
Barki transportowe płynące po Wiśle to bardzo rzadki widok. Żegluga tranzytowa na “królowej polskich rzek” zamiera od lat. Teraz ma się to zmienić: wkrótce rusza pierwszy z przetargów mających na celu “odtworzenie drogi wodnej E-40 od Bałtyku do Morza Czarnego”. To wspólny polsko-białorusko-ukraiński projekt.
REKLAMA
Z Odessy Dnieprem aż do Kijowa, później na północ ku Białorusi, następnie Prypecią przez Pińsk aż do granicy z Polską. Potem Bug, Wisła i na północ wprost do Gdańska – tak w teorii przebiega międzynarodowa droga wodna E40, która łączy Bałtyk z Morzem Czarnym.
Dlaczego w teorii? Ponieważ nigdy nie zadbano o to, żeby cały odcinek trasy był w pełni żeglowny. Dotyczy to przede wszystkim żeglowności na odcinku Bugu od Brześcia do Warszawy.
Portal Euroinfrastructure.eu podaje, że na przełomie czerwca i lipca zostanie ogłoszony międzynarodowy przetarg na opracowanie studium wykonalności projektu polegającego na “odtworzeniu drogi wodnej E-40 od Bałtyku do Morza Czarnego”.
Prace nad strategią i planami szlaku wodnego E-40 realizowane są w ramach Programu Współpracy Transgranicznej Polska-Białoruś-Ukraina 2007-2013. Na ten cel przeznaczono ponad 900 tys. euro. 90 proc. tej kwoty pochodzi ze środków unijnych, a pozostałe 10 proc. to wkład własny partnerów projektu. CZYTAJ WIĘCEJ
Czemu służyć ma ta inwestycja? Chodzi przede wszystkim o odtworzenie rzecznego transportu na międzynarodową skalę. Zamiast rozjeżdżających nasze drogi tirów towary woziłyby barki. Takie rozwiązanie miałoby też walor ekologiczny (mniej spalin, mniejsza emisja CO2), a także turystyczny – na całej trasie można liczyć na rozwój żeglugi turystycznej.
Źródło: Euroinfrastructure.eu

