– Nie ma dla nas miejsca w mediach – mówi Jan Pietrzak.
– Nie ma dla nas miejsca w mediach – mówi Jan Pietrzak. Fot.R.Mielnik/Agencja Gazeta

– Ja mam większe zasługi w obaleniu komunizmu niż to towarzystwo, które trzy dni temu stało na trybunach – mówi Jan Pietrzak. I dodaje, że w Polsce wciąż jest cenzura, przez którą jego Kabaret pod Egidą został przeniesiony do grona kabaretów wyklętych, artystów zakazanych i nielegalnych.

REKLAMA
Obchody 25. rocznicy wyborów 4 czerwca nie spotkały się z uznaniem Jana Pietrzaka. Nie wziął w nich udziału, a to dlatego, że uważa, iż jego zasługi w obaleniu komunizmu są większe niż „tego towarzystwa, które stało na trybunach”.
Jan Pietrzak
satyryk

25 lat temu mówiliśmy takie rzeczy, że od Łaby do Władywostoku nikt czegoś takiego nie formułował! Nasz kabaret był niesamowicie popularny zwłaszcza w kręgach młodzieży solidarnościowej. To była nasza główna klientela. Oni godzinami przegrywali na taśmy nasze programy. Młodzi wiedzieli, że jest taki kabaret, który mówi prawdę o komunie, mogli u nas poczuć smak wolności i „pogardę dla szpiclów, katów, tchórzy”

Źródło: "Gazeta Polska Codziennie"

Artysta uważa także, że wolność, która panuje w Polsce, jest iluzoryczna, wciąż bowiem musi borykać się z cenzurą. – Po tym jak 25 lat temu nastała wolność, trwa zakaz pokazywania mojego kabaretu, mojej historii, piosenki „Żeby Polska była Polską”. Zostaliśmy przeniesieni do grona kabaretów wyklętych, artystów zakazanych i nielegalnych – mówi autor Kabaretu pod Egidą. – W mediach nie ma dla nas miejsca, nawet wspomnień nie ma gdzie puścić.

Źródło: stefczyk.info