześniej pachą) i… WOW! Już jest o niebo lepiej! Zresztą co do pach, to przydałoby się je również ogolić, albo w przypadku mężczyzn - przynajmniej przyciąć włosy, ale to jest temat szeroki, na zupełnie inną okazję…
logo
Dziś można kupić mydło w każdym kolorze, o każdym zapachu. Chemiczne, naturalne, organiczne Fot. Ross Eliott / http://bit.ly/1tk2Ope / CC - BY / http://bit.ly/1mhaR6e
Na koniec zostały nam ubrania. Nieprane ubrania. Naprawdę to, że nie widać na nich plam, jeszcze nie świadczy o tym, że się nadają do włożenia między ludzi. Bo jeśli smażyło się w nich cebulę czy rybę, albo spędziło upojną noc na imprezie gdzie można było palić, nie powinno się w nich iść do pracy, szkoły czy autobusu.
Jeżeli jakimś cudem właścicielowi spoconej koszuli czy spodni ich „zapaszek” nie przeszkadza, to znaczy, że albo nie posiada aplikacji: zmysł węchu. Albo nie szanuje A. siebie B. towarzyszy podróży lub osób, które spędzą z nimi osiem godzin biurko w biurko.
Litości! Robi się coraz cieplej, wszyscy jesteśmy ludźmi, tak samo oddychamy, jemy, pijemy i pocimy się. Myjmy się. I pierzmy ubrania. To tylko niewielki wysiłek, a efekt docenią wszyscy. Czystość naprawdę nie jest aż tak kosztowna, za to koszty jakie ponoszą ludzie, narażeni na obcowanie z brudasem i fleją - ogromne.