
“Niestety, nie biłem synów” – wyznał europoseł Kongresu Nowej Prawicy Jarosław Iwaszkiewicz dodając, że lanie “niejednej żonie(...) pomogłoby wrócić na ziemię”. Teraz twierdzi, że ironizował, ale oburzeni jego słowami nie bardzo w to wierzą. Ale w całej tej sprawie umyka najciekawsze: że z opiniami posła na temat “wychowania przez bicie” zgadza się bardzo wielu Polaków.
Ludzie są tak różni, że nie można ich wrzucać do jednego worka. I jestem przekonany, że niejednej żonie taka reakcja by pomogła wrócić na ziemię. CZYTAJ WIĘCEJ
Liczne głosy potępienia sprawiły, że europoseł postanowił się ze swoich słów wytłumaczyć. W opublikowanym na Facebooku oświadczeniu przekonywał, że fragment wywiadu dotyczący bicia dzieci i kobiet “w żaden sposób nie oddawał intencji jego słów". Iwaszkiewicz dał do zrozumienia, że jego wypowiedź miała ironiczny charakter.
Jarosław Iwaszkiewicz Sarkazm i ironia, którymi się posłużyłem, miały tylko i wyłącznie uwypuklić i ośmieszyć pojawiające się w ostatnim czasie nieustające ataki i przekłamania dotyczące rzekomych wypowiedzi przedstawicieli Kongresu Nowej Prawicy, a w szczególności Prezesa Janusza Korwin-Mikke. CZYTAJ WIĘCEJ
Tłumaczenie europosła nie przekonało jednak wszystkich: nawet niektórych zwolenników KNP komentujących tę wypowiedź na fanpage’u Iwaszkiewicza. Dlatego wkrótce zapewne rozpęta się dyskusja o tym, co “naprawdę” na myśli miał europoseł. I w tym zgiełku umknąć może nam wszystkim coś bardzo ciekawego: że w gruncie rzeczy słowa Iwaszkiewicza (ironiczne czy nie) oddają poglądy naprawdę dużej grupy Polaków. I są na to twarde dowody.
Jedno z ostatnich badań na temat bicia dzieci przeprowadził w 2013 roku TNS OBOP. Z opublikowanych w listopadzie analiz wynikało nie tylko, że 60 proc. ankietowanych akceptuje klapsy wymierzane dzieciom, ale także, że 40 proc. respondentów nie widzi nic złego w “biciu dzieci”. Dokładnie ⅓ badanych stwierdziła też, że bicie to skuteczna metoda wychowawcza.
Jak czytać te wyniki? Wydaje się, że niestety nie odzwierciedlają one do końca prawdziwej skali akceptacji dla domowej przemocy: to, co jedni nazwą dyktatem politycznej poprawności, a drudzy powolną poprawą języka publicznej debaty, sprawia, że respondenci mogą dostosowywać swoje odpowiedzi do tego, “co wypada odpowiedzieć”. A przecież eksperci od lat powtarzają, że "bicie dzieci zawsze jest przemocą".
Przemoc jest zawsze wtedy, kiedy wykorzystuje się swoją uprzywilejowaną pozycję wobec osoby słabszej. Bicie dzieci, nawet przysłowiowy klaps, jest więc przemocą, w dodatku wynikającą z bezsilności. Czytaj więcej
W efekcie, przyzwolenie na “klapsy” czy okazjonalne uderzenie żony (“bije to kocha”), może być w naszym społeczeństwie nawet wyższe, niż pokazują dane. I właśnie to, a nie historia bulwersującej (albo w słabym stylu ironicznej) wypowiedzi Jarosława Iwaszkiewicza, to coś naprawdę smutnego...


