"Typowy bloger" czyli chipsy, długie włosy i obrzydzenie sportem. Paweł Lipiec: Obalę ten mit

"Typowy bloger" czyli chipsy, długie włosy i obrzydzenie sportem. Paweł Lipiec: Niektórzy nie są w stanie podbiec
"Typowy bloger" czyli chipsy, długie włosy i obrzydzenie sportem. Paweł Lipiec: Niektórzy nie są w stanie podbiec
Stereotyp "człowieka z internetu" delikatnie mówiąc nie wygląda dobrze. Niezależnie, czy mówimy o "typowych informatykach" czy o blogerach, widzimy osobnika dosyć zaniedbanego i nieco oderwanego od prawdziwego życia. Jak mówi bloger Paweł Lipiec, jest to obraz zafałszowany, choć i wśród blogerów nie brakuje tych, którzy raczej brzydzą się wysiłkiem fizyczny. On sam postanowił postanowił niedawno "wrócić" do realu i przebiec maraton. – Jak się chce, to jest czas na pracę, dziecko, książkę, ale i na bieganie – mówi Lipiec.



Jak byś opisał stereotypowy wizerunek blogera?

Paweł Lipiec:
Myślę że przypomina trochę stereotypowego informatyka, który tak naprawdę nie istnieje. Jest to taki gość, który siedzi cały dzień przy komputerze i klepie te swoje „posty”. Choć dziś ten stereotyp blogera jest już bliższy wyobrażeniu blogera, który siedzi ze swoim makiem w Starbucksie. Obaj dobrze wiemy, że to nie jest prawdziwy obraz. Z pewnością istnieje jakiś ogólny, choć mylny obraz "typowego blogera” w głowach ludzi, którzy sam zjawiskiem blogów specjalnie się nie interesują. Tak samo każdy z nas ma jakieś wyobrażenie o pracy dziennikarza czy o wyglądzie dziennikarzy radiowych, których jednak głównie słyszymy. Te wyobrażenia raczej nie pokrywają się z rzeczywistością.


Jak jeszcze byś go opisał?

Boje się, że jeśli cały czas mówimy o stereotypie, to pokutuje przekonanie, że to osoba która cały dzień nic nie robi, bumeluje, ma dużo wolnego czasu, raz na jakiś czas napisze jakiś tekst i oczywiście bierze za to kupę kasy od firm, z którymi współpracuje. W ciągu dnia strzeli sobie parę fotek na mieście, w jakiejś kawiarni i to jest cała jego praca.

I ze sportem raczej nie ma nic wspólnego.


Raczej nie. Stereotypowy bloger jest gościem, który ma spokojne poranki, leniwe popołudnia i jeżeli w jego życiu pojawia się wysiłek fizyczny, to jest on związany z wieczorną imprezą, a nie ze sportem.

A gdybyśmy chcieli trochę odczarować wizerunek środowiska, to jak by wyglądało?



Rozstrzał w środowisku blogerów jest tak ogromny, że trudno stworzyć jednolity obraz blogera. Są to ludzie bardzo aktywni, którzy często jeżdżą na konferencje, spotykają się lubią poznawać ciekawych ludzi i są bardzo otwarci. jednak z drugiej strony są też osoby, które prowadzą bardzo popularne blogi ale nawet nie postrzegają siebie jako blogerów. Są zamknięci w sobie i jest im dobrze z ich introwertyzmem i nie potrzebują niczego zmieniać.

Również jeśli chodzi o aktywność fizyczną to znam sporo osób z tego środowiska, które zaczęły biegać w tym roku, czy 2-3 lata temu. Jest też wielu takich blogerów, którzy mówią że "jeśli chodzi o bieganie, to niekoniecznie". Nawet nie są w stanie podbiec do autobusu bo im się nigdzie nie śpieszy. Sami mówią, że wysiłek fizyczny nie jest dla nich.

A jak było z Tobą jeszcze parę miesięcy temu?


Przypominam sobie rozmowę z kolegą (pozdrawiam z tego miejsca Arvinda z FitBack.pl), który tłumaczył mi że, młodzi rodzicie "dziadzieją". Jak tylko pojawia się w ich życiu dziecko, przestają cokolwiek robić, siedzą w domach i nie podejmują żadnej aktywności fizycznej. Ja się wtedy broniłem, że wychowywanie dziecka nie jest takie proste, że trzeba mieć na to dużo czasu, że człowiek jest zmęczony i naprawdę ma wszystkiego dosyć, zwłaszcza po kolejnej nieprzespanej nocy. A On mi bezczelnie wypalił: Paweł, to są tylko wymówki. Szukasz powodu, aby nie wyjść z domu i się nie ruszyć. Gdybyś chciał, to znalazłbyś na wszystko czas. Pamiętam, że mocno się o to pospieraliśmy.

Kilka lat temu bardzo intensywnie trenowałem i brakowało mi tego. Gdy zdecydowałem się na powrót do sportu i zacząłem treningi, zobaczyłem, że Arvind miał rację. Okazało się, że jest czas na trening co dwa dni i spokojnie człowiek ze wszystkim się wyrabia. Jak się chce, to jest czas na pracę, dziecko, książkę, ale i na bieganie czy na piłkę. Wszystko kwestia odpowiedniego zaplanowani tygodnia. O, nawet na rozmowę z Tobą znalazłem chwilę ;).

Czy nie wydaje ci się, że wpadliśmy w pewną pułapkę internetowo-facebookową? Zamiast dbać o swój rozwój w realu, zdrową sylwetkę itd, większą wagę przykładamy do swojego wizerunku w sieci?


Facebook i cała społecznościowa część internetu jest takim narzędziem, które u wielu stwarza pokusę pójścia na skróty. Ludzie tworzą swoje alter ego w internecie, a to co widać w sieci, nie odpowiada rzeczywistości. Na co dzień wielu zachowuje się zupełnie inaczej, niż to co możemy zobaczyć na profilu społecznościowym. Jeśli nie widzisz człowieka, tego jak on się zachowuje w trakcie rozmowy to tracisz te 80 proc. przekazu. Możemy nie złapać ironii, sarkazmu itd. Obraz danej osoby, który powstał jedynie na podstawie aktywności na Facebooku jest zafałszowany.

Czym właściwie zajmujesz się w internecie?


Już od dziesięciu lat piszę blogi. Założyłem pierwsze w Polsce forum pomocy technicznej dla blogerów, kiedy były one jeszcze zdecydowanie mniej popularne. Kiedyś organizowałem spotkania dla blogerów w Warszawie. A teraz, po pracy w Allegro piszę głównie o zakupach internetowych i ostatnio trochę o bieganiu siłą rzeczy. Zawodowo wspieram współpracę marek w blogosferze oraz działania content marketingowe.

Czy jest tak, że bloger interesujący się technologiami prowadzi mniej zdrowy tryb życia, od lifestylowego?

Nie sądzę. Wbrew pozorom blogerzy technologiczni mają łatwiejszy dostęp do pewnych gadżetów, podobnie jak dziennikarze z tej branży. A gadżetów wspierających aktywności fizyczną jest coraz więcej, więc nawet testowanie takich przedmiotów, które mierzą ilość kroków, które dzisiaj zrobiłeś, czy badających cykl twojego dnia, ile spałeś, ile się ruszałeś itd jest co raz więcej. To pomaga i mobilizuje nawet tych, którzy cenią sobie siedzący tryb życia do tego, aby się jednak poruszać. Myślenie w taki sposób, że ci goście od technologii są bliżej stereotypu "pana informatyka", czyli długie włosy i zero ruchu tworzy fałszywy obraz.

A jak środowisko blogerskie zareagowało na to, że zaczynasz biegać?


Tak jak wspomniałem mam sporo aktywnych sportowo znajomych. Część z nich biega od dłuższego czasu, dzięki temu spotkałem się ze świetną reakcją. Dostałem mega pozytywny zastrzyk energii już na starcie. Masa dobrych słów i trzymanych kciuków (nawet przez znajomych z pracy) dodały mi dodatkowych skrzydeł już na starcie. To bardzo mobilizuje - przecież nie mogę zawieść tych wszystkich ludzi, którzy tak mi dopingują.

Myślisz że blogerzy, z uwagi na swoją niezwykłą popularność, mogą już dziś odgrywać ważne role społeczne, poprzez propagowanie pozytywnych postaw, zdrowego trybu życia itd? Rolę tę znakomicie pełnią niektórzy celebryci.

Oczywiście, że tak. Nie chciałbym teraz kreować jakiegoś fałszywego obrazu i mówić o ogromnym pływie blogerów na Świat. Nadal telewizja i celebryci mają o wiele większą skalę oddziaływania niż blogerzy, ale my też możemy zrobić wiele rzeczy, choć na nieco mniejszą skalę. Jest cała masa akcji charytatywnych promowanych przez blogerów. "Lekko stronniczy" regularnie angażują się w projekty charytatywne. Zresztą nie tylko oni. Ja ze znajomymi blogerami nagraliśmy kiedyś audiobooka, z którego dochód był przeznaczony na dzieci niewidzące. Nadal można go pobrać ze strony audioteki (http://audioteka.pl/loko) i pomóc dzieciakom. Jest sporo rzeczy które robimy, tylko one niekoniecznie odbijają się szerokim echem w mediach tradycyjnych, ale przynoszą one konkretne korzyści. Każdy człowiek ma możliwość wpływania na otaczającą go rzeczywistość, a dzięki temu, że w pewnych kręgach jesteśmy bardziej rozpoznawalni, możemy zrobić trochę więcej niż przeciętny Kowalski.

Czy nie boisz się, że przebiegniemy maraton, a później zabraknie motywacji i wrócisz do starego trybu życia?

Ja na razie nie myślę jeszcze o tym maratonie. Skupiam się na 10 kilometrach, które mamy przebiec. Nie przejść, tylko przebiec 10 kilometrów non stop biegiem. To będzie dla mnie pierwszy sukces. Jak uda mi się przebiec półmaraton i maraton, to będę naprawdę przeszczęśliwym człowiekiem. Ale czy po wszystkim nie usiądę i nie powiem sobie, że osiągnąłem wszystko co było do osiągnięcia?

Myślę że tak nie będzie. Maratonów można przebiec więcej niż jeden raz, można poprawić czas, podjąć wyzwanie przebiegnięcia większej ilości maratonów w krótkim czasie. Poza maratonami są jeszcze inne biegi - dłuższe, trudniejsze niż maraton. Niektórzy biegacze startują z czasem w triathlonie. Myślę, że ten pierwszy maraton, to będzie początek a nie koniec.