
1 na 3 matki uczestniczące w ankiecie Domu Badawczego Maison przyznaje, że wśród nagród za dobre zachowanie ich dzieci są też pieniądze. Eksperci są jednak zgodni: To droga na skróty, bo dziecko zamiast na pożądanym zachowaniu koncentruje się tylko na finansowej nagrodzie.
W końcu już tak się zmęczyliśmy tą sytuacją, że… wrzucaliśmy mu do skarbonki złotówkę za każdą spędzoną samodzielnie noc. (...) I powiem Wam, że całkiem szybko nasz syn zaczął sypiać sam, a o złotówkach prędko zapomniał. CZYTAJ WIĘCEJ
Okazuje się, że taki właśnie “finansowy” patent na dziecko jest wśród polskich rodziców dość popularny: z badania “Polskie matki”, opisanego przez RMF FM, przeprowadzonego przez Dom Badawczy Maison wynika, że ⅓ z nich za dobre zachowanie nagradza dzieci pieniędzmi. A wśród mam 10-12-latków robi tak aż 50 proc. Czy to dobra metoda wychowawcza?
Robert z Warszawy twierdzi, że taki sposób dyscyplinowania dzieci to “porażka”: – W przedszkolu mojej córki jest dziewczynka, która za zdjęcie kurtki w szatni dostaje cukierka. To absurd – twierdzi Robert, dodając, że jego córka została tak wychowana, by nie spodziewać się nagród rzeczowych za oczywiste zachowania, których się od niej oczekuje.
Wychowując dziecko i ucząc je, że powinno sprzątać, zdobywać dobre stopnie i dobrze się zachowywać, kształtujemy jego wewnętrzne normy. Jeśli zamiast tego do określonych zachowań będziemy je namawiać tylko nagrodami, nigdy nie zrozumie, dlaczego te czynności same w sobie są ważne. Płacenie nie może zastępować rozmowy o wartościach.
Podobnego zdania jest psycholog i psychoedukator Jarek Żyliński. – Takie metody wychowawcze potrafią być doraźnie skuteczne, ale ich stosowanie powoduje, że dziecko koncentruje się na nagrodzie, a nie na samym zachowaniu. Zwłaszcza, jeśli nie rozumie jego sensu – mówi Żyliński.
Dlatego też eksperci podkreślają, żeby jeśli tylko to możliwe, tłumaczyć dzieciom sens tego, czego się od nich oczekuje. W niektórych przypadkach bywa to jednak trudne. Co wtedy?
Jeśli na przykład dziecko nie rozumie, dlaczego ma iść do szpitala na poważną operację i nie da mu się tego przekonująco wytłumaczyć, wówczas można obiecać mu jakąś nagrodę, która odwróci jego uwagę od tego konkretnego, ciężkiego doświadczenia.
Również Dorota Zawadzka nie twierdzi, że rodzice powinni całkowicie zrezygnować ze stosowania nagród. Sztuka polega jednak na tym, by nie przekroczyć cienkiej granicy między nagrodą a przekupstwem. – Lepiej jest, gdy nagrodą staje się czas i uwaga rodziców, czyli np. wspólne wyjście do zoo, a nie przedmioty, prezenty, a zwłaszcza – pieniądze – mówi Zawadzka.



