Antoni Macierewicz twierdzi, że wybory czerwcowe zostały sfałszowane
Antoni Macierewicz twierdzi, że wybory czerwcowe zostały sfałszowane Fot. Jarosław Kubalski / Agencja Gazeta

Antoni Macierewicz i Tomasz Nałęcz pokłócili się u Jana Pospieszalskiego o wybory czerwcowe. Polityk PiS twierdził, że „tamte, częściowo wolne wybory były sfałszowane”. Zorganizowano je po to, by utrzymać przy władzy Jaruzelskiego i Kiszczaka. Na te słowa oburzył się Nałęcz, który nie mógł zrozumieć, dlaczego człowiek KOR-u i „Solidarności” mówi o wielkiej zdradzie. – Mam ochotę powtórzyć za Lindą: nie chce mi się gadać – powiedział prezydencki doradca.

REKLAMA
Do swojego programu „Bliżej” Jan Pospieszalski zaprosił Tomasza Nałęcza, Antoniego Macierewicza oraz Jarosława Gowina. Tematem rozmów była 25. rocznica wyborów czerwcowych. Według opinii polityka Prawa i Sprawiedliwości była to zaprzepaszczona okazja, by pozbyć się komunistów.
- Tamte, częściowo wolne wybory,były sfałszowane. 1989 rok był szansą, ale niewykorzystaną. Wybory nie były żadnym wyborem, tylko sfałszowanym kontraktem politycznym, mającym utrzymać przy władzy Jaruzelskiego i Kiszczaka – mówił Antoni Macierewicz. Następnie wiceprezes PiS dodał, że po 1989 roku jedyne co się zmieniło to dekoracje i hasła. Zdaniem Macierewicza agenci są dowartościowani, czego dobitnym przykładem jest przyznanie orderu Michałowi Boniemu.
Na te słowa oburzył się Nałęcz. Doradca prezydenta powiedział, że gdyby nie bohaterska karta Macierewicza w okresie PRL-u, to już dawno opuściłby studio. Następnie dodał, że wiceprezes PiS nie powinien takich rzeczy mówić. Zwłaszcza, że Jarosław Kaczyński był bliskim współpracownikiem Lecha Wałęsy, architekta zmian. Następnie zapytał się Macierewicza: „Czy jest pan wiceprezesem prezesa oszusta?”
Po stronie polityka PiS-u stanął Jarosław Gowin. – Naród zasługuje na to, żeby znać całą prawdę (...) Okrągły stół był potrzebny, ale problem polegał na czym innym: na tym, że po czwartym czerwca część opozycji uznała za konieczność dotrzymywanie umów. A przecież nie wolno dotrzymywać umów zawartych z bandytą – uważał szef Polski Razem.
Następnie Nałęcz zaczął wymieniać korzyści, jakie były efektem ustaleń Okrągłego Stołu. Później pytał, czy Macierewiczowi, byłemu opozycjoniście, przystoi krytykować tamte lata. Te słowa oburzyły wiceprezesa PiS-u. Przypomniał Nałęczowi, że w czasach PRL-u należał do PZPR-u, więc powinien się zastanowić, czy ma prawo do takich osądów.

źródło: Onet.pl