Chore dzieci w luce prawnej. Nie chcą ich ani rodzice, ani państwo, a polityce bezradnie rozkładają ręce.
Chore dzieci w luce prawnej. Nie chcą ich ani rodzice, ani państwo, a polityce bezradnie rozkładają ręce. fot. Bartłomiej Barczyk/Agencja Gazeta

Ciężko chore dzieci w Piszkowicach przed eurowyborami miały zapewnienie od ministra pracy i posłanki PO Magdaleny Kochan, że Sejm jak najszybciej znowelizuje prawo, co pozwoli przeznaczyć dodatkowe pieniądze dla ośrodka. Teraz politycy nie kwapią się do działania, a dzieci nie otrzymują należnych im świadczeń.

REKLAMA
Dzieci z Zakładu Leczniczo-Opiekuńczego w Piszkowicach w Kotlinie Kłodzkiej w maju były zapewniane przez ministra pracy, że zajmie się sprawą, tak by ZLO mogły sprawować instytucjonalną pieczę nad swoimi maluchami i by mogły dostać na nie pieniądze (1688 zł miesięcznie) – informuje "Gazeta Wyborcza".
Podopieczni z Piszkowic nie mają uregulowanego statusu prawnego. Są porzucone przez rodziców, a ośrodek w którym przebywają w świetle obecnego prawa nie może sprawować nad nimi zinstytucjonalizowanej pieczy zastępczej. Dlaczego? Ponieważ posłowie, którzy 2011 roku uchwalali ustawę, zapomnieli o zakładach takich jak w Piszkowicach.
To właśnie obiecali zmienić politycy przed eurowyborami. Magdalena Kochan, wiceszefowa komisji polityki społecznej i rodziny, przedstawiła nowelizację ustawy w Sejmie 6 czerwca, ale bez zapisu, o tym że ZLO mogą sprawować pieczę zastępczą... Posłanka PO tłumaczy, że w zamian taką funkcję mogą sprawować inne placówki, np. regionalne placówki opiekuńczo-wychowawcze.
Jak donosi gazeta, projekt w ogóle może nie zostać poddany głosowaniu, bo Ministerstwo Sprawiedliwości twierdzi, że ogranicza kompetencje sądu opiekuńczego, co jest sprzeczne z konstytucją.

Źródło: "Gazeta Wyborcza"