fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta

Sztuczny susz jajeczny, który w całym kraju dodawano do makaronów i słodyczy może zawierać metale ciężkie i powodować salmonellę - ustaliła "Gazeta Wyborcza". W wyniku dziennikarskiego śledztwa, redakcja wykryła, że zakład, w którym produkowano substancję był kontrolowany przez Sanepid, którego szefem jest szwagier właściciela.

REKLAMA
Jeszcze nie ucichły echa afery solnej, w czasie której okazało się, że na nasze stoły trafiała żywność wyprodukowana przy użyciu soli przemysłowej, a dziennikarze wykryli kolejne niebezpieczne dla zdrowia substancje. "Gazeta Wyborcza" publikuje dziś obszerny tekst, w którym opisuje, jak przedsiębiorca z Kalisza produkował susz jajeczny prawdopodobnie zawierający rakotwórczy kadm oraz ołów i przez lata pozostawał bezkarny.
Śledztwo "GW" wykazało, że Krzysztof Z., właściciel zakładu, w którym produkowano substancję, przez lata zwodził lokalny Sanepid i inspektorów weterynarii. Za każdym razem, gdy ci chcieli kontrolować zakład, okazywało się, że produkcja została przerwana, a w magazynie znajdują się worki z gotowym produktem.
Autor tekstu ustalił, że szefem lokalnego sanepidu w Kaliszu był szwagier Krzysztofa Z. Ten zapewnia co prawda, że zawsze starali się rzetelnie kontrolować zakład, ale "GW" zwraca uwagę: "dopiero gdy susz docierał w inne rejony kraju, wykrywano w nim salmonellę. Przypadek?".
Sprawą zajmuje się CBA.