Dlaczego wciąż nie ma zarzutów dla pirata drogowego?
Dlaczego wciąż nie ma zarzutów dla pirata drogowego? Fot. YouTube

– Cała Polska widziała, jak facet jechał – irytuje się w rozmowie z portalem Gazeta.pl prof. Piotr Kruszyński, którego oburzyło, że prokuratura wciąż nie postawiła piratowi drogowemu z Warszawy zarzutów. Ale mecenas Jacek Dubois w rozmowie z naTemat twierdzi, że zwłoka nie powinna nas dziwić: – Państwo nie może działać na ślepo – twierdzi. Ale mocno krytykuje władze.

REKLAMA
Sprawa kierowcy BMW, którego rajd po stolicy na YouTube’ie oglądała już chyba cała Polska, trwa już tydzień. Przez ten czas słyszeliśmy ze strony policji i władz kolejne zapewnienia o tym, że ręka sprawiedliwości wkrótce “Froga” dosięgnie.
Jak na razie jednak nic takiego się nie stało. Najpierw prokuratura sugerowała, że “w tej sprawie nie ma przestępstwa”, teraz zaś analizuje nagranie, by potwierdzić jego autentyczność, a dopiero później podejmie dalsze kroki. Ta opieszałość zirytowała karnistę, prof. Piotra Kruszyńskiego, który w wywiadzie dla portalu Gazeta.pl mówił:
prof. Piotr Kruszyński
za Gazeta.pl

Dla mnie to jest jakaś aberracja. Nawet chyba Mrożek i Gombrowicz by takiego absurdu nie wymyślili. Cała Polska widziała, jak facet jechał. Przecież on mógł zabić - nie przesadzam - dziesiątki osób. Jest to absolutnie typowy przykład sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, art. 174 Kodeksu karnego. CZYTAJ WIĘCEJ


Kruszyński dodał też, że “wmawianie nam, że to nie jest artykuł 174 (“Kto sprowadza bezpośrednie niebezpieczeństwo katastrofy w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8”), to jest uznawanie nas wszystkich za idiotów”. Zdaniem profesora kierowca powinien zostać zatrzymany, a żadni biegli, którzy mieliby oceniać, czy na filmie na pewno doszło do popełnienia przestępstwa, nie są potrzebni.
Inaczej na tę sprawę patrzy jednak Jacek Dubois, prawnik i bloger naTemat.
– Zarzuty nie poparte ekspertyzą trudno będzie utrzymać. Biegli muszą ustalić, kto kierował autem, czy film jest oryginalny itd. – mówi.
Dlatego zdaniem adwokata trudno mieć do prokuratury pretensję, że zleciła biegłym ocenę, czy film jest autentyczny: – A jeśli ktoś zrobił sobie głupi żart i na przykład zmontował dwa filmy? Może to jakaś prowokacja? Państwo nie może się ośmieszać. I w tej chwili nie jest ważne, czy procedury będą trwały 5 czy 8 dni – twierdzi Dubois.
Dodaje także, że choć nikt nie ma wątpliwości, że na nagranym filmie łamane są wszelkie przepisy ruchu drogowego, dwie kwestie pozostają niewiadome: kto kieruje autem oraz czy z całą pewnością można mówić o przestępstwie z artykułu 174 (“sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy”) .
– O tym, czy niebezpieczeństwo było bezpośrednie nie może wypowiedzieć się prokurator: tu potrzebna jest opinia biegłego – twierdzi nasz bloger nie zgadzając się z opinią prof. Kruszyńskiego. Jego zdaniem w sądzie konieczne będzie precyzyjne wykazanie zagrożeń, które spowodował drogowy pirat, inaczej akt oskarżenia łatwo będzie podważyć.
– Zarzuty nie mogą być pochopne, bo państwo się ośmieszy – podsumowuje prawnik. Dodaje jednak, że w pewnym sensie państwowe organy już się ośmieszyły…

Skandalem jest, że działania wszczęto dopiero po tym, gdy w internecie ukazał się film nagrany podczas “rajdu”. Przecież ten człowiek przez wiele minut jeździł po mieście łamiąc wszystkie możliwe przepisy. Jak to się stało, że od razu nie zatrzymała go policja? CZYTAJ WIĘCEJ


Dlatego też Dubois nie waha się mówić o “paraliżu państwa”, tym bardziej, że także w kolejnych dniach władze działały bardzo opornie. – Prokuratura twierdziła, że skoro nikt nie złożył zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa, to nie trzeba nic robić. To żenujące – ocenia mecenas. – Nie może być tak, że dopiero media zmuszają prokuraturę do działania – podsumowuje.
Tymczasem okazuje się, że Robert N., którego podejrzewa się o rajd po Warszawie, w przeszłości miał już problemy z prawem.
TVN 24

Prokuratury czterokrotnie oskarżały o różne przestępstwa Roberta N. "Froga", podejrzewanego o szaleńczy rajd ulicami Warszawy. Akty oskarżenia trafiły do sądów w latach 2007-2013. Stołeczna Prokuratura Okręgowa analizuje teraz także inne postępowania, w których pojawia się nazwisko Roberta N. CZYTAJ WIĘCEJ