Banki zacierają ręce. Większość z 750 mld oszczędności Polacy trzymają na nieoprocentowanych depozytach

Nasze oszczędności trzymamy na słabo oprocentowanych rachunkach i prędzej czy później  przeznaczamy głównie na zachcianki.
Nasze oszczędności trzymamy na słabo oprocentowanych rachunkach i prędzej czy później przeznaczamy głównie na zachcianki. Fot. Shutterstock.com
Finansiści wystawiają nam druzgocącą opinię. Zaledwie co czwarty Polak umie policzyć koszty odsetek. Większość trzyma gotówkę w domu. 28 procent osób jest rozrzutnych. Żeby chociaż mieli co wydawać... Gdzie tam, wydają wszystko i żyją od pierwszego do pierwszego.


Polacy zgromadzili 750 miliardów złotych oszczędności – wynika z szacunków AXA Życie. Całkowite oszczędności Polaków na koniec ubiegłego roku wyniosły 1,16 bln zł. Z tego 300 mld zł to środki w otwartych funduszach emerytalnych, na które obywatele nie mają wpływu, a ponad 100 mld zł to gotówka w obiegu. „Do zagospodarowania” pozostaje ok. 750 mld zł. W teorii, bo w praktyce nie wiemy lub nie chce nam się mądrze ulokować tych nadwyżek pieniędzy – twierdza eksperci.


Prezent dla banku
– I z tym jest problem, ponieważ oszczędzanie to odkładanie pieniędzy w taki sposób, by pracowały, przynosiły dochód. Aż 70 proc. środków trzymamy na depozytach w banku, często w sposób nieoprocentowany – komentuje Łukasz Hajduk z towarzystwa AXA Życie.


Bankowcy zacierają ręce. Zwykły rachunek rozliczeniowy oprocentowany jest symbolicznie, zazwyczaj ułamkiem procenta. A lokaty bankowe najczęściej pomiędzy 3,5 a 4 procent (dane porównywarki Comperia). Oznacza to, że zyski i odsetki z pracującego kapitału zasilają głównie kieszenie finansistów. „Oświeconych” i inwestujących swoje pieniądze Polaków jest garstka. 80 mld zł ulokowali w funduszach inwestycyjnych, blisko 50 mld zł w ubezpieczeniowych funduszach kapitałowych, a po kilka miliardów zainwestowali w akcje spółek giełdowych i obligacje skarbowe.



Finansowi analfabeci
Nie umiemy liczyć, jesteśmy leniwi, ale buzie to mamy pełne frazesów o konieczności oszczędzania – taką druzgocącą opinię wystawiają nam sami finansiści. Pokazują to raporty „Postawy Polaków wobec oszczędzania” Fundacji Kronenberga przy banku CitiHandlowy czy „Badania Oszczędności Polaków” publikowane przez Getin Noble Bank.

– Jeśli 80 proc. deklaruje, że powinno się oszczędzać na czarną godzinę, emeryturę czy posag dla dziecka, bo takie są najczęstsze wskazania, to tylko 20-25 proc. rzeczywiście oszczędza – komentuje Łukasz Hajduk. Do tego szczytne cele szybko zamieniamy na drobne przyjemności, wydając kapitał na najbliższego wakacje, albo zakup nowszego samochodu.


28 procent Polaków przyznaje, że żyje rozrzutnie (raport Fundacji Kronenberga), ponad połowa Polaków wydaje na bieżąco wszystkie dochody. Niestety, styl życia nie idzie w parze z możliwościami. Zazwyczaj po rozpuszczeniu miesięcznej wypłaty (1500-4000 złotych) pod koniec miesiąca mają już problem z opłaceniem rachunków.

Galeriowiec i gadżeciarz
Bank tak opisuje jednego z rozrzutnych biorących udział w badaniu: Janusz (48 lat) jest kierownikiem sklepu obuwniczego we Wrocławiu. Ma żonę i dwójkę nastoletnich dzieci. Weekendy spędza z rodziną w galerii handlowej na zakupach. Jest „gadżeciarzem”, a o swoich „zdobyczach” lubi rozmawiać z kolegami z pracy.

Wakacje spędza z rodziną w Egipcie lub Bułgarii, na których opłacenie zaciąga kredyty lub bierze pożyczki. Jest osobą rozrzutną i zdarza się, że pod koniec miesiąca brakuje mu pieniędzy na podstawowe płatności. Ostatnio jednak udało mu się odłożyć pewną sumę pieniędzy, za które planuje kupić nowy aparat fotograficzny, którym można robić zdjęcia pod wodą.


Zaledwie co czwarty Polak umie policzyć koszty odsetek. Bank CitiHandlowy zadał proste pytanie: bierzesz 1000 kredytu na 18 miesięcy, z oprocentowaniem 10 proc. rocznie, ile zapłacisz w sumie bankowi? Poprawnej odpowiedzi ( z grubsza 1150 zł) udzieliła co czwarta osoba. Tyle samo bezradnie rozłożyło ręce, a reszta podawała błędne wyniki. Kilka osób stwierdziło, że płacąc raty terminowo oddadzą tyle, ile wzięli.

Strachliwi ciułacze
Grupę zapobiegliwych i oszczędnych Polaków banki szacują na około 29 procent. To osoby, które nawet kupując bułki i bilety autobusowe szukają drobnych oszczędności. Udaje im się zaoszczędzić od 100 do 500 złotych miesięcznie. Najbezpieczniejszym sposobem zarządzania nadwyżkami finansowymi według Polaków jest trzymanie gotówki w domu, a także inwestowanie w nieruchomości lub ziemię. – Te ostatnie to dalekosiężne cele, które trudno zrealizować. Dlatego większość środków trzymamy na koncie osobistym – twierdzą eksperci Citihandlowego.

W ten sposób ponad 500 mld przynosi pożytki finansistom, a nie samym oszczędzającym. W jednym punkcie bankowcy i finansiści krytykują samych siebie. Po aferach jak Amber Gold oraz słynnych lokatach przynoszących straty, sami stwierdzają, że produkty bankowe są złożone i odstręczające.