
– Ja mam większe zasługi w obaleniu komunizmu niż to towarzystwo, które trzy dni temu stało na trybunach – mówi Jan Pietrzak. I dodaje, że w Polsce wciąż jest cenzura, przez którą jego Kabaret pod Egidą został przeniesiony do grona kabaretów wyklętych, artystów zakazanych i nielegalnych.
25 lat temu mówiliśmy takie rzeczy, że od Łaby do Władywostoku nikt czegoś takiego nie formułował! Nasz kabaret był niesamowicie popularny zwłaszcza w kręgach młodzieży solidarnościowej. To była nasza główna klientela. Oni godzinami przegrywali na taśmy nasze programy. Młodzi wiedzieli, że jest taki kabaret, który mówi prawdę o komunie, mogli u nas poczuć smak wolności i „pogardę dla szpiclów, katów, tchórzy”
Artysta uważa także, że wolność, która panuje w Polsce, jest iluzoryczna, wciąż bowiem musi borykać się z cenzurą. – Po tym jak 25 lat temu nastała wolność, trwa zakaz pokazywania mojego kabaretu, mojej historii, piosenki „Żeby Polska była Polską”. Zostaliśmy przeniesieni do grona kabaretów wyklętych, artystów zakazanych i nielegalnych – mówi autor Kabaretu pod Egidą. – W mediach nie ma dla nas miejsca, nawet wspomnień nie ma gdzie puścić.
Źródło: stefczyk.info

