
– Cała Polska widziała, jak facet jechał – irytuje się w rozmowie z portalem Gazeta.pl prof. Piotr Kruszyński, którego oburzyło, że prokuratura wciąż nie postawiła piratowi drogowemu z Warszawy zarzutów. Ale mecenas Jacek Dubois w rozmowie z naTemat twierdzi, że zwłoka nie powinna nas dziwić: – Państwo nie może działać na ślepo – twierdzi. Ale mocno krytykuje władze.
Dla mnie to jest jakaś aberracja. Nawet chyba Mrożek i Gombrowicz by takiego absurdu nie wymyślili. Cała Polska widziała, jak facet jechał. Przecież on mógł zabić - nie przesadzam - dziesiątki osób. Jest to absolutnie typowy przykład sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, art. 174 Kodeksu karnego. CZYTAJ WIĘCEJ
Kruszyński dodał też, że “wmawianie nam, że to nie jest artykuł 174 (“Kto sprowadza bezpośrednie niebezpieczeństwo katastrofy w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8”), to jest uznawanie nas wszystkich za idiotów”. Zdaniem profesora kierowca powinien zostać zatrzymany, a żadni biegli, którzy mieliby oceniać, czy na filmie na pewno doszło do popełnienia przestępstwa, nie są potrzebni.
– Zarzuty nie poparte ekspertyzą trudno będzie utrzymać. Biegli muszą ustalić, kto kierował autem, czy film jest oryginalny itd. – mówi.
Skandalem jest, że działania wszczęto dopiero po tym, gdy w internecie ukazał się film nagrany podczas “rajdu”. Przecież ten człowiek przez wiele minut jeździł po mieście łamiąc wszystkie możliwe przepisy. Jak to się stało, że od razu nie zatrzymała go policja? CZYTAJ WIĘCEJ
Dlatego też Dubois nie waha się mówić o “paraliżu państwa”, tym bardziej, że także w kolejnych dniach władze działały bardzo opornie. – Prokuratura twierdziła, że skoro nikt nie złożył zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa, to nie trzeba nic robić. To żenujące – ocenia mecenas. – Nie może być tak, że dopiero media zmuszają prokuraturę do działania – podsumowuje.
Prokuratury czterokrotnie oskarżały o różne przestępstwa Roberta N. "Froga", podejrzewanego o szaleńczy rajd ulicami Warszawy. Akty oskarżenia trafiły do sądów w latach 2007-2013. Stołeczna Prokuratura Okręgowa analizuje teraz także inne postępowania, w których pojawia się nazwisko Roberta N. CZYTAJ WIĘCEJ


